To nie był tydzień tylko długi weekend, więc minął jak każdy polski długi weekend czyli pod znakiem 1, 2 i 3 maja. 1 maja, który w latach 80. dzielił Polskę na komunistyczną i antykomunistyczną dziś raczej Polakom po prostu zwisa. Natomiast 3 maja to bardzo pouczające święto dzielące współczesnych Polaków zupełnie jakby był rok 1791.
1 maja razem z całą Polską, która akurat nie bawiła się przy grillu, bawiłem się oglądaniem jak Pierwszy Obrońca Pracujących Miast i Wsi czyli Leszek Miller nie potrafi z pamięci wymienić kilku największych bolączek ludzi pracy i musi nieudolnie korzystać z pomocy suflera. (Trzeba przyznać, że niegdyś partia podająca się za lewicową znacznie zgrabniej manipulowała tłumami.) Jednak znacznie większej radości dostarczyła mi wiadomość o reaktywacji „Trybuny” (niegdysiejszej „Trybuny Ludu”) pod nowym (!) tytułem „Dziennik Trybuna”. (Jakoś bez trybuny postpezetpeerowska lewica z ludem kontaktować się nie potrafi.) Ale Do Rzeczy ! (Taki żart.)
Więc to co mnie ubawiło to wypowiedź naczelnego nowej „Trybuny” Roberta Walenciaka, który stwierdził: „…Chcemy zwracać uwagę na te wydarzenia, które przez media głównego nurtu są pomijane…”. Gdybym nie wiedział, że powiedział to Walenciak mógłbym pomyśleć, że to słowa jednego z naczelnych licznych, niepokornych i niezależnych prawicowych przedsięwzięć medialnych. Coś mi się zdaje, że bez mainstreamu nie ma życia, bo nie ma się do czego porównać, czy też od czego różnić.
2 maja jest Dniem Flagi. To chyba konserwatyści i prawicowcy, kilka lat temu, wpadli na miły pomysł rozdawania biało-czerwonych flag. W zeszłym roku dołączył do nich Prezydent wycinając z dziećmi kotyliony. To narodowe „Kochajmy się!” nie trwało długo. Przedmiotem sporu, który wybuchł w tym roku był inny narodowy symbol: Orzeł Biały, a osią sporu dociekanie czy orzeł ma być słodki czy gorzki. Dla radiowej Trójki, „Gazety Wyborczej” i patronującemu akcji „Orzeł może” Prezydentowi RP orzeł jest słodki jak biała czekolada i symbolizuje słodycz posiadania III RP. Dla prawicy – wiadomo – III RP słodka nie jest, bo słodka byłaby IV RP, więc III musi być gorzka. Niestety nie pomyślano o kompromisie, czyli zrobieniu orła z czekolady gorzkiej (zdrowszej dla serca) i tak doszło do konfrontacji.
Trójka członków Rady Programowej Polskiego Radia oburzyła się, że publiczna stacja bierze udział w kampanii społecznej, która według nich tak naprawdę jest kampanią polityczną. Na nic zdało się tłumaczenie szefowej Trojki, że jedynie „chcemy sprawić, żeby marudzenie nie było naszą wadą narodową”. Na nic też zdały się uwagi naszego wiceprezesa Piotra Legutko, że akcja to kampania wizerunkowa Trójki, a jako akcja społeczna jest chybiona, bo jak wynika z badań socjologicznych Polacy wcale nie są tak marudni i narzekający jak nam się wydaje. Dla Teresy Bochwic, Krzysztofa Czabańskiego i Stanisława Janeckiego akcja jest polityczna i… mają rację!
Po pierwsze mają dlatego, że u nas wszystko jest polityczne, czego niezłym przykładem jest fakt, że przeciwko upolitycznieniu publicznej stacji protestuje trójka dziennikarzy, którzy w Radzie Programowej owej stacji znaleźli się z politycznego nadania. Wszyscy troje są z rekomendacji PiS. Reszta Rady ich poglądu nie podzieliła, bo jest z nadania innej opcji, bo w Polsce każda 15 osobowa Rada Programowa ma 10 członków pochodzących z partyjnych rekomendacji.
Po drugie mają rację dlatego, że u nas wszystkie akcje społeczne (od prawa do lewa), odbywają się pod hasłem „Obudź się Polsko” tylko, że jedni chcą, by obudzony Polak był zadowolony z obecnej Polski, a drudzy, by był z niej niezadowolony. Co ciekawe, to prawica chce, żeby Polak wstawał lewą nogą, centrum żeby wstał prawą, a lewica żeby od razu stanął na obu nogach, czego Polacy najwyraźniej nie lubią i zapewne dlatego tak mało lewica ma zwolenników.
Nota bene po lekturze felietonu Piotra Legutko prawie dałem się przekonać, że nie jesteśmy tak sierioźni jak się wydaje, ale zaraz potem przeczytałem w „Rzeczpospolitej” tekst Andrzeja Konikiewicza i Wojciecha Stanisławskiego zatroskanych, czy aby czekoladowy orzeł nie łamie art. 1 par. 2 Konstytucji RP mówiącego o obowiązku odnoszenia się z czcią i szacunkiem do narodowych symboli. Panowie litości! Naprawdę zrobienie czekoladowego orła nie jest przejawem postawy patriotycznopodobnej (jak niegdyś były wyroby czekoladopodobne).
Tymczasem efekt czekoladowej wojny (teraz wszystko musi być po angielsku więc proponuje nazwę Polish chocolate war) jest taki, że żadna rada programowa nie zauważyła zapowiedzi publicznej telewizji, że już w maju w ramówce TVP 1 znajdą się cztery cykle z gatunku scripted docu, ale co nas obchodzi gorzka, ale zupełnie nie polityczna prawda o intelektualnio-artystycznym poziomie „misyjności” publicznego nadawcy.
Andrzej Kaczmarczyk
