Zamknięty w kapsule czasu w latach 80. czytelnik Tygodnika Powszechnego, po przebudzeniu, teraz na początku XXI wieku, biegnie do kiosku by kupić ulubione pismo i... przeżywa szok. Nie dlatego, że w składzie redakcji nie znajdzie już znanych sobie postaci redaktorów. Wszak to zrozumiałe, nieubłagany upływ czasu zmienia redakcyjne stopki. Kolor i nowy, mniejszy format to wersja bardziej atrakcyjna. Zaskoczony może być, że w ogóle znajdzie TP w kiosku, co w latach 80. było niemożliwe, pismo kupowane było spod lady, dla wybrańców w teczkach. Nie zmienił się też dopisek przy winiecie: Katolickie Pismo Społeczno - Kulturalne. Katolickie to znaczy dla katolików i propagujące wartości religijne.
To, że Tygodnik zawsze szedł własną ścieżką, spierał się z kurialistami i popierał zmiany w Kościele zbliżające go do nowych wyzwań cywilizacji nie jest niczym nowym. Jednak naszego Wytrwałego Czytelnika z ubiegłego wieku jczekają przeżycia, które nie mieszczą mu się w głowie. Otóż w czerwcowym numerze TP (26/3338) na IV okładce, czyli w miejscu dla każdego tygodnika szczególnie eksponowanym ujrzy reklamę... książek. Cóż zdrożnego w literaturze, w popularyzacji czytelnictwa? Otóż nic, jeżeli nie jest to literatura erotyczna... w piśmie, które mianuje się tygodnikiem katolickim. Okładki "Serii zmysłowej" z rozebranymi kobietami, zapowiedzi opowiadań erotycznych dla "prawdziwych koneserów literatury erotycznej" - zapewne wśród czytelników pisma katolickiego to grupa znacząca. Warto takiego czytelnika zadowolić. 
 
W tym miejscu należy zapytać o linię pisma - mityczne określenie istniejące w Prawie prasowym, obejmujące poglądy wydawcy i tematykę pisma. Bez względu jaka ta linia Tygodnika jest (kto dociekliwy niech zgłębi tę tajemnicę) to pozostaje kwestia obyczajności. Po prostu są pisma, w których nie wypada zamieszczać tego typu reklamy. I nie przekonają mnie argumenty, że to przewrażliwienie, że katolicy to też ludzie i sfera erotyki nie jest im obca. Do tej pory było wiadomo co w jakim piśmie znajdziemy - obecnie ten porządek rzeczy został – za sprawą walki o czytelnika - wywrócony. Jednak bez względu na to jakie zmiany zaszły w Tygodniku, to wydawało się, że są granice, których pismo nie przekroczy. Jak się okazało byłem - jak mawia mój przyjaciel Grzegorz - w mylnym błędzie.
 
Dlaczego tak się dzieje? Uzasadnień pewnie koledzy redaktorzy tygodnikowi znajdą bez liku. I z pewnością okażę się w nich człekiem z Ciemnogrodu, zakłamanym i zacofanym. No cóż pewnie jestem starej daty i zwracam uwagę na to co inni uważają za rzecz normalną. Reklama erotyczna w TP to… jakby królewską sypialnię na Wawelu wynajmować na godziny. Szmal będzie, ale jakoś nie wypada.
 
Otóż reklama powiązana jest z Magazynem Literackim "Książki w Tygodniku" - Literatura i seks, nie pojawiła się w osobnym grzbiecie, lecz w wydaniu głównym. Reklama to pieniądze, a Tygodnik - jak każde pismo - pieniędzy potrzebuje, żeby się ukazywać. Może i opory były ale kasa to kasa. Dla chleba panie, dla chleba...
 
W reklamie cytowana jest recenzentka, która pisze o stylu  pewnej autorki, że pisze zdaniami "pełnymi zmysłowych detali, manifestacji artystycznego smaku, lekkiego podniecenia i gotowości do chłonięcia doznań". Nie jestem pewien czy jestem gotowy z lekkim podnieceniem chłonąć doznania jakie oferuje obecny Tygodnik Powszechny. 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl