Od lat w każdy piątek kupuję na placu (tak mówimy w Krakowie) biały ser. Zakup sera o smaku sera to moja konserwatywna odpowiedź na cywilizacyjne nowinki z pobliskich sklepów gdzie wprawdzie też mogę nabyć „biały ser”, ale jedynie o smaku orzechów lub nawet bekonu. Trzeba się strzec. Przez nieuwagę nabyłem surówkę z czerwonej kapusty o smaku gyrosu (naprawdę!) i teraz żona kombinuje jak tu zrobić gyros o smaku czerwonej kapusty, żeby jednak był z tego jakiś obiad.
Tygodnik „Wprost” nabyłem nie przez nieuwagę, ale w pełni świadomie, chociaż nie byłem w pełni świadomy jakie w związku z tym czyhają na mnie pułapki. Ciągle nie pozbyłem się potrzeby sięgania po teksty źródłowe, zamiast zadowolenia się omówieniami i komentarzami, więc tygodnik kupiłem ze względu na głośny tekst „Tajna kasa partii Tuska”, w którym „Paweł Piskorski ujawnia”, że „partia, której przewodził Donald Tusk, była w latach 90. finansowana przez niemieckich chadeków”. Może i ujawnia choć nic nie udowadnia, bo dowody ograniczają się do stwierdzeń „tak mówił Wiktor” lub „należy o tę kwestię zapytać Bieleckiego”. Jedyna rzecz jaka jasno wynika z tekstu Michała Majewskiego to, to, że jest on promocją książki – wywiadu rzeki Michała Majewskiego z Pawłem Piskorskim, która właśnie trafiła na księgarskie półki.
Ku mojemu zdumieniu (chyba łatwo się dziwię) kilka stron dalej trafiam na wywiad Cezarego Michalskiego z Januszem Palikotem, który jest… promocyjnym fragmentem książki – wywiadu rzeki Cezarego Michalskiego z Januszem Palikotem. Ki diabeł! Nie, o diable tam nic nie ma, za to jest dużo o tym, którzy polscy politycy wierzą w Boga, a którzy nie. Oczywiście według Palikota. Jest o Tusku i Schetynie, o Jarosławie Kaczyńskim oczywiście, o Kwaśniewskim, Millerze, Oleksym, Michniku i o prezydencie Komorowskim też. Tylko jakoś kwestię wiary samego indagowanego Pierwszego Antyklerykała III RP dziwnie pominięto. Musi taki teraz obowiązuje format wywiadów. Wywiadowany mówi dużo o innych, a niewiele o sobie.
Jeszcze kilkanaście stron dalej znajduję 6 stron tekstu na temat gazu łupkowego. No temat ten tego i na czasie, tylko… No właśnie. Tekst jest sponsorowany przez polskich potentatów energetycznych, co da się wykryć, ale wymaga to pewnej dozy czytelniczej czujności. To samo dalej (tym razem mowa o małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej) i jeszcze dalej (tym razem chodzi o farmaceutyki i zabiegi medyczne). W sumie na 108 stron (minus okładka i 14 storn całkiem jawnych reklam) ponad 20 proc. to teksty promocyjne, a nie odredakcyjne, choć na nieuważnych mogą robić takie wrażenie.
Ot taki świat. Ser o smaku bekonu, parówki o smaku salami, latte sojowe i do tego promocja o smaku tygodnika opinii.
PS.
Jeżeli kogoś zasmuciłem to mam i dobrą wiadomość, zresztą też ze stron wprost.pl. Brzmi ona tak: „Jak tak dalej pójdzie to za 5-10 lat będziemy potęgą w piłce nożnej… kobiet - powiedział prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek”.
PS.
Jest jeszcze wywiad na temat seksualności Polaków. Pytanie: „Czy przeciętny Polak ma przeciętny seks?” Odpowiedź: „To stereotyp”. Dalej wyjaśnienie, że nawet przeciętny Polak może mieć nieprzeciętny seks. Jeżeli to prawda, to jaki seks mają nieprzeciętni Polacy?
