„Republika” ośmieszyła „Woronicza”. W krótkim czasie grupa z małymi pieniędzmi, ale uczciwie wykonująca zawód ośmieszyła molocha z Woronicza. Ośmieszyła też telewizje komercyjne, które wprawdzie więcej mogą – ale po prostu nie chcą.

Porównajmy Poranek Radia Wnet z Sygnałami Dnia. Kilka osób robi kilkadziesiąt razy lepiej poranny program informacyjno – publicystyczny niż zniewolony i zawstydzony tłumek weteranów odwalający rutynowo codzienną sztampę.

W czym rzecz?

Proste: ciekawa jest tylko prawda!

Spławić Wisłą ćwierć, pół, całych kierowników – pośredników; oderwać od stołków partyjnych nasłańców; pogonić próżniacze, urzędnicze bractwo; przewietrzyć! I już.

Robienie telewizji, radia wcale nie jest trudne. Oglądamy z satysfakcją i zaciekawieniem TV Republikę, słuchamy Radia Wnet – nie tylko dzięki zasługom tychże. One są tak bardzo dobre i wyczekiwane dzięki temu, że łańcuchowe media są tak bardzo złe.

W zadziwiająco szybkim tempie Hejke, Rachoń i ich koledzy osiągnęli profesjonalny poziom. Ale gdyby nie byli nawet tak zdolni, jak są – wybaczono by im wiele, bo mówią prawdę. Bezczelny, chylący się ku upadkowi fizycznie, a upadnięty już dawno ex-redaktor nazywa „Republikanów” bandytami. Jego kolega („pierdolę nie rodzę”) wyprasza z sali reportera przed chwilą zaproszonego na uroczysty panel. To tylko żałosne epizody z wczoraj. Zastanawiające jak szybko można wszystko stracić, a z drugiej strony jak bardzo obywatel – widz i słuchacz - złakomiony jest normalnego przekazu, bez chamskiej bezczelności i prowokacyjnego tupetu. Hucpa! Tak to się nazywa. I była stosowana przez lata. Aż w krew weszła. Czy można z tym postępować delikatnie na zasadzie „zło dobrem zwyciężaj”. Długofalowo to ponoć jedyna metoda, ale tak naprawdę trudno jedynie na nią liczyć. No, tak choćby troszeczkę chciałoby się batożkiem i piąsteczką potraktować kłamcę, złodzieja i resortowe pomioty. Od dawna przecież bardzo się o to proszą.

Jeszcze przedwczoraj zgodnie recytowali strofy panegiryczne i prawdy zakłamane, przeistaczając fakty, prześcigając się w służeniu wielkiemu bratu i młodszym jego kolegom. Mówili o tysiącu demonstrantów, gdy maszerowało ich tysięcy dziesięć. Nie dostrzegli protestu, gdy był przeciw władzy. Nie widzieli, że Państwo jest rozkradane. I stał się cud. Putin pokazał kim jest naprawdę, a oni w połowie zdania zmienili treść i front. Dobrze! Teraz się będą prześcigać w piętnowaniu imperium zła. Upomną się o wrak samolotu; zauważą, że jego szczątki to rozkradzione resztki, które zdruzgotane zostały jeszcze przed upadkiem na ziemię. Przypomną sobie o czarnych skrzynkach – nie do końca odsłuchanych, zamkniętych w złodziejskich sejfach, choć to własność cudza. Kraśki, lisy, olejniki, gugały, żakowskie durczoki - idźcie precz miłośnicy generał Anodiny. Ustąpcie. Niech telewizja publiczna i inne media staną się źródłem prawdziwej wiedzy. Niech będą potrzebnym obywatelskim narzędziem. Obojętne czy jest to monarchia oświecona, demokratyczne państwo, czy nawet rodząca się republika. Wystarczy przestać kombinować, komplikować, przeinaczać, łżeć! To łatwe. Bo prawda jest prosta, miła i ciekawa. Rejestrować, ale nie wybierać stronniczo; przygotowywać dokonując syntezy ale nie selekcjonować wybiórczo i tendencyjnie. Kończ Waść – Panie Braun, Solorz i Walter. Wstydu oszczędź! Ktoś powie: Panie po co Pan to piszesz? Przecież nie da się ruszyć całej tej przycementowanej grupy władców opinii. Przyspawali się tak, że ich nie odłupiesz.

Tak? A czy koleś Janukowycz, jego generalny prokurator nie byli przyspawani? Nie było wiadomo, że to dwukrotny kryminalista i złodziej dobra wspólnego? Ten jego pałac był na księżycu, czy koło Kijowa? I była wokół tego cisza. Ale jednak pękło to wszystko w końcu. I u nas też pęknie. I pójdą precz nadęci i zarozumiali, przekonani o wiecznej bezkarności, o trwaniu for ever.

Trwajcie, utajniajcie. Ale to już niedługo. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, a Rusek nas sobaczył. Czy sprawdzi się scenariusz Gruzja – Ukraina a potem my? Podobno premier i rząd obudzili się z letargu. Nawet wybitną panią archeolog nazwiskiem Kopacz zabrali ze sobą. Uzbrójmy się. I to jak najszybciej. Odwołajmy decyzję o zlikwidowaniu powszechnego poboru do wojska. Polska to nie Szwajcaria. Nie możemy pozwolić sobie na taki luksus. Ale z drugiej strony - czy można przyjąć zasadę, że każdy prawdziwy mężczyzna (czytaj: zdatny do służby wojskowej) powinien mieć pod łóżkiem kałasznikowa? Na to chyba też władza nie pójdzie. Władza lubi, gdy się jej boją. To nie ona ma się bać.

06.03.2014 Stefan Truszczyński

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl