Ma trzy wierzchołki. Pierwszy to pacjenci, chorzy - my wszyscy; drugi - ci co powinni wiedzieć jak nas leczyć, walczący o pieniądze i godność zawodową; i trzeci - cała nadbudowa, która dysponuje pieniędzmi i środkami by leczyć.

    Ci pierwsi są złem koniecznym, powinni być utrzymywani w stanie względnej zdrowotności. Nie daj Boże, by byli za bardzo zdrowi - bo wtedy nie będzie pracy dla pozostałych. Niech płaczą i płacą. Lekarze i pielęgniarki wzbudzają szacunek, patrzymy im głęboko w oczy próbując dociec czy wiedzą jak i czy nas wyleczą. No i wreszcie w poczuciu zupełnej bezkarności działa rozrastająca się urzędnicza kasta zdrowotna i farm-mafia. Między tymi "wierzchołkami" zimnej lodowej góry pętają się "dziennikarze zdrowotni".

    Zacznijmy od końca. Samo pisanie i pokazywanie na ekranie jest ważne. Ale może jedynie uderzać w maluczkich. Góra w dyrektora szpitala. Wyżej efektywna krytyka już nie sięga. Narodowy Fundusz Zdrowia - tak jak dawno to opisał Parkinson - mógłby z powodzeniem zajmować się sam sobą. Łatwo wydałby na to wszystkie przydzielane mu pieniądze i jeszcze stanąłby w darmowej kolejce do lekarza. Kolejni ministrowie - lekarze nie mogą sobie z tym poradzić. Podają pigułki, zamiast dać kopa. Z niemocy sami zapadają na zdrowiu. NFZ potęgą jest i basta. Dobrze żyje z farm-mafią. A ta rządzi. Gdyby chory biedaczek sprzed ćwierćwiecza znalazł się nagle w przeciętnej aptece - oniemiałby z wrażenia. Dostałby oczopląsu i zawrotu głowy: tyle tu tego. Zaatakowany lawiną kolorowych napisów - haseł i obietnic - albo natychmiast by wyzdrowiał albo padł trupem. Spojrzawszy na rachunek.

    W kampanie zdrowotne farm-mafia wciąga popularne buzie, które też chcą żyć lepiej, klepią obietnice bez pokrycia. Bo jest za to duży szmal. Aktorów - usprawiedliwiamy, bo  ponoć zdychają z głodu. Ale dziennikarzy, którzy uwiarygodniają czopki i pigułki - nie! Wam nie wolno! Albo precz z zawodu, w którym zaufanie społeczne to najważniejsza rzecz.

    Ale Trójkąt Bermudzki wciąga. Jest taki zawodnik, który udaje dziennikarza, a od lat nachalnie usiłuje wybielać proszkami do prania. Być może ci od OFE przyczynili się do większych ludzkich nieszczęść. Ani chybi znajdą się w piekle na dnie kotła. To jednak mała pociecha dla żyjących naciąganych. Aktorowi trochę się wybacza, bo przecież on zawsze gra, udaje kogoś innego niż jest w istocie. Nie bierze odpowiedzialności za czyn Raskolnikowa czy Lady Makbet. Co innego koleś, który zrobił sobie popularność kłapiąc dziobem na małym ekranie.

    Przed chwilą pokazywał i oceniał najważniejsze wydarzenia na świecie, a teraz troszczy się o higienę pochwy, sprawę ważną, ale wątpliwe czy spadająca gwiazda tym się przejmuje. Jeśli jedna osoba niedawnego zaufania publicznego  mówi pięknie i przekonywująco - łyknij a wyzdrowiejesz - powinna pomyśleć i o  tym, że to jej głos i buźka napędzą wielu ludzi do kas aptek.

    Biorę do ręki buteleczkę po syropie. Jest z grubego szkła, ładna.  Litery informacji o składzie i działaniu już nie takie malutkie i dają się łatwo odczytać. Ale zawartość, niestety, też malutka. Łykniesz to raz, drugi i koniec. I znowu do kasy. Ciekawe jak kontroluje się te wszystkie kalkulacje cenowe. To jest pole do popisu dla "dziennikarzy zdrowotnych". Zamiast powtarzać komunikaty serwowane im na "zdrowotnych" konferencjach prasowych niech zbadają dogłębnie skąd biorą się wzrastające wciąż ceny leków.

    Najwięcej przybywa nam banków i aptek. To musi być niezły interes. Liberalni dla obcych wpuścili do naszego kraju tych, do których tęskniono przez lata. Uzdrowiciele biorą nas teraz na raty, a załamanych szwajcarskim gadaniem leczyć będą Bayerowską pigułką. W obu wypadkach zyski wędrują za Elbę i Alpy. A ty chłopie sadź kartofle i nie podskakuj. Bo cię Bermudzki Trójkąt zeżre. I po co ci to?!
 
 
        9 X 2013                                     Stefan Truszczyński
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl