Minęło zaledwie parę dni jak pisałem, że przyznanie koncesji i miejsca na multipleksie dla TV Trwam nie będzie oznaczało zakończenia organizowania marszów w jej obronie, a słowo stało się ciałem i o. Rydzyk zapowiedział, że „cały czas powinny się odbywać marsze o wolne w media w naszej Ojczyźnie, bo przecież ten jeden kanał na cyfrowym multipleksie to jeszcze nie są wolne media. Ten jeden kanał, Telewizja Trwam, to będzie tylko takie maleńkie światełko, a jeszcze nie ma prawdziwego światła. I o to światło we wszystkich mediach trzeba walczyć”. Na Ojcu Dyrektorze można polegać jak na Zawiszy i za to serdeczne Bóg zapłać.
Poza tym, jak przystało na sezon ogórkowy, tydzień minął w atmosferze tabloidalno-kleparskiej. Tym spoza Krakowa wyjaśniam, że Kleparz (obecnie nawet dwa Stary i Nowy) to plac targowy (w Warszawie coś takiego zwane jest bazarem), który niegdyś słynął z przekupek nie stroniących od kłótni i nie przebierających w słowach. Nurt tabloidalny reprezentowały doniesienia o Agnieszce Radwańskiej, która postanowiła wystąpić w rozbieranej sesji zdjęciowej dla magazynu „ESPN”. Upozowana nad basenem pełnym piłeczek tenisowych sportowa celebrytka twierdzi, że promuje w ten sposób zdrowy tryb życia. W odpowiedzi na to czego tenisistka nie wstydziła się pokazać Krucjata Młodych będąca organizatorem akcji „Nie wstydzę się Jezusa” odcięła się od postępku ambasadorki swojej akcji. Tabloidom w to graj, ale pozostałe media znalazły się w pułapce. Nie chodzi bowiem o drobny skandalik w wykonaniu znanej osoby, ale o informację, że ceniona tenisistka starająca się zdobyć sympatie najpierw kreuje się na zdeklarowaną katoliczkę, potem promuje „zdrowy tryb życia”. Nie informować o takiej „dwulicowości” źle, a wpadanie w tabloidalne tematy też niedobre. Ostatecznie chyba wszyscy o tym donieśli razem z ortodoksyjnym portalem Fronda.pl, który oczywiście opisał to w tonie wielce krytycznym, ale jednak po nazwisku, o co przecież celebrytom chodzi.
Natomiast nurt kleparski otworzyli redaktorzy Wojciech Szacki i Stanisław Janecki, a swoje trzy grosze dorzucił Rafał Ziemkiewicz. Szacki, dziennikarz wywodzącej się z PRL „Polityki”, na Twitterze zarzucił Janeckiemu (Sieci), że używając w stosunku do ideowych przeciwników liczby mnogiej „kontynuuje chlubne tradycje PRL-owskiej prasy”. Potem redaktorzy nawzajem wypomnieli sobie od kogo otrzymują honoraria, a internetowo-kleparska awanturę zakończył Janecki grzecznościowym: „Uprzejmie proszę pocałować mnie w d…”. Podobną „mową przyjaźni”, też na Twitterze, wykazał się Rafał Ziemkiewicz (niegdyś autor audycji „Antysalon”), który następująco skomentował tekst prawicowych kolegów wPolityce.pl na temat przyszłości konkurencyjnego dla portalu tygodnika „Do Rzeczy”, z którym to tygodnikiem Ziemkiewicz jest związany: „...z d… wzięty…”.
No cóż. Jako, że sezon ogórkowy, to pójdę na Kleparz nabyć rzeczone kiszone (Pani Halinka ma wybitne), bo przyjemniejsze to będzie od śledzenia medialnych i salonowych wydarzeń towarzyskich. Przyjemniejsze, bo tamtejsze przekupki dawno już stępiły swój język i słowa powszechnie używane przez medialne elity im już publicznie przez gardło nie przechodzą. Poza tym, choć ich wyobraźnia w ramach zyskownego sprzedania tego i owego wydaje się nie mieć granic, to jednak nie wpadłyby na pomysł wciśnięcia komuś nagich fotek jako promocji „zdrowego trybu życia”.
Andrzej Kaczmarczyk
