Łatwiej dla władzy jest oczywiście kupić. Kupić – bo to w końcu za państwowe pieniądze. Po co kruszyć kopie i walczyć ze zdolnym dziennikarzem. Lepiej kupić, po prostu dać ryczałt, etat, albo może wystarczy i pół. Gołodupiec ucieszy się, że wreszcie będzie miał coś pewnego. Nie będzie już musiał szukać przekrętów, dokumentować z narażeniem zdrowia i biegać potem po sądach oskarżany przez zorganizowany, reprezentujący władzę aparat skrytykowanych kacyków.
Władza się wyżywi – powiedziano kiedyś strajkującym. Teraz im można rzec „władza się obroni”. Niestety. Tzw. życie po prostu - niepokój o rodzinny byt, konieczność spłacenia pożyczek, a nawet prośby denerwującej się żony – skłaniają do kompromisu. „Ja już powalczyłem, starałem się bardzo. Już dłużej nie mogę. Nie ma pieniędzy i znikąd pomocy. Owszem poklepują mnie po plecach, ale tak naprawdę to mogę liczyć tylko na siebie”. Przykłady zresztą idą z samej góry. „Najwyżsi” w państwie kupują sobie zdolnych redaktorów. To samo robią ministrowie, korporacje i firmy. Potem oglądamy w telewizji te same buziaczki groźnych niegdyś redaktorów, ale już w innej roli. Ganili – a teraz tych samych ludzi chwalą. Nic więc dziwnego, że w powiecie, gminie znajdują naśladowców.
Podęliśmy akcję POGOTOWIA – AKCJĘ WZMOCNIENIA MEDIÓW LOKALNYCH I OBYWATELSKICH z wielu powodów. Wiemy, wszyscy którzy nawet choć trochę wiedzą co dzieje się w tzw. terenie, którzy jeżdżą po Polsce, rozmawiają z ludźmi, czytają– wiedzą jak rozpleniło się kacykostwo, nepotyzm i kumoterstwo. Łapówkarstwo. Jak groźne to i niestety już powszechne zjawiska.
21 czerwca dostajemy pismo podpisane, właściwie nie podpisane żadnym nazwiskiem, a jedynie firmowane przez Zarząd Stowarzyszenia Prasy Lokalnej w Poznaniu. Jednego z podobnych stowarzyszeń zrzeszającym ludzi w terenie.
Przytoczmy je w całości:
OŚWIADCZENIE STOWARZYSZENIA PRASY LOKALNEJ
w sprawie oferty Krzysztofa Skowrońskiego, Prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dotyczącej wsparcia mediów lokalnych w ramach grantu szwajcarskiego.
SPL ze zdziwieniem i niesmakiem przyjęło stwierdzenie Krzysztofa Skowrońskiego, Prezesa SDP, który w wywiadzie użył stwierdzenia: „(…) jak trudno jest wypełniać misję niezależnego dziennikarstwa w lokalnych społecznościach. Wiemy, w jaki sposób wielu urzędujących wójtów czy burmistrzów usiłuje zamykać usta niepokornym przedstawicielom mediów, którzy pragną uprawiać swój zawód w sposób etyczny”.
Niezależna prasa lokalna powstała nie przeciwko władzy, lecz – wielu przypadkach – wbrew woli władzy. Podmiotem legitymizującym niezależną prasę lokalną jest społeczność lokalna, a kontrola działań władzy jest jednym z elementów misji mediów lokalnych. Od początków transformacji ustrojowej zmieniały się szyldy partyjne na szczytach władzy, w powiatach i gminach. Prasa lokalna zachowując swoją tożsamość i nieangażowanie się po stronie działań partyjnych, zdobyła zaufanie swoich Czytelników. Częściej zmieniały się ekipy sprawujące władzę i swoje urzędy, niż tożsamość redaktorów naczelnych mediów lokalnych, dziennikarzy czy nawet wydawców.
Jawne, demonstracyjne opowiadanie się po stronie tylko jednej kategorii poglądów i postaw politycznych skazuje media lokalne na marginalizację i znikanie z rynku. To Czytelnicy weryfikują ich przydatność na rynku mediów, a los mediów lokalnych związany jest przede wszystkim z zaangażowaniem prywatnych środków wydawców, wielkości sprzedawanego nakładu i pozyskiwania powierzchni reklamowej. Nie pozyskujemy mniej lub bardziej ukrytych dotacji z kieszeni partii politycznych, wręcz gardzimy takim zjawiskom.
Ostatnio bardzo często pojawiają się w kręgach SDP poglądy, że dziennikarze prasy lokalnej są zniewoleni, pozbawieni odwagi i samodzielności, a uwikłanie w tzw. „układ” lokalny nie pozwala rzetelnie wypełniać zadań, stojących przed „czwartą władzą”. Inicjatywa SDP ma nieskrywane konotacje polityczne i wyraźnie wskazuje na rozgrywkę zwolenników IV RP w stosunku do obecnej władzy państwowej, zwłaszcza w obliczu zbliżających się kampanii wyborczych. Rzeczywistość RP nie jest tylko lewicowo-liberalna lub prawicowa. Taka nie jest również rzeczywistość społeczności lokalnych. Przypominamy – zmieniały się ekipy władzy, media lokalne pozostały na rynku.
Nie jesteśmy zainteresowani angażowaniem nas w krótkotrwałe działania, które posłużą politykom. „Zbawienne” zabarwienie projektu może tylko stworzyć iluzję rzetelności i może wyrządzić więcej rozczarowań niż pożytku. Korzystanie z portalu stworzonego w ramach szwajcarskiego grantu może prowadzić do określonych przyzwyczajeń, osłabiających niezależność redakcji i dziennikarzy.
Trudno doszukać się w nim szczerych intencji. Powstaje pytanie o to, co będzie dalej po zakończeniu projektu? Środowisko dziennikarzy mediów lokalnych jest w stanie wesprzeć się wzajemnie i – zgodnie z etyką dziennikarską – stworzyć i wykorzystać narzędzia zgodne z obowiązującym prawem i interesem społecznym.
Jako SPL posiadamy własne instrumenty, podobnie jak większość gazet, których członkowie do nas należą, posiadamy swój portal internetowy, spotykamy się na warsztatach dziennikarskich, wymieniamy poglądy i opinie, wspieramy się i spieramy się, walczymy z przepisami polskiego prawa zniewalającymi prasę lokalną, w tym z art. 212 KK, postulujemy nowelizację Prawa prasowego i zabieramy głos w publicznych debatach oraz uczestniczymy w środowiskowych i naukowych dyskursach dziennikarskich.
Media lokalne współpracują ze sobą, bez względu na konkurowanie o Czytelnika, bez względu na przynależność do stowarzyszeń dziennikarskich. Oferta SDP stawia nasze stowarzyszenie ponad zasadami współpracy środowiska dziennikarskiego, zwłaszcza że powszechną jest już informacja o zaangażowaniu politycznym Prezesa SDP. Kto jak kto, ale prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich winien być absolutnie apolityczny, tym bardziej, że właśnie to Stowarzyszenie znalazło się za burtą po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, doznając wiele krzywd i szykan.
Pragniemy nadmienić, że skorzystaliśmy z zaproszenia SDP do udziału w Dniu Prasy Lokalnej w Warszawie, ale nie określaliśmy się jako jego współorganizatorzy. Przystaliśmy do prośby SDP o przedstawienie wspomnianej oferty naszym członkom, co uczyniliśmy na naszej stronie internetowej, a którym pozostawiamy swobodną decyzję w tej sprawie. Pomocy prawnej SDP nie odrzucamy, bowiem media lokalne w tym zakresie zdane są same na siebie, a nie wszystkie stać na korzystanie z płatnych usług prawnika.
Reasumując, doceniamy inicjatywę SDP w zakresie skierowanej do lokalnych mediów pomocowej oferty, ale nie to przyjęcia jest jej upolitycznienie i niektóre formy tej pomocy.
Zarząd Stowarzyszenia Prasy Lokalnej
w Poznaniu.
Wągrowiec, 21 czerwca 2013 r.
Tak więc – uderz w stół a zaniepokojeni o własne interesy się odezwą: niby słusznie robimy jako SDP, ale jednocześnie jesteśmy krytykowani. Czyżby dlatego, że wkroczyliśmy na czyjeś pole? Nam przede wszystkim chodzi o apolityczność zespołów redakcyjnych, o to by zdołały w pełni zachować niezależność i samodzielność – m.in. dlatego by móc przyglądać się krytycznie poczynaniom władzy. Istotą naszej akcji jest pomaganie tym, którzy sami nie mogą się obronić. Nie mogą też liczyć na intratne ogłoszenia jeśli krytykują władzę. Rozumiemy tych, którzy załapują się na państwowe pieniądze z reklam. Ale nie wszystkim to się udaje. I właśnie tych, którym się nie udaje zamierzamy bronić. Różowo nie jest. Może po za Węgrowcem? Mamy duży odzew związany z tymi sprawami – listy, emaile, telefony. Demokracja z trudem ale jakoś tam się wykluwa. Rola mediów w terenie zawsze była bardzo ważna. A chyba w związku z tzw. globalizacją – czyli wszyscy o wszystkich wszystko już wiedzą, albo łatwo mogą się dowiedzieć – to co jest najbliżej społecznej tkanki będzie przyciągało szczególnie uwagę. Media lokalne – tak się nazywają i to jest nazwa nobilitująca. Można je kupować za drobną opłatą od egzemplarza. Nie powinno się ich kupować wraz z tymi, którzy niezależni i uczciwi pisać będą w tych gazetach, tygodnikach i na portalach. To taka dziennikarska misja. Warto to ciągle przypominać.
04.07.2013 Stefan Truszczyński
