Dziennikarz, reporter, publicysta, dokumentalista filmowy. Pracował w prasie, telewizji publicznej i telewizjach prywatnych; doświadczenie w kierowaniu dużymi zespołami. W dorobku ma programy telewizyjne - wielkie transmisje, kilkadziesiąt godzinnych wywiadów na żywo z najważniejszymi - najbardziej znanymi ludźmi w Polsce, reportaże i filmy dokumentalne z kilkunastu krajów - był kilkakrotnie korespondentem wojennym (m.in. w Chorwacji), przez ponad 30 lat organizował wyprawy i realizował filmy o tematyce podwodnej - głównie o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku. Angażuje się w obronie ludzi i ich spraw. Żonaty, mieszka w Warszawie od ponad pół wieku (po studiach na Polonistyce UW). Działa w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.
Wśród „telewizorków” lat 70., gdy z nimi współpracowałem i nawet się przyjaźniłem, Wowo Bielicki wyróżniał się wszystkim. Przyuważyłem go dużo wcześniej – w latach 50....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
Jeździ obywatelka-Europejka Hübner po ulicach stolicy i na zadzie autobusów promuje swe oblicze. Pani była już wiele razy europosłanką, ale chce jeszcze....
Jacek Żakowski powtarza wyświechtane zdanie o de Gaulle'u, Francji i serach frapując się jak rządzić tam, tu. Zdaniem politykospokesmana strasznie we wszystkim się różnimy i dzielimy, co nie pozwala niczego dobrze zrobić.
Zaczyna poszturchiwania od Kościoła (jakże by inaczej!): 90% u nas uważa się za Katolików - a 70% popiera in vitro, 60% eutanazję, a połowa aborcję. Skąd te dane - nie podaje. I dalej zdaniem J.Ż. połowa P. (Polaków?!) deklaruje, że homoseksualnego partnera swego dziecka przykryło by w łóżeczku tak samo troskliwie jako marznącego hetero! Jasne, bo jeszcze kichnie.
Przypominam sobie jak Pan Jacek młodzieńcem będąc chyżo wbiegał na bodajże szóste piętro wieżowca przy Żytniej do redakcji "Tygodnika Katolickiego" (pod patronatem Prymasa Glempa), gdzie odwiedzałem Jana Śpiewaka redaktora tego dobrze zapowiadającego się periodyku. Tygodnik był jak słomiany ogień, natomiast Pan Jacek rozwinął się w redaktora a nawet profesora. Na pewno bardzo wybitnego tyle, że nie wiadomo po co teraz mamy tabuny nikomu niepotrzebnych biednych byłych studentów żurnalistyki i politologii.
Ale to przecież nie jest wina J.Ż., który twierdzi, że 80% Katolików chce gumki. Jasne staje się, skąd tak marny przyrost naturalny. Jaki ma być, skoro tylko 10% odrzuca prezerwatywy.
Może Kościół nie we wszystkim ma rację. Wszystko natomiast wskazuje na to, że wielka - ale wierzę że mądra i na pewno spokojna - dyskusja przed nami. I wygląda na to, że zacznie się od dyskusji w sprawie celibatu. Będzie miał TOK-FM powód by zaprosić Gretkowską, Szczukę i Środę. Już się cieszę. Np. taki temat: celibat - a gumki. Jedni mają z tym problem, ale Pan J.Ż. chyba tylko werbalnie. Wszyscy się zresztą odmładzają. Tak czy owak prezerwatywa to nie problem number one w naszym kraju. A problemy wiary zostawmy wiernym. W piekle będzie dużo czasu by pogadać o tym np. z Wołkiem lub Władyką. Posłuchać prelekcji Michnika lub Urbana, chyba że się jeszcze nawrócą i Jerzy Urban zacznie wydawać "TAK", a Michnik zamieni Kurskich - Jarosława na Jacka, który przedtem wyspowiada się co naprawdę robił w tej Brukseli.
Zamierzchły problem ministrantów z milicyjnych rodzin też mamy z głowy, bo teraz aby zostać przyjętym do policji trzeba mieć rekomendację od proboszcza. I słusznie! Proboszcz jest inteligentniejszy niż poseł - wystarczy porównać kazania i debaty na Wiejskiej.
Mistrzem dla J.Ż. - co wynika z lektury Polityki - jest teraz profesor Bauman, który twierdzi że w supermarkecie Polak wrzuca do wózka co mu w oko wpadnie. A jest dokładnie odwrotnie - przeciętny obywatel skrzętnie liczy na co go stać. Albo go nie stać nawet na "Biedronkę".
Dalej lecimy już tradycyjnie: Kaczyński - najbardziej "be" i głupi, bo z jednej strony zwalcza bogatych, a z drugiej obdarowuje ich ulgami spadkowymi; Miller - dobry, bo upomniał się o grzebiących w śmietnikach; za to PO nagle oberwało co muszę przytoczyć w całości - "PO wciąż mówi o europeizacji, ale na myśli ma tylko europejskie pieniądze i zalewanie Polski europejskim betonem, a nie modernizację kultury, europejski model społeczny i europejską ideę zrównoważonego rozwoju, które od dziesiątek lat są motorami rozwoju Europy".
No, popatrzcie państwo, a wydawać by się mogło, że "motorem głównym" jest by za pożyczone nam (bo będziemy je jednak oddawać) pieniądze kupiono ten europejski model, by kupować np. niemieckie towary w niemieckim supermarkecie działającym na protekcyjnych zasadach.
Dymi w głowie - tytułuje Polityka i pyta dlaczego Polacy tak łatwo mieszają poglądy z różnych parafii. Komu dymi niech płaci za zatruwanie atmosfery i wystąpi o dyspensę za nagrzewanie wbrew zobowiązaniom Pana Tuska wobec Unii. To raczej za Polaków, ktoś miesza doprowadzając np. do tego, że mamy zamykać rozwinięte inwestycje energetyczne by kupować
potem prąd.
Komu "dymi w głowie"? "Parafiada" to bardzo pożyteczne zawody sportowe organizowane przez księży. Kościoły były i są najwyższymi (często) i najpiękniejszymi architektonicznie (nierzadko) budynkami w mniejszych, a i w większych miejscowościach. Nie stoją puste. A teraz podobnie jak we Włoszech - jeszcze bardziej się zapełnią. I bez polityki obejdą. Przez małe i duże "pe". Pa!