Drogi Andrzeju!

            Przeczytałem właśnie Twoją informację „Niebezpieczna ustawa a Rzecznik Praw Obywatelskich umywa ręce”. Przeczytałem i odczułem niepohamowaną potrzebę napisania do Ciebie. Odczułem ją, bo wygląda na to, że Twoja psyche jest w nie najlepszej formie, a przecież wiadomo, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

            Jean-Jacquese Rousseau mawiał, że człowiek jest z natury dobry. Prosty w tego wniosek, że i władza sprawowana nad tymi dobrymi ludźmi przez innych też dobrych ludzi (bo wywodzących się przecież z tych dobrych) musi być dobra. Tymczasem Ty, wraz z całym Zarządem SDP, po analizie nowelizacji ustawy o ABW nie dajecie temu wiary. Uważacie, że ustawa może ograniczać wolność słowa i stanowić zagrożenie dla tajemnicy dziennikarskiej, a na dodatek zawarte w niej propozycje kojarzą się wam z pojęciem „bezpieka”. Tymczasem po prostu złe doświadczenia życiowe macie, to i nieodpowiednie rodzą Wam się skojarzenia. Właściwe jest skojarzenie z „bezpieczeństwem” i to nie byle jakim, bo „wewnętrznym”, dla którego warto może uszczknąć co nieco z wolności zwłaszcza, że to nie o całą wolność chodzi ale tylko o jakąś tam wolność słowa. Zaniepokojony tym stanem rzeczy spróbuję wskazać Ci drogę ku prawdzie.

            Solidaryzujesz się więc z zarządem stowarzyszenia w opinii, iż niewłaściwe jest, że generalny zakaz werbowania tajnej agentury ABW wśród dziennikarzy łatwy jest do obejścia jeśli tylko wyrazi na to zgodę szef Agencji lub minister. Spójrz na to jednak z innej strony. Chcesz sprawnego Państwa? Wiem, że chcesz. No właśnie, a takie rozwiązanie gwarantuje sprawność. Jest też bardzo korzystne dla dziennikarzy od strony socjalnej, a przecież i to SDP powinno mieć na uwadze. Czasy są ciężkie i co dwie pensje, to nie jedna. Mało tego. Nawet o tę jedną pensję czasem trudno, a przecież jak już służby takiego agenta zwerbują, to przecież na pewno zadbają żeby tej pracy nie stracił, a nawet ją znalazł. Wiesz dobrze, że na samorządowego „pośredniaka” nie ma co liczyć, podczas gdy właśnie powstaje szansa na skuteczne „pośrednictwo” rządowej agencji. Kto wie? Może z tego urodzi się i jakiś program 50+?

            Poza tym piszesz: „Sprzeciw budzi także pominięcie tajemnicy dziennikarskiej w regulacjach obejmujących tzw. kontrolę operacyjną, czyli niejawne kontrolowanie treści korespondencji, rozmów telefonicznych i innych sposobów przekazywania informacji”. No właśnie. Kilka tygodni temu dworowałem sobie nieco z Jacka Karnowskiego, jak się okazuje niesłusznie, który stwierdził, że „część dziennikarzy i celebrytów medialnych jest zazdrosna o pozycję kapłana”. No właśnie. Wiem przecież, że dobry z Ciebie członek Kościoła, a tymczasem chciałbyś tajemnicę dziennikarską zrównać z tajemnicą spowiedzi. Andrzeju! Trochę pokory.

            Pokażę Ci też inny, jakże pozytywny aspekt takich rozwiązań. Polacy jak wiadomo nie czytają dużo. Właściwie nawet całkiem mało i właśnie nadarza się okazja, żeby coś w tej sprawie zrobić dobrego. Przecież taki oficer ABW, który zwerbuje kogoś z nas, to będzie musiał więcej czytać. Będzie musiał czytać, co jego agentura pisze oficjalnie, no i oczywiście to co będzie pisać nieoficjalnie, tzn. też oficjalnie ale tajnie. A taki oficer oddelegowanym do czytania mejli. O! Ten to się dopiero naczyta, bo przecież ruch w sieci nie byle jaki. No i oczywiście, żeby zarobić na premię i awans, wszyscy oni będą starali się czytać to z jak największym zrozumieniem, a potem będą z równym zrozumieniem pisać raporty dla przełożonych.

Ostatnio przeczytałem, że będą otwierane nowe kierunki studiów podyplomowych, żeby urzędnicy państwowi uczyli się na nich pisać ze zrozumieniem, bo badania wykazały, że z tą umiejętnością nie za bardzo. Przed nami szansa zrobienia czegoś dla Państwa. Dzięki dostępności naszej korespondencji pracownicy agencji będą mieli materiał do samodoskonalenia się, a jeśli sobie nie poradzą to pośrednio przyczynimy się do zmniejszenia kłopotów wyższych uczelni, które ze względów demograficznych zaczynają cierpieć na brak studentów.

Na koniec Drogi Andrzeju zarzucasz Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że nie chce interweniować w sprawie nowelizacji ustawy, chociaż prawo na to pozwala. Zgadzam się z Twoją interpretacją, że prawo pozwala, ale cieszy mnie postawa RPO, który nie chce z takiej możliwości skorzystać i uważam, że Ty też powinieneś się z tego cieszyć. Oburza Cię bowiem, że państwowa agencja chciałaby dla własnej wygody i budowania swojej pozycji zwiększać swoje uprawnienia, a równocześnie oburza Cię i to, że konstytucyjny organ sam ogranicza swoje działania, bojąc się przekroczenia prawa. Jak Cię tak wszystko oburza to może Ty się zapisz Ruchu Oburzonych.

Andrzeju! Przyjacielu! Piszę do Ciebie w przeddzień Święta Niepodległości. Wiem, żeś PPiP (czyli Prawdziwy Polak i Patriota). Niech ten dzień będzie dla Ciebie dniem propaństwowej refleksji. Nie myśl o tym co Ojczyzna może Ci jeszcze zabrać. Pomyśl o tym, co Ty możesz Jej jeszcze podarować.

 

Twój Przyjaciel

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl