Pomiędzy 2011 a 2012 rokiem ubyło w Polsce 2 tysiące dziennikarzy. To wniosek z badań przeprowadzonych przez profesor Dobek-Ostrowską i jej zespół. Polscy dziennikarze mają w większości poniżej 40 lat. Mają mniejszy staż niż 20-letni, zarabiają coraz mniej i coraz częściej odchodzą z zawodu.

I w tym kontekście należy czytać informacje o „Przekroju” – o tym, że kolejni dziennikarze tracą pracę. I w tym kontekście trzeba spojrzeć na zapowiadany strajk w telewizji. Nie oglądać tych zjawisk przez prawicowo-lewicowe okulary, bo to niczego patrzącym nie wyjaśni, a tylko obraz zaciemni.

Zawód dziennikarski w Polsce traci na znaczeniu. I tak myślą politycy, odbiorcy, a i sami dziennikarze. Tracą na znaczeniu stowarzyszenia dziennikarskie, bo są postrzegane jako uwikłane w politykę, a nie jako broniące dziennikarzy przed degradacją zawodową i wobec pracodawców. Ale może to się zmieni? Kiedy? Wtedy, kiedy będziemy solidarnie wspierać się nawzajem, niezależnie czy my z prawej, czy z lewej strony. No, ale do tego to jeszcze daleko, niestety. I nic nie pomogą jakiekolwiek fundacje solidarnościowe dla dziennikarzy (aczkolwiek to bardzo cenne inicjatywy), jeżeli będą wspierać tylko jedną nogę, obojętnie czy prawą, czy lewą, żeby nie kulała.

Filar polskiej prasy, istniejący od 68 lat „Przekrój” upadł w dotychczasowej formie, bo słabo się sprzedawał. Mimo, iż ostatnia ekipa się starała: były ciekawe wywiady, było dużo o kulturze i obyczajach. Mało o polityce, która wystawia łeb niemal z każdej otwieranej lodówki. Był to tygodnik inny niż pozostałe Ale niektórym publicystom taki „Przekrój” też się nie podobał, bo antyklerykalny, lewacki, czy jakiś inny. Nie sądzę, żeby był taki, a jeśli skręcał w lewo, no to co? Czy teraz wszyscy mają patrzeć na prawo, bo PiS nadchodzi? Czy naprawdę czytelnicy są już tak bezrefleksyjni, że muszą czytać wyłącznie (swoje) prawicowe, liberalne czy lewicowe pisma?

Boli mnie jednak coś innego: brak solidarności zarówno z pracownikami TVP walczącymi o swój byt (nie dotyczyło to na szczęście SDP, które poparło twórców telewizyjnych), jak i ze zwalnianą załogą „Przekroju”. Co więcej, gdzieniegdzie słychać było pomruk zadowolenia. Spokojnie, jeśli tak dalej pójdzie, to dziennikarze „Przekroju” nie będą ostatni. Po nich pójdą inni. Już mówi się o tych z „Rzeczpospolitej”, ale może to tylko plotki? Wcześniej zwalniano z dawnej „Rzepy” i „Wyborczej”, potem z „Uważam Rze”, „Newsweeka” i „Wprost”, teraz z „Przekroju”, więc nikt nie może czuć się bezpieczny; decyduje pracodawca i rynek, a może czasem też układ polityczny.

Zamiast jednak mieć schadenfreude z tego, że kopa dostali nielubiani przez nas dziennikarze pomyślmy przez chwilę, że to kop nie ostatni, więc może warto jeszcze zdobyć się choćby na odrobinę sympatii i solidarności wobec naszych (nie)kolegów.

Marek Palczewski

3 października 2013

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl