Ten tydzień polskie dziennikarstwo spędziło włócząc się po sądach, licząc pieniądze i gorąco spierając się o coś z czym dziennikarze nie powinni mieć wiele wspólnego, ale jak się okazuje mają, czyli o reklamę.
W sądach toczyło się aż pięć „medialnych” procesów. Tomasz Terlikowski nieprawomocnie przegrał z Alicją Tysiąc. Sąd uznał m.in., że jako katolik miał prawo nazwać aborcję zabójstwem, ale ponieważ polskie prawo pod pewnymi warunkami dopuszcza aborcję, to stwierdzenie, że konkretna osoba chcąca dokonać aborcji zabija dziecko należy uznać za „nierzetelne”. Wyszło na to, że jakiś akt zbiorowy ale abstrakcyjny można nazwać bardzo dosadnie, ale jednostkową realizację takiego aktu już tak dosadnie określić nie można. Terlikowski tego nie rozumie, a ja, chociaż z jego opiniami się nie zgadzam, też nie pojmuje tej niejasności kiedy brak dostatecznej ilości ma powodować zmianę jakości. Dla publicznej dyskusji o aborcji i dla swobody dyskusji publicznej to rzecz ważna i ciekawa, więc czekamy z zainteresowaniem na wyrok sądu drugiej instancji.
SDP nie musi przepraszać Przemysława Orcholskiego za przyznanie mu Hieny Roku. Sąd prawomocnie uznał, że w „nagrodzonych” materiałach Orcholskiego były manipulacje, a SDP ma prawo przyznawać swoje „Złote Maliny”. Osobom i stowarzyszeniom niezadowolonym z naszych (anty)nagród doradzam przyznawanie swoich. Wyrok uzyskany przez SDP przeciera szlaki dla wszystkich.
Sąd zdecydował, że Mateusz Orzechowski, wydawca „Tygodnika Wspólnota” (lubelskie), nie odpowiada za łamiący ciszę wyborczą wpis na jego forum dokonany przez internautę. No i dobrze, ale żeby nie było zbyt pięknie to „Gazeta Wyborcza” przypomina sprawę dotyczącą podobnego wpisu internauty na blogu Andrzeja Jeziora. Tamtą sprawę bloger w trybie wyborczym przegrał i teraz walczy przed Trybunałem w Strasburgu.
Wydawnictwo „Świat Książki” podpisało sądową ugodę z rodziną Ryszarda Kapuścińskiego. Pozostały w sprzedaży nakład „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego zostanie wycofany, a w przyszłości, jeżeli pojawi się kolejne wydanie zostanie ono pozbawione czterech spornych rozdziałów. Co ciekawe umowę zawarto „za plecami” autora, którego czeka jeszcze cywilny proces z powództwa żony Kapuścińskiego. W tym procesie autor nie otrzyma wsparcia wydawcy, który jak widać nie poczuwa się do odpowiedzialności za to co wydaje. Panie i Panowie, cała odpowiedzialność w ręce autorów! Oto hasło wydawniczych kapitalistów. Zyski nasze, kłopoty wasze!
Za kilka dni zapadnie wyrok w sporze premiera Tuska z Jerzym Urbanem w sprawie jego prima aprilisowego żartu. Władza najwyraźniej postanowiła brnąć w tę groteskę ku uciesze b. rzecznika komunistycznego rządu mogącego w ten sposób uchodzić za… obrońcę wolnego słowa. Mam nadzieję, że jeśli premier wygra, to przeprosiny zostaną umieszczone zgodnie z jego życzeniem na pudelku.pl, a zrzuty stron owych opiniotwórczych portali rządowi pijarowcy zamieszczą z dumą na oficjalnej stronie premiera.
Teraz o pieniądzach. Tomasz Niewiadomski za 7 mln złotych kupił „Przekrój”. Na branżowych portalach eksperci doradzają nowemu właścicielowi jak wyprowadzić przeczołgany w ostatnim dwudziestoleciu tygodnik na prostą. Nasz portal tez branżowy to i ja doradzę. Należy z „Przekroju” zrobić tygodnik disco polo. Polo TV z 40 procentowym rocznym wzrostem oglądalności jest liderem wśród stacji muzycznych. Radio Plus, od kiedy postawiło na disco polo (jakieś półmroku temu) zarejestrowało 430 proc. wzrost słuchalności. Segment drukowany disco polo jeszcze nie jest zajęty. To sarkazm. Bardziej pod adresem rynku niż „Przekroju”. Na poważnie życzę nowej redakcji powrotu na rynek z innym pomysłem.
Jeszcze w tym miesiącu ma ruszyć publiczna oferta akcji TV Republika. Też powodzenia, bo jak na razie niezależna tv jest nieco uzależniona od spółki… Słowo Niezależne. Nieco tzn., że od wydawcy „Gazety Polskiej” i „Nowego Państwa” oraz Forum czyli wydawcy GPC pochodzi 81 proc. przychodów reklamowych TV Republika. To raczej niebezpieczna konstrukcja finansowa. Ciekawe jaki będzie skład akcjonariatu po sprzedaniu akcji.
Na koniec kilka zdań o telewizyjnych dziennikarzach w reklamie. Maciej Kurzajewski za zgoda zarządu TVP wystąpił w reklamie banku i za zgodą tegoż zarządu dalej występuje na antenie TVP. Marzena Rogalska, za zgodą zarządu TVP wystąpiła w reklamie sieci sklepów i na mocy decyzji tegoż zarządu nie będzie występować na antenie TVP, aż do zakończenia kampanii reklamowej. Tomasz Lis w tekście na swoim blogu dokonał „natywnego” lokowania produktu, chyba bez zgody zarządu TVP i za przyzwoleniem tegoż zarządu nieprzerwanie występuje na antenie TVP.
Zastanawiałem się skąd tak różne podejście zarządu TVP do jakże podobnych sytuacji i… znalazłem. Zarząd publicznej telewizji musiał czytać tekst opublikowany w tym tygodniu w wirtualnychmediach.pl. Jego tytuł brzmi: „Połowa Polaków nie czuje się bezpieczna finansowo”, a pierwsze zdanie tekstu donosi: „Połowa Polaków czuje się finansowo zabezpieczona”.
