Szanowny Panie Redaktorze. Piszę z wielkiej litery, bo szacun się Panu należy wielki jak, nie przymierzając wielka jest dziura budżetowa naszego kraju. (Proszę wybaczyć to porównanie, ale szukałem czegoś porażającego i tak mi wyszło). Chciałbym, żeby się Pan się nie obrażał na prowincjonalnych dziennikarzy, którzy mają czelność krytykować Pana, Pana koleżanki i kolegów z najlepszej i do tego zaprzyjaźnionej z Wiadomo Kim telewizji. Niech Pan nie zważa na słowa wypowiadane przez Karola Wasilewskiego, założyciela i szefa portalu „Czas Białegostoku”. On to, sprowokowany Pańskim wywiadem dla dziennik.pl (kliknij by przeczytać), śmie krytykować Pana słowa o tym, że obiektywizm w dziennikarstwie nie jest najważniejszy, że wywiad z gościem, który spoliczkował Pana kolegę Grzesia na Przystanku Woodstock to początek spsienia mediów. Na dodatek oskarża Pana o nierzetelność i manipulowanie informacjami, a także o to, że to Pana najlepsza telewizja jest jednym wielkim tabloidem, żerującym na ludzkich emocjach i szczującym przeciwko przeciwnikom politycznym i obyczajowym.

Pisze do Pana dziennikarz równie prowincjonalny jak Karol. My, na Wschodzie zawsze trochę zapóźnieni. Dla nas, co to według powszechnego, panującego w okolicach Wiertniczej i Placu Powstańców, mniemania chodzą w łapciach i nie mają nawet starbucksa, dziennikarstwo to nadal zawód, w którym dąży się do prawdy, starając się być właśnie obiektywnym, również w ukazywaniu życia politycznego. A gazeta, portal czy program to obraz najważniejszych wydarzeń wokół nas, a nie emanacja widzimisię wydawcy, co ostatnio zyskało zaszczytne miano programu autorskiego.

Poza tym, co taki Karol wie o mechanizmach rządzących mediami, skoro nie można na jego portalu znaleźć rozmów z propagandystą stanu wojennego, szefem ruchu swojego imienia, posłem chorym psychicznie czy adwokatem syna premiera? Nic nie wie i widać, że niczego się nie uczy. A przecież gdyby tak swój wywiad z Oskarem W. (to ten od Woodstocku) przeprowadził jako rozmowę z artystą-performerem to byłoby jak sławny wywiad tak cenionej przez Pana Wyborczej z Dominikiem Tarasem, organizatorem i pomysłodawcą krzyża z puszek piwa marki Lech pod Pałacem Prezydenckim.

Więc głowa do góry, Panie Kamilu! Nie ma co się przejmować prowincjonalnymi dziennikarzami, którzy usiłują powstrzymać rozpędzone Pendolino polskiej żurnalistyki. I niech Pan pozdrowi redaktora Sobieniowskiego. Wszak sam Pan powiedział, że najważniejsze są bezstronność i rzetelność.

Tomasz K. Kleszczewski

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl