Sezon ogórkowy w pełni, za oknem mimo wieczorowej pory 28 stopni, więc będzie krótko, lekko i tylko miejscami nieprzyjemnie.

 

Łódzki „Express Ilustrowany” zamieścił zdjęcie pary uprawiającej sex na balkonie hotelu Polonia. Wirtualnemedia.pl sprowokowało to do opublikowania krótkiej sondy wśród naczelnych prasy regionalnej na temat: „Czy dzienniki regionalne coraz bardziej się tabloidyzują?” Dyskusję otworzył (i właściwie zamknął) naczelny „Expressu” stwierdzając: „Moja gazeta jest tabloidem” i dodając „ tego typu publikacje nie są przygotowywane „pod publikę”, lecz dotyczą różnych wykroczeń, z którymi np. policja zmaga się na porządku dziennym”. No to warto rzucić okiem na owo „wykroczenie”.

Miało ono miejsce na n-tym piętrze hotelu i „zmagający się” z owym wykroczeniem policyjny patrol musiałby być uzbrojony z dobrą lornetkę, żeby w ogóle wykroczenie dostrzec. To rzeczywiście przekonuje mnie, że publikacja była niezbędna, aby organa ścigania mogły zareagować, i że cała rzecz nie była przygotowana „pod publikę”.

A teraz z zupełnie innej beczki. W ramach morderczej walki o rynek pomiędzy nowymi prawicowymi tygodnikami najnowsze „Sieci Historii” są sprzedawane z dodatkowymi gadżetami: opaska upamiętniającą Powstanie Warszawskie i film „Urodziny młodego Warszawiaka”. Tu niespodzianka. Reżyserem filmu był Czesław Petelski. Jak podaje Wikipedia „od 1974 członek Prezydium Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Radzieckiej. W 1983 wybrany w skład Krajowej Rady” tegoż Towarzystwa. Tym młodszym, którzy w opasce i z patriotycznym uniesieniem będą oglądać „Urodziny…” przypominam, że w ramach przyjaźni polsko-radzieckiej Stalin nie tylko nie udzielił pomocy walczącej stolicy, ale nawet nie wyraził zgody na lądowanie po lewej stronie Wisły alianckim samolotom, które usiłowały dostarczyć powstańcom zaopatrzenie z zajętej już części Włoch.

Gadżet „powstańca opaska” przypomina mi natomiast, że już za kilka dni rocznica narodowej tragedii, będzie po raz kolejny okazją do teatralno – ulicznych zabaw uprawianych przez grupy rekonstrukcyjne. Gdy to piszę w Radymnie powinna się już skończyć „rekonstrukcja’ rzezi wołyńskiej. (Pomysł jakiego nie powstydziłby się lubiący czarny humor Kurt Vonnegut.) Natomiast tydzień wcześniej znowu wygraliśmy rekonstrukcję bitwy pod Grunwaldem. (To przynajmniej jest zabawne, bo przypomina występy „damskich teatrzyków” z Monty Pythona.) Przy tej okazji jeden z członków rekonstrukcyjnej grupy rycerskiej wyznał przed telewizyjną kamerą, że jego środowisko liczy na uznanie rekonstrukcji średniowiecznych bitew za sporty walki. Jestem za i czekam na pierwszą aferę dopingową.

Andrzej Kaczmarczyk

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl