Oglądanie światka medialnego coraz bardziej przypomina czytanie kroniki sądowej. Tylko w tym tygodniu mieliśmy zapowiedź dwóch pozwów. Wojciech Fibak chce procesować się z „Wprost” za opisanie go jako redaktora portalu randkowego tyle, że prowadzonego w realu. (Proces będzie promocją pierwszego, eksperymentalnego, tabloidalnego tygodnika na naszym runku). Natomiast posłanka PO Ligia Krajewska zapowiada pozwanie do sądu Roberta Mazurka, bo podpuszczona przez niego skrytykowała, a właściwie wyśmiała, program wyborczy PO myśląc, że jest to program PiS.
iego prawa. Nota bene ciekawe czy redakcja „Rzepy” udzieli Mazurkowi pomocy prawnej? Posłanka wniesie pozew, bo dziennikarz opublikował kompromitujący ją wywiad bez uwag naniesionych przy autoryzacji i… ma szanse wygrać, bo prawo nakazuje uwzględnienie autoryzacji. Trudno nie docenić tego przykładu czarnego humoru, jakim jest ciągłe obowiązywanie prawa prasowego pamiętającego stan wojenny, ale pani poseł nie doceniał, i oprócz kompromitującego wywiadu postanowiła sobie zafundować dodatkową kompromitację korzystając z peerelowsk
Podczas gdy Wojciech Fibak i Ligia Krajewska zapowiedzieli, że będą chodzić do sądu, poseł (takiej formy sobie życzy) Krystyna Pawłowicz zapowiedziała, że nie będzie już chodzić do TVN, a jedynie do TV Trwam, TV Republika i TV Niezależna. Wybierze właśnie te stacje, bo tam „można więcej powiedzieć”. Ostrzegam kolegów z wymienionych kanałów przed owym „więcej”, bo po dokładnym odsłuchaniu ostatniej wypowiedzi pani poseł dla TVN usłyszałem tam i takie głębokie pytanie: „Czy można zgwałcić transwestytę?” Nie sposób nie skojarzyć tego ze słynnym pytaniem Andrzeja Leppera: „Czy można zgwałcić prostytutkę?”
Skoro mamy jasność kto gdzie będzie chodzić, a kto i gdzie nie, czas na pytanie: o co chodzi w TVP? Właściwie takie pytanie zadała prezesowi Juliuszowi Braunowi Europejska Federacja Dziennikarzy w liście poświęconym zapowiadanej restrukturyzacji polegającej na przeniesieniu do firmy zewnętrznej 400 dziennikarzy. EFJ zasugerowała, że stacja publiczna pozbawiona własnych dziennikarzy upodabnia się do stacji komercyjnych będących nie tyle producentem, co raczej jedynie nadawcą programów. Prezes grzecznie odpowiedział, że (o ile dobrze zrozumiałem) celem restrukturyzacji jest ratowanie firmy od plajty, bo państwo polskie nie gwarantuje odpowiedniego finansowania z abonamentu. Dodał też, że naprawa publicznego finansowania TVP byłaby przez niego mile widziana i chętnie przyjąłby w tej kwestii pomoc EFJ, a także (!) SDP.
No i znowu jest śmiesznie, bo organizacje dziennikarskie nic w tej sprawie nie mogą, a dużo może minister skarbu państwa, minister kultury, premier, no i oczywiście odpowiednia liczba posłów. Tymczasem jakoś prezes TV na ich pomoc nie liczy! A może niepotrzebnie się czepiam, bo liczenie na skuteczną pomoc z tej strony, świadczyłoby o absolutnej ignorancji. Ostatecznie zapewne prezes TVP wie więcej niż ja, a ja wiem, że Jan Dworak wie (bo publicznie to powiedział), że na wprowadzenie powszechnej opłaty audiowizualnej można liczyć najwcześniej w roku 2015, a najprawdopodobniej w 2016.
Jestem gorącym przeciwnikiem teorii spiskowych, ale im dłużej przypatruje się dbałości z jaką obecna koalicja pochyla się nad finansowymi problemami mediów publicznych coraz bardziej wydaje mi się, że w tym przypadku teoria spiskowa „jest jedyną, która wszystko wyjaśnia” i robi to lepiej niż moja ulubiona teoria, że świat napędzany się ludzką głupotą.
A tak a propos problemów z logiką dwuwartościową. TVP właśnie z dumą ogłosiła, że telewizyjna premiera „Moralności Pani Dolskiej” była absolutnym hitem, a widownia premier w Teatrze TV ciągle rośnie. Zapewne w związku z tym w czerwcu, lipcu i sierpniu Teatr TV nie będzie emitował ani premier, ani powtórek, bo go w ogóle na antenie nie będzie.
Andrzej Kaczmarczyk
