„Sąd Rejonowy w Moskwie nakazał znanemu pisarzowi i dziennikarzowi Wiktorowi Szenderowiczowi wypłacenie jednemu z liderów partii Jedna Rosja Władimirowi Wasiljewowi 1 mln rubli (28,2 tys. USD) tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną mu krzywdę. Wasiljew poczuł się dotknięty rzekomym porównaniem przez Szenderowicza Federacji Rosyjskiej do nazistowskich Niemiec, a igrzysk olimpijskich w Soczi - do tych w Berlinie w 1936 roku.” Czytam w „Wyborczej” tą absurdalną w treści notkę i odkrywam z pewnym zdziwieniem, że… nie ma we mnie ani odrobiny zdziwienia.

Nie dziwi mnie ani stwierdzenie Szenderowicza, ani jego przegrana w rosyjskim sądzie. Nie zdziwił mnie też fakt, że owe 28 tys. USD (chociażby tak dla zachowania pozorów) sąd nie kazał wpłacić na jakiś publiczny cel, tylko tak, ot prosto z mostu i bez ogródek, wynagrodził nimi patriotyczne wyczulenie lidera prokremlowskiej partii.

W sprawach krajowych też (jak w piosence) „nie dziwi nic”. W Lipnicy Murowanej jak co roku konkurs na najwyższą wielkanocną palmę, a na pl. Zbawiciela bój o Tęczę. Po jednej jej stronie okopały się media mainstreamowe w obronie LGBT, a po drugiej niepokorne w obronie moralności. Oba nurty zajęły cały obszar debaty w tej sprawie, więc dla tych (całkiem licznych), którym tęcza na placu nie pasuje po prostu z przyczyn estetycznych, a nie ideologicznych, zabrakło już medialnej reprezentacji. To też nie dziwi. Już od dawna nieomal jedynym zajęciem mainstreamu jest donoszenie co odjechanego napisali niepokorni, a zajęciem niepokornych donoszenie co okropnego napisali mainstreamowcy. Tymi, których takie stawianie sprawy nie interesuje media obu nurtów nie są zainteresowane.

Córka generała Jaruzelskiego obraziła się na „Newsweek”, bo ten oprócz autoryzowanego wywiadu na temat jej nowej książki, zamieścił nieautoryzowany artykuł na temat problemów generalskiego małżeństwa. Monika Jaruzelska uważa, że popularny tygodnik ją wykorzystał, bo przecież miało być tak, że to ona wykorzysta tygodnik do promocji książki. Wcześniej na Tomasza Lisa obraził się Kuba Wojewódzki. Poszło o to, że chociaż wewnątrz numeru był wywiad z nim i Mikołajem Lizutem to na okładce znalazł się jedynie sam Wojewódzki, a taka wersja nie spełniała oczekiwań celebryty, który chciał wykorzystać tygodnik do promocji swojej nowej audycji radiowej współprowadzonej z Lizutem. Dodatkowo, jak to w takich przypadkach bywa, nie wiadomo czy owe oburzenia są szczere, bo może służą jedynie wykorzystaniu naszego zainteresowania do większego nagłośnienia przedmiotu promocji i celebryty.

Tymczasem w Krakowie mąż Jagny Marczułajtis – Walczak (szefowej Komitetu Konkursowego Kraków 2022) spotkał się potajemnie z dziennikarzami portalu lovekrakow.pl, by ich wykorzystać (przynajmniej tak twierdzą oni) do publikowania opinii przychylnych idei organizacji pod Wawelem Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Wykorzystywanie miało być w tym przypadku piętrowe, bo wynajęci dziennikarze mieli być też wykorzystani do wykorzystania innych wydawców (bez ich wiedzy), którzy w dobrej wierze zgodziliby się na publikowanie sponsorowanych tekstów jako w pełni niezależnych i wiarygodnych. Jak widać wzajemne wykorzystywanie stało się już tak powszechne, że też już nie dziwi.

Pomimo tego, że dopiero nie tak dawno zaliczam się do grupy 50+, to przez tą niezdolność do zdziwień poczułem się jak stary zgred… i tu nagle miła niespodzianka. Otóż w obronie mojego prawa do młodzieńczego wigoru wystąpiła Telewizja Publiczna. Tak, tak! Media prywatne uważają, że człowiek nastawiony niekonsumpcyjnie, czyli stary i nieatrakcyjny, to ten nie mieszczący się już w tzw. grupie komercyjnej 16 – 49. Tymczasem TVP właśnie zdecydowała, że ramolem do którego nie warto kierować reklam będę dopiero od sześćdziesiątki. Tak zdecydowała i nawet przekonała do tego reklamodawców. Już prawie się zdziwiłem tą wspaniałomyślnością publicznego nadawcy, gdy odkryłem, że telewizja z Woronicz przedefiniowała tzw. grupę komercyjną nie dla mojej, ale dla swojej własnej korzyści. Po prostu w grupie 16-49 wypada gorzej od konkurencji, w grupie 16-59 lepiej. Miało być miło, a na końcu jednak zostałem wykorzystany. Tym razem do zwiększenia wpływów telewizji, której nawet nie oglądam. No i znowu nic dziwnego.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl