
59 procent zapytanych przez wirtualnemedia.pl uważa, że TV Republika odniesie sukces. Podobnie twierdzą Eryk Mistewicz i Marek Markiewicz, Tomasz Machała dostrzegł w TVR „pluralizm opinii”, bo w programie pokazał się ktoś niekojarzony z PiS, natomiast Bogusław Chrabota i Wiesław Godzic mówią wprost, że nie widzą szans dla nowej stacji. Dorzucę swój głos. Będzie inny.
Zabieram głos z pewną nieśmiałością wobec tak opiniotwórczego gremium. Ale, już kilka miesięcy temu napisałem dla „Forum Dziennikarzy” artykuł, w którym zabawiłem się we wróżkę. Będę samochwałą, kiedy dodam, że moje prognozy dotyczące „URze”, GPC, Tygodnika Lisickiego i wSieci sprawdziły się (dowód w tekstach na stronach portalu sdp.pl; np. http://www.sdp.pl/analiza-uwazam-rze). Zaryzykuję ponownie.
TV Republika działa od miesiąca, niewiele czasu, by oceniać ją od strony merytorycznej i rynkowej – ekonomicznej. Dziwię się więc, że uznane autorytety przesądzają, że nie ma ona realnych perspektyw poza szerszymi grupami medialnymi, i że obce jest jej myślenie w kategoriach marketingowych (opinia Chraboty). Profesor Godzic z kolei twierdzi, że jest to telewizja zamknięta, i zwraca uwagę na złe kadrowanie, fatalne oświetlenie i nudne rozmowy.
Obejrzałem to, co możliwe do obejrzenia w internecie. Częściowo zgadzam się z prof. Godzicem; tak, kadrowanie rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim było fatalne a studio siermiężne (to już moja opinia), były też rozmowy pozbawione dramaturgii a i pluralizmu mniej niżbym oczekiwał (jednak jest). Ale czy te uwagi mają unieważniać sam projekt? Bo z drugiej strony np. wystrój studia w programie „Podsumowanie polityczne dnia” jest nowoczesny, prowadzący dobrze przygotowani, kolor niebieski doskonale dobrany (niebieski jest kolorem dominującym w światowych telewizjach). Podobnie, nie zraziła mnie estetyka programu Anity Gargas (kolorystyka, kadrowanie), czy poranka w TVR. Najwięcej krytycznych uwag miałbym do rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim (datowanej na 2013-06-06 ??), bo prezes PiS z pewnością poradziłby sobie z bardziej nieustępliwymi i agresywnymi pytaniami. Takie rozmowy nie zachwycą profesjonalistów.
To są jednak tylko początki stacji i trudno ją w pełni ocenić po miesiącu działalności. Przyszłość stacji zależy od wielu czynników, ale kilka z nich można już wymienić.
Projekt TVR powstał m.in. z inicjatywy Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i GPC. Te gazety odniosły sukces. GPC może nie taki, jak planowano, ale przecież rośnie jej ostatnio liczba czytelników a nie maleje, a to jest wyjątkowe na naszym rynku. Sakiewicz pokazuje, że ma zmysł marketingowy, a ostatnia polemika z o. Rydzykiem dowodzi, że jest również dyplomatą, potrafił się także dogadać z Polsatem. Ma więc predyspozycje do współkierowania nową stacją.
Bronisław Wildstein jest redaktorem naczelnym i tworzy program stacji. To gwarantuje temu programowi wyrazistość. Kierując publiczną TV w okresie rządów PiS, Wildstein pozostał otwarty na współpracę z różnymi dziennikarzami. Mimo, iż jego sympatie ideowe są jednoznaczne, to jest on przecież fighterem, który lubi spór, polemikę, walkę. Nie wydaje mi się, żeby w dłuższej perspektywie chciał uczynić z TVR prawicowe, PiS-owskie getto. Kiedy zobaczy, że prawicową telewizję może przekształcić w telewizję prawdziwie publiczną, to skorzysta z tej szansy. Ale na to potrzeba wielu lat. Dziś musi walczyć o widza, który będzie chciał płacić za program TVR.
„Lud smoleński”, o którym niektórzy recenzenci wyrażają się z troską pełną ironii, chce mieć stację, której będzie ufał. Wielu telewidzów nie interesuje program całkowicie zbalansowany, obiektywny, bo nie wierzą w obiektywizm. Chcą telewizji jednoznacznej ideowo (konserwatywnej, narodowej – cokolwiek miałoby to znaczyć, i chrześcijańskiej). Zapłacą więc kilka złotych miesięcznie za oferowany im program i możliwość bycia ze swoimi i wśród swoich; zapłacą, ale raczej nie za dużo. I tu pojawia się problem finansowy, bo moim zdaniem stacja, która nie oferuje różnorodnej oferty nie może żądać od biednego społeczeństwa rocznej opłaty (karty klubowej) prawie dorównującej abonamentowi TVP. To się nie kalkuluje. TVR musi znaleźć inne źródła finansowania. Zaoferować tańszy abonament, a tym samym zyskać większą widownię.
Stacja może stać się przybudówką jednej partii, co jest ważne w obliczu zbliżających się wyborów. Ale to może być zarówno zaletą (poparcie polityczne, pośrednia pomoc finansowa z jej strony), jak i wadą (uzależnienie, utrata wiarygodności w oczach prawicowych, ale nie-PiSowskich wyborców). Rozwiązanie tego dylematu będzie wielkim wyzwaniem dla stacji.
Atutem stacji jest zespół redakcyjny. Jednak jest dość jednostronny. Jeśli zostanie w przyszłości poszerzony o nowe twarze, zarówno o dziennikarzy konserwatywnych, jak i liberalnych, to tylko wzmocni jego siłę. Wątpię jednak, żeby stało się to przed najbliższymi wyborami, tak jak nie wątpię, że działanie informacyjne i propagandowe stacji będzie nastawione na odsunięcie od władzy Platformy Obywatelskiej.
Konkurencji TV Trwam nowa stacja nie musi się obawiać, jako że TVR sięga do szerszej grupy docelowej niż TV Trwam. Jednak wojna pomiędzy tymi stacjami nie będzie służyła żadnej z nich.
Dwa dni temu opublikowano analizę prof. Czapińskiego. Pokazuje ona, że społeczeństwo polskie zaczyna być w coraz większym stopniu sfrustrowane rządami Platformy. Odchodzą od niej dotychczasowi zwolennicy. To jest akurat dobry znak dla TVR, bo ludzie zagubieni w swoich wyborach będą szukać nowych od- i podpowiedzi. Jeśli TVR nie będzie siać nachalnej propagandy, to ma szansę ich zagospodarować.
Z punktu widzenia pluralizmu medialnego powstanie TV Republika to zdrowy objaw. Lubię mieć większy wybór, lubię polemiki (ale nie okładanie się kijami) i możliwość porównania różnych racji. A że czasem, żeby to zrobić, będę musiał oglądać różne telewizje: i TVP, i TVN, i TVR? No cóż, zawsze to lepiej niż mieć tylko jedną monopolistyczną, bez-alternatywną. W tym sensie pojawienie się TVR poszerza sferę obywatelskiej wolności. A to, że z ideami i treściami propagowanymi przez TVR nie zawsze się zgadzam, i – jak sądzę – często zgadzał się nie będę, nie przeszkadza mi cieszyć się z tego, że mam taką możliwość. I dla mnie już sam ten fakt jest sukcesem nowej stacji.
Marek Palczewski
16 maja 2013
