Afera rozporkowa Hofmana przykryła sukces PiS na Podkarpaciu. Kaczyński wściekły. Tygodnik „Wprost” dotarł do tajnych nagrań z imprezy polityków tej partii w Woli Chorzelowskiej. Morze hipokryzji wezbrało, a Kali jak zwykle usatysfakcjonowany. A przecież rzecznik PiS-u chciał tylko pochwalić się przed paniami swoim przyrodzeniem.
Poseł Hofman nie jest bohaterem mojej bajki, ale czy jego zachowanie wobec pań było molestowaniem seksualnym - jak pisze „Wprost”, czy zwykłym chamstwem i prostactwem – jak mówi, stosujący zasady savoir vivre na co dzień, poseł Palikot? Świętoszkowate oburzenie polityków bardziej mnie mierzi niż zachowanie Hofmana, głupie i niedojrzałe, i nieparlamentarne jak na posła, ale czy nienormalne w tym środowisku? Już sobie wyobrażam zjazd polityków PSL i PO, siedzących w knajpie nad butelkami z oranżadą i rozprawiających o Heglu. Uczone dysputy toczyliby do rana i nikt nie wspomniałby – że zacytuję Jana Tomaszewskiego – o dupencjach.
„Super Express” siedział w krzakach i robił zdjęcia z tej podobno zakrapianej imprezy, a tygodnik „Wprost” dotarł do tajnych nagrań, chyba też prosto z krzaków. Wcześniej ustrzelił Fibaka, teraz Hofmana, w kolejce czekają następni celebryci. Metoda prosta: zaczaić się i skompromitować, a że dziś kamerę można zamontować praktycznie wszędzie, to takich kompromitacji będzie coraz więcej.
Mnie cała sytuacja bardziej rozbawiła niż oburzyła, bo okazało się, że rzecznikiem partii z zasadami jest człowiek, który ma te zasady za nic. I to wszystko. Zabrakło mu po prostu poczucia przyzwoitości. Z tym ostatnim jest zresztą coraz gorzej; arcybiskup Wesołowski chodził do portowej dzielnicy, by podrywać nieletnich na Dominikanie, dwoje celebrytów kłóci się od 8 lat na oczach mediów o swoją córkę, którą ostatecznie sąd umieszcza w domu dziecka, Rita Gombrowicz wydaje pamiętniki męża, w których słynny pisarz opowiada bez żenady o seksie z prostytutkami, a wszystko publikują media, bo wszystko jest na sprzedaż, no i kasa, misiu, jest najważniejsza. I na tym tle Hofman chwalący się członkiem, który „nie zmieściłby się już do szafy”, wypada nienajgorzej. Skąd więc cały lament nad upadkiem obyczajów parlamentarzysty? Czyżby rację mieli politycy PiS, że chodzi o przykrycie innych, może ważniejszych dziś informacji? Nie wiem, ale mimo wszystko są w kraju poważniejsze sprawy niż wielkość fizyczna członka posła Hofmana.
W „Przekroju” rozbawiła mnie historyjka narysowana przez Raczkowskiego – kilka osób, zebranie chyba, jeden mówi: „Moralność Kalego jest wtedy, gdy oni stosują moralność Kalego. Natomiast gdy my ją stosujemy, to nie jest to moralność Kalego”. Nic dodać, nic ująć, a Hofmana trzeba z partii wyrzucić. Niektórzy już zacierają ręce. A morał z tej opowieści jest taki: cny młodziku, migdaliku, gdybyś nie pchał się na afisz, to by nikt się nie dowiedział, że w szafie zmieścić się nie potrafisz.
Marek Palczewski
12 września 2013
Ps. A tak na marginesie, polecam wywiady w „Przekroju” z Urszulą Adamiak, a „wSieci” z Antonim Macierewiczem.
