KRRiT przyznała TV Trwam miejsce na cyfrowym multipleksie. Można to wydarzenie nazwać medialnym newsem tygodnia, chociaż newsem jest takim sobie. Bez trudu można było bowiem przewidzieć, że tak się stanie i nawet wiadomo było mniej więcej kiedy. Jednak nie brakowało szczerze wątpiących w takie zakończenie koncesyjnego konkursu, i co ciekawe, w większości rekrutowali się oni z pośród głęboko wierzących w szczególną misję toruńskiej TV.

            Oczywiście sądząc z wielotysięcznych demonstracji ulicznych w intencji przyznania TV Trwam miejsca na multipleksie i poparcia jakie fundacja Lux Veritatis otrzymała ze stron różnych (w tym SDP), można było wnosić, że przyznanie koncesji wcale nie było oczywiste, a nawet było wątpliwe, bo KRRiT miała mieć do takiego kroku stosunek niechętny. Otóż śmiem twierdzić, i tego będę się trzymał, że Lux Veritatis mogła tej koncesji nie otrzymać tylko wtedy, gdyby sama tego nie chciała. Jednak chciała, a tak odsądzana od czci i wiary (od tej ostatniej dość dosłownie) Krajowa Rada tak skroiła konkursowe warunki, że nikt poza TV Trwam tego konkursu wygrać nie mógł. A teraz krótki dowód.

            Po pierwsze. Lux Veritatis tak bardzo chciała dostać koncesję, że (jak informują członkowie Rady) w drugim konkursie złożyła jednak inny wniosek niż w pierwszym, tym razem możliwy przez Radę do zaakceptowania. Czy i na ile ten wniosek był  inny, tego zapewne nigdy się nie dowiemy, bo zapewne jak w pierwszym konkursie jego treść zostanie osłonięta tajemnicą tajemnicy handlowej i będziemy skazani na nieweryfikowalne zapewnienia obu stron sporu. Jednak fakt nieotrzymania koncesji w pierwszym konkursie nie był dla fundacji żadnym dramatem. Co więcej pozwalał na mobilizację fun klubów, dawał szansę na zdobycie dodatkowych widzów i zapewniał darmowa reklamę w prawych i lewych mediach, które pospołu nader interesowały się losami koncesji, choć z zupełnie innych pobudek. Zresztą z  korzyści płynących „z czasu niepewności” o. Tadeusz Rydzyk nie zamierza rezygnować nawet teraz, po pozytywnej decyzji KRRiT. Już zdążył zasugerować, że przyznanie koncesji to bynajmniej jeszcze nie faktyczna możliwość cyfrowego nadawania (ta będzie możliwa dopiero w roku 2014) i „jeszcze wszystko może się zdarzyć”, więc o losy zapowiadanego na wrzesień kolejnego marszu w obronie toruńskiej TV możemy być spokojni. Tym razem odbędzie się on w obronie koncesji (!), której nikt przecież nie zamierza odbierać.

            Po drugie. KRRiT podjęła dwie decyzje, które de facto naznaczały Lux Veritatis na zwycięzcę konkursu zanim ten jeszcze się zaczął. Najpierw zarezerwowała jedno z miejsc na multipleksie dla kanału „o charakterze społeczno – religijnym”, a potem zapisała w warunkach konkursu, że program owego kanału musi edukować „w duchu nauczania Stolicy Apostolskiej i jedności z Episkopatem Polski”. W kraju, którego konstytucja zapewnia równość wszelkich wyznań konstytucyjny organ państwa jakim jest KRRiT zarezerwował jedyny cyfrowy kanał religijny dla telewizji rzymsko - katolickiej. Ten fakt, zauważony (ale też bez szczególnego oburzenia) chyba jedynie przez „Gazetę Wyborczą”, nie zdziwił właściwie nikogo. Ani konkurentów, ani polityków, ani Rzecznika Praw Obywatelskich, ani stowarzyszeń takich i owakich działających na rzecz wolności słowa (w tym SDP), a nawet śledzącego przebieg konkursu Komitetu Helsińskiego. Może w tym braku zdziwienia nie ma niczego dziwnego, bo przecież żyjemy w kraju, w którym wszystko, od Święta Niepodległości po początek roku szkolnego, rozpoczyna się od katolickiej mszy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby pewnego dnia od mszy rozpoczął się nawet krakowski marsz ateistów i agnostyków, którzy ogłoszą, że „wprawdzie nie wierzą, ale też chcą szanować narodową tradycję”.

            Dodatkowo TV Trwam była jedyną pozostającą w „jedności z Episkopatem”. Takim stopniem „pozostawania w jedności” nie mogła wykazać się nawet Religia.tv, która w konkursie nawet nie wystartowała, a startująca spółka Wieczorna.pl nawet dokonując cyrkowych akrobacji nie mogłaby wykazać ani „jedności”, ani „nauczania w duchu Stolicy Apostolskiej”.

            Teraz Krajowa Rada będzie zapewne dowodzić, że tak w pierwszym, jak i w drugim konkursie stała na straży prawa i własnej niezależności i zdołała tych wartości dochować pomimo medialnych, politycznych i ulicznych nacisków. Z kolei liderzy i członkowie fun klubu TV Trwam będą dowodzić, że jedynie obywatelska akcja mailowa, pocztowa, medialna, modlitewna i demonstracyjna wymusiła na Krajowej Radzie podjęcie decyzji zgodnej z prawem i społeczną sprawiedliwością. Ja będę uparcie trzymał się swojej wersji i niech (uwaga: to sarkazm) historia zdecyduje kto z nas bardziej „trzyma się płotu”.

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl