Obok ataków na Niemców za wiadomy serial - przypominania proporcji zbrodni - pojawiają się też głosy wielkodusznych, oferujących czytelnikowi spojrzenie „oczami z drugiej strony”.

Humanizm, dobroć i umiłowanie wybaczania czyni we własnych oczach lepszym. Chodzi jednak o to, by w tym wielkodusznym patrzeniu na współeuropejczyków nie oślepnąć. Jeśli kolega - Polak klarować mi będzie jak bardzo to Germanin jest lepszy od Słowianina - poradzę przeprowadzić się do kraju Osi. Tam teraz kupa wolnych mieszkań, a nawet opuszczonych domów w stronach rodzinnych kanclerz Merkel.

            To co tu piszę wcale nie jest stronnicze, ani złośliwe. Skądże. Gdzieżbym śmiał. Jest teraz okazja zmienić kraj - tak jak płeć, czy upodobania. We Francji nawet w nagrodę dadzą ci do jednopłciowej rodziny dziecko na wychowanie. Mnie to głęboko oburza, ale Francuzi to podobno awangarda od wieków. I oni myślą, że zawsze mają rację. A zresztą i u nas resztki z Kodeksu Napoleona jeszcze dziś (wczoraj była taka informacja) zastosowano w jednym z naszych sądów. Ale to wystarczy. Bidety przyjęły się u nas tylko u bogatszych. A najnowszy wynalazek - już modny w Paryżu - spłukiwać sobie... "prysznicowo", tzn. spuszczając wodę - myć to i owo - u nas jest jeszcze nieznany.

            Narody lepsze, gorsze – sądzić nie nam. Ale swego bronić i cieszyć się tym, kim się jest i co się ma – pewno warto i trzeba. Nikt nikogo zmuszać nie będzie do ubierania się w łowieckie pasiaki, czy góralskie portki choć są (moim zdaniem) ładniejsze niż bawarskie krótkie gacie ze skóry. Co prawda jedne i drugie równo dupsko odparzyć mogą. No, ale co kto lubi - niech ma.

            Gdy sąsiedzi drwią, niektórzy z naszych łaszą się przymilnie. Nie chodzi o to, by nie dostrzegać rodzimej głupoty i chamstwa, ale przecież ograniczony tematycznie dowcip niemiecki jest już przy drugiej porcji nie do wytrzymania. Niemiaszki rechoczą, a my mamy świetny fragment tekstu popularnej ongiś piosenki Andrzeja Rosiewicza, by "przy dziecku nie mówić po niemiecku". 

            Mówimy i myślimy po polsku! Mamy np. jednego kandydata na prezydenta dużego miasta o czarnej karnacji. I chwalić Boga. Jeśli wybije się skośnooki Polak, też nie szkodzi. Byle nie zezował na Pekin, a troszczył się o "tu i teraz".

            Wielkoduszni-krótkowzroczni niech pomyślą o przyszłości. W Paryżu np. w metrze łatwo zauważyć, że więcej jest napływowych niż rdzennych. Może rdzenne żabojady jeżdżą ulicami na kółkach. Nie mnie ich liczyć. Ale wolałbym, aby w Polsce tak się nie stało.

            Wolny rynek sprawił nam wiele kłopotów. Całkowicie wolny przepływ ludzi. Mógłby okazać się katastrofą. Tak jak, to że wielu Niemcom łazi po głowie powrót na nasze zachodnie ziemie.

            Niektórzy publicyści ostrzegają, że jest plan powolnego człapania na wschód i bardzo wiele dowodów, że to zbratanym europejczykom ze Szwabii i Burgundii w pewnym stopniu już się udaje. Słyszałem nawet datę: rok 2020 wyznaczono do osiągnięcia celu - czyli "odzyskania".

            Likwidując przemysł okrętowy, który za Odrą świetnie się rozwija, a może i koleje, pocztę - ułatwiamy ten proces. Kto chce się dać zglajszaftować w europejskim kotle pod wodzą Niemców? Czy nie jest sprawą resortu spraw międzynarodowych pilnowanie polskich interesów. Niestety z gmachu MSZ w Alei Szucha nie otrzymujemy wykładni polskiej racji stanu w tej sprawie. Czy to tylko strach przed podjęciem decyzji, czy świadoma rezygnacja i przygotowanie społeczeństwa do utraty znaczenia naszego kraju. A może zupełnie niezrozumienie i pomieszanie: skąd my tu i co dla nas ważne. To znowu nie takie rzadkie w historii państw świata, że wybrani okazują się niegodni wyboru, a strach  paraliżuje i doprowadza do walk wewnętrznych. Nawet, gdy statek już tonie.

 

 

      

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl