Sienkiewicz pojechał (i to z jakim trudem) na króciutko do AFRYKI i napisał … „W PUSTYNI I W PUSZCZY”. Różne zajadłe podróżniki, globtrotery latają, przemierzają bohatersko wertepy i knieje i co? „Gucio!” Brak talentu nie nadrobi się dreptaniem nogami. Ci biegacze smarują wprawdzie dużo, ale i tak gros tego, papier ze zmarnowanych rodzinnych lasów - idzie na przemiał.

            Kiedyś szansę na wyjazd mieli różnego rodzaju agenci i donosiciele. Dziś łatwiej przemieszczać cztery litery. Ale ci, co śmigają byle częściej i dalej, nie potrafią dostrzec, zapamiętać i przetworzyć tego, co zobaczyli. To tak jak z facetem, który chwali się, że mówi wieloma językami. Sęk w tym, że w żadnym nie ma nic do powiedzenia. Nawet w polskim.

            Cenzura polityczna jest be, to skandal i zniewolenie umysłów. Ale jak to zrobić, by ograniczyć grafomaństwo i nudziarstwo? Wolny rynek? Można by mieć nadzieję, że niedobre teksty nie zostaną kupione. Niestety tak się nie dzieje, bo jeszcze hasa cała armia usłużnych PR - owoców i przekupnych  krytyków , a poza tym tak to już jest, że ładnej panience się nie odmawia.     

            NIESZCZERA RECENZJA o prymitywnej pisaninie powielana przez  media, w które wgapiają się bezmyślnie miliony – to żadna misja, a tylko anty-edukacja i szkodnictwo intelektualne. A kysz! Przypomina się piosenka ludowa o przepióreczce co to latała, skakała …

            Jak eliminować półgłówków, w dodatku zakłamanych, z krwioobiegu informacji? Bardzo trudno. Bo co jakiś czas instytucje, z których się wywodzą, nagradzają usłużnych, reklamują i wpychają na  piedestał. Dołączają do tych działań naczelni „chlebodawcy”( lub raczej „chlebomarnotrawcy”). Nagrody dostają głównie grzeczne – miernoty, które cichutko szły z prądem i nie wychylały się. Tak niestety było, jest i będzie. Ważni i odważni zawsze brali w d...!

            Ilość konkursów i rozmaitych pomysłów na nagradzanie – coraz większa. Kiedyś było: rąsia, buźka, goździk. Dziś jest prawie tak samo - tyle, że pozostała tylko rąsia i koperta. A nagrodzony z wdzięczności niech merda.

            Opozycja oczywiście też nagradza. Tyle, że główne media tego nie pokazują. Oni tylko swoich! I tak będzie dopóki nie wydrze się „misjonarzom” bez wstydu i pardonu -  środków przekazu, których nie kupili a zawłaszczyli. Tak jak fabryki i domy. Rozkraczony soc - kapitalizm powinien mieć nad sobą uczciwego dziennikarskiego bata. A ma uzurpatorski dwór i lufcik zamiast szeroko otwartego okna, by dopływało świeże powietrze. Nawet zimą. Inaczej się zaczadzimy. A przecież wszyscy z tego kraju nie wyjadą. Nawet nie mają zamiaru. Wystarczy, że biegają po świecie miernoty - globtroterzy. Reszcie musi wystarczyć serfowanie w Internecie.

            Globtroterzy drepcząc, idą i nabijają kilometry. Byle więcej. Nie potrafią potem skonsumować doznań. Wszystko się miesza. Autorzy opisują swoje wojaże, ściągając z przewodników turystycznych.    

            Przypomina mi się jak z bratem, przed laty – gdy wymyślono w Polsce zabawę dla amatorów przygód tzw. AUTO – STOP czyli książeczki z których wyrywało się kupony z określoną liczbą kilometrów dla kierowców podwożących autostopowicza – dostaliśmy amoku i śmigaliśmy przez kraj nasz ukochany tam i z powrotem; z Gdyni do Warszawy, podjechał samochód do Krakowa – to my pod Wawel; machamy książeczką i łowca kuponów (za które były piękne nagrody – radio, kuchenka) zatrzymuje się i mówi, że jedzie do Gdańska – to my chyc na skrzynię. A po kilku godzinach znowu do Warszawy, bo taki napatoczył się kurs. Po tygodniu, gdy skończyły się pieniądze, wygłodzeni i brudni, dobrnęliśmy do domu. Ale fajnie było. No, ale mieliśmy wtedy po kilkanaście lat. I Polska cała była w naszym zasięgu. Jeździliśmy po niej z wywieszonym jęzorem, a z nami kupa takich samych podróżników bez umiaru i sensu, śpiących po rowach, stodołach i dworcach.   Było super.

            Teraz nasze wnuki gapią się w szkło, a tam klepią im komunały wymuskani „gwiazdorzy” mediów i celebryci. Już lepiej ruszyć w drogę. Choćby z laptopem.

 

 

Stefan Truszczyński

21 grudnia 2012

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl