Tomasz Sekielski w swojej audycji „Po Prostu” (TVP) poinformował, że jeden z ekspertów komisji Macierewicza był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. Rzecz w tym, że dowody na to są co najmniej słabe, bo w IPN nie zachowały się właściwie żadne dokumenty na temat rzeczonego eksperta. Na dodatek jakie znaczenie ma poszlakowana czy nieposzlakowana lustracyjnie opinia jednego z ekspertów komisji dla wartości głoszonych przez nią teorii? Moim zdaniem żadne, a nie jestem zwolennikiem teorii zamachu.

Tak samo żadnego znaczenia pod tym względem nie ma to, że jeden z członków komisji i poseł PiS był w stanie wojennym prokuratorem. Więc po co takie rzeczy opowiadać? Wygląda to tak, jakby Sekielski robił „Po Prostu” i tak mu jakoś po prostu wyszło. Bez większego sensu.

Prof. Jan Żaryn ma na ten temat nieco inną teorię. W wywiadzie dla wPolityce.pl stwierdził, że „wiodące media i ośrodki polityczne nie kierują się zasadami, nie uznają, że coś - np. lustracja - jest dobre, a coś złe. Dla nich wszystko zależy od środowiska, którego ma coś dotyczyć. Jeśli przy pomocy lustracji można próbować zniszczyć przeciwne środowisko okazuje się, że ten instrument nabiera cech pozytywnych”. Zgadzam się z tym, że we wspomnianym programie TVP potraktowała lustrację dość „przedmiotowo”. Tak pasowało. Jednak z sugestią, że mediom nie ”wiodącym” taka postawa jest zupełnie obca to się nie zgadzam. Najlepszy dowód ile protestów po prawej stronie wzbudziło wykorzystanie przez Sekielskiego argumentu lustracyjnego tak lubego przecież przy innych okazjach.

Niedawno mieliśmy inny ciekawy przypadek również związany z TVP i środowiskowymi animozjami. W „Wiadomościach” ukazał się materiał pod nazwą „Kino akcji”. Miał pokazać nocną pracę policji, a pokazał… zszokowaną, niedoszłą ofiarę gwałtu, która prawdopodobnie nie była w stanie zdać sobie sprawy z konsekwencji tego, że jest filmowana przez dziennikarzy. TVP podkreśla, że twarz ofiary została zamazana, a głos zmieniony i, że „nie popełniono błędu w sztuce dziennikarskiej”, ale dla mnie głęboki niesmak z emisji tego materiału pozostał. Otóż tak się złożyło, że prawicowe media słabo jakoś ten problem zauważyły, choć zazwyczaj skrzętnie wykorzystują okazję do dołożenia nielubianej publicznej tv. Ciekawe dlaczego? Mam podejrzenia, że może to mieć związek z faktem, że sprawę nagłośniła jako pierwsza Agnieszka Kublik na łamach „Wyborczej”, a przecież niewyobrażalnym jest, by niepokorni przyznali rację maintreamowcom w ogólności, a „Wyborczej” i Kublik w szczególności. Szkoda.

Na koniec „coś z zupełnie innej beczki” chociaż też z TVP. Nowy szef redakcji teatru tv Wojciech Majcherek wyznał w wywiadzie dla „Wyborczej”, że „dominacja w Jedynce teatru na żywo czy spektakli przenoszonych (z teatru – AK) do studia nie jest dobrym rozwiązaniem. Teatr TV powinien zachować swoją oryginalną markę”. Przeczytałem i oczom nie wierzę. Szczerze mówiąc nie uwierzę dopóki nie zobaczę, ale cieszę się, że ktoś odkrył, że rejestracja cudzego przedstawienia i jego emisja na własnej antenie to nie jest ani własna produkcja, ani własny sukces TVP.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl