Media podały, że człowiek który ujawnił, iż amerykański rząd systematycznie inwigiluje obywateli swojego kraju i państw Unii Europejskiej zniknął z lotniska Szeremietiewo. To „zniknięcie” byłoby na rękę obydwu mocarstwom. Kładzie się ono cieniem na stosunku do wolności również wielu polskich polityków (a nawet dziennikarzy). Hipokryzja zwycięża, i Snowden nie może liczyć na azyl w demokratycznych państwach, w tym także w Polsce. Paradoksalnie, człowiek który poświęcił swoją karierę i własną wolność na rzecz wolności innych ludzi nie może dziś liczyć na schronienie w krajach sławiących wolność.
Przeszło 40 lat temu naukowiec Daniel Ellsberg ujawnił poufne dokumenty Pentagonu (Pentagon Papers), opisujące tajne operacje amerykańskie w Indochinach. Wyniósł je z RAND Corporation, skserował i przekazał dziennikarzowi „The New York Times” Neilowi Sheehan’owi. Po ich opublikowaniu materiałów przez gazetę, groziło mu ponad 100 lat więzienia (miał 12 zarzutów na łączną karę 115 lat). Administracja Noxona próbowała wstrzymać publikację, ale Sąd Najwyższy stosunkiem głosów 6:3 uznał, że Amerykanie mają prawo wiedzieć, jak wyglądały amerykańska polityka zagraniczna i tajna operacja w Zatoce Tonkijskiej, która była prowokacją wojenną, rozpoczynającą długoletni konflikt w Wietnamie. Oskarżenie wniesione przeciwko Ellsbergowi zostało odrzucone. Kilka lat później afera Watergate odsunęła Nixona od władzy. Edward Snowden dokonał podobnego czynu, ale nie może liczyć na los Ellsberga, bo Ameryka się zmieniła; Barack Obama to nie Richard Nixon, a obywatele Stanów Zjednoczonych są bardziej uzależnieni od propagandy rządowej niż byli w latach 70. ubiegłego wieku.Zastanawiam się, jakże często za złudne poczucie bezpieczeństwa gotowi jesteśmy zrezygnować z istotnej części naszej wolności? Jak to się dzieje, że niektórzy polscy politycy uznają, że ważniejsze jest podsłuchiwanie, inwigilowanie obywateli przez własny rząd niż obrona wolności obywateli do tajemnicy (na przykład) korespondencji? Dlaczego innym przeszkadza, gdy robi to rząd Tuska, a nie przeszkadza, gdy podobnie czyni administracja w Waszyngtonie? Przy okazji, dlaczego z kolei niektórzy obrońcy Snowdena, chwalący jego odwagę, tak zaciekle atakowali Cezarego Gmyza za artykuł o trotylu na wraku Tupolewa (sprawa wciąż niewyjaśniona)?
Odpowiedź – wydaje mi się – znam: przyczyną są podwójne standardy, które pozwalają znieść dysonans poznawczy. Gdy otrzymujemy wiadomość, to możemy ją zaakceptować, odrzucić lub z nią negocjować. Gdy wiadomość jest dla nas niemiła i nie chcemy uznać jej konsekwencji z uwagi na konieczną zmianę światopoglądu lub sympatii politycznych, to wtedy najczęściej albo dezawuujemy jej wartość, albo kwestionujemy wiarygodność/moralność/działanie w dobrej wierze jej posłańca. Bo Kali mieć zawsze rację.
Snowden dla wielu z nas jest wyrzutem sumienia, a wyrzuty sumienia gryzą. Lepiej więc dla nas będzie, jeśli Snowden po prostu zniknie.
Marek Palczewski
25 lipca 2013
