Do jakich mediów Polacy mają największe zaufanie? Do telewizji, a największe do telewizji publicznej! Odpowiedni sondaż wykonał TNS OBOP i uzyskał niezwykle ciekawe wyniki. (Przynajmniej ciekawie zostały one opisane przez wirtualnemedia.pl.) Otóż TVP1 ufa 65 proc., TVP2 - 67 proc., TVP - Info 60 proc., ale TVP ufa… aż 71 proc. Taka logika deklaracji może nas zbliżać nieco do zrozumienia trudno zrozumiałego wysokiego zaufania do telewizji w ogóle.
Inną ciekawostką związaną z telewizją jest problem zapowiedzianej właśnie likwidacji „Wieczorynki”. Zarząd TVP postanowił zdjąć program z anteny, bo… jedynie 10 proc. widzów to dzieci, a 30 to emeryci. Decyzja spotkała się z krytyką, a prof. Wiesław Godzic stwierdził nawet „Braun ma rację jako biznesmen, ale nie ma racji jako menadżer kultury. Zdjęcie z anteny Wieczorynki może zostać odebrane jako atak na tradycję”. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Taka decyzja władz TVP to właśnie przejaw niemożności oderwania się od tradycyjnego myślenia, że „Wieczorynka” to program dla dzieci, a nie dla emerytów. Zarząd podejmuje więc trafną decyzję kulturową, a błędną decyzję biznesową. Program należy utrzymać, a jedynie zamienić reklamy klocków na reklamy geriavitu.
Jednak spór o przyszłość „Wieczorynki” przeszedł prawie niezauważony, bo prawie cały tydzień został zdominowany przez dyskusję na temat emisji w telewizji polskiej trzyczęściowego filmu telewizji niemieckiej „Nasze matki, nasi ojcowie”. Największy spór wywołała część trzecia, w której akowskie podziemie zostało pokazane w niekorzystnie, żeby nie powiedzieć kłamliwie. Emisja okazała się komercyjnym sukcesem z oglądalnością pomiędzy 3 a 4 mln widzów, a poparła ją prawie połowa Polaków. Przeciw było 12 proc. Jednak jeszcze przed emisją emisję skrytykowało Prawo i Sprawiedliwość żądając odwołania prezesa Brauna. Podobną postawę zaprezentowali prawicowi publicyści, a także niektórzy redaktorzy „Gazety Wyborczej”. W ten sposób wszyscy (poza Braunem) postanowili bronić tradycyjnej już u nas postawy przejawiającej się krytykowaniem filmów, których jeszcze nie widzieliśmy, lub chęcią uniemożliwienia obejrzenia przez innych filmów, które widzieliśmy, ale uważamy, że inni Polacy mogliby nie być dostatecznie przygotowani do ich odbioru. Oczywiście w przeciwieństwie do nas.
Tak było w wypadku emisji w TVP dwóch filmów dokumentalnych o katastrofie smoleńskiej (National Geographic i Anity Gargas). Część redakcji „Gazety Wyborczej” była przeciwna emisji odjechanego filmu Gargas, a jeden z braci Karnowskich był przeciwny emisji kłamliwego filmu National Geographic. Z podobną krytyką jeszcze na poziomie scenariusza spotkał się mający powstać film o obronie Westerplatte, a krytyka filmu Antoniego Krauzego przetoczyła się przez część mediów jeszcze zanim scenarzysta usiadł do komputera. Odnoszę czasami wrażenie, że zamiast emisji, a nawet realizacji, kosztownych i spornych filmów, TVP mogłaby się opędzić znacznie taniej organizując jedynie studyjne spotkania gadających głów wyjaśniających widzom, dlaczego lepiej żeby nie mogli obejrzeć szkodliwych dla nich filmów, których dyskutanci też na wszelki wypadek nie oglądali, bo mogłyby być dla nich szkodliwe.
Na zakończenie, żeby nieco odetchnąć przed kolejnym sporem na temat tego co powinna, a co nie powinna emitować TVP, coś z zupełnie innej beczki chociaż też medialnej. Oto cytat z wywiadu jaki wirtualnymmediom.pl udzieliła Magdalena Surowiec prezes Lemon Sky: „Performance marketing dostarcza klientom wysoko przetworzonej wiedzy dotyczącej zachowania użytkowników w interakcji z ich obecnością w sieci. Wnioski płynące z takich danych pozwalają redefiniować plany marketingowe. (…) Oczywiście, docelowo, w efekcie wdrażania potrzebnych zmian jesteśmy w stanie zwiększać konwersję na każdym poziomie, od wejścia użytkownika do serwisu, aż do sprzedaży i re marketingu”.
Andrzej Kaczmarczyk
