Mówią: chłop śpi, a mu rośnie. A nieprawda. Nawet jak śpi to się martwi, czy mu roślinek grad nie wybije, mróz nie wymrozi, albo deszcz podtopi.
Teraz – co prawda – i obywatel na państwowym wikcie nie drzemie beztrosko. Bo nie wie, czy gorliwi sprzedawcy wszystkiego co się da z Platformy Obywatelskiej nie opylą niemal za darmo jego zakładu pracy nie bacząc co stanie się z załogą.
Zapasy węgla spokojnie utleniają się na hałdach, a w tym samym czasie pociągi i statki przywożą go nadal z daleka. Według unijnej matematyki jest ponoć taniej. Belgowie zacierają ręce, bo to w ich porcie odbywa się przeładunek. Tak, tak baza węglowa w Porcie Północnym, który kosztownie wyrwaliśmy morzu, już nie nasza. Onaż antwerpowo-brukselska, bo przez Belgów niedawno nabyta. Ich port, ich zysk. Gierek przewraca się w grobie.
Ale i tak się cieszymy. Bo (patrz „Dziennik – Gazeta Prawna” z dnia 23 kwietnia br.) „naturalne ubytki powstające w trakcie przyjmowania, magazynowania i zużywania węgla nie są opodatkowane – orzekł NSA”. A więc na górach hałd fiskus nie zarobi. Spółki węglowe słusznie dowodzą, że straty powodowane są wyłącznie naturalnymi procesami fizyko-chemicznymi i nie powinny być opodatkowane akcyzą.
Wiadomo, że izby skarbowe szukają pieniędzy gdzie się da. Taka praca. O dożynaniu kury, która znosi złote jaja tam nie słyszano. Sąd nierychliwy, ale jednak dojrzał co trzeba. Podobnie Premier. Pojechał na Śląsk zanim górnicy przyjechali do niego. Odetchnęli Warszawiacy, którzy dość często tkwią w korkach w czasie najazdów na stolicę. Chodzą teraz sobie spokojnie do kina zobaczyć jak to było naprawdę w czasie Powstania sierpniowego w ’44. Jak to było – starym pokażą młodzi. Dotychczas sekowano i ośmieszano często ich dziadków i ojców. Ze strachem przypominano nawet o tych co biernie przyglądali się płonącej Warszawie. Młodzież zabrała się również za pomniki. Postawić takowy można by np. Rosjaninowi Starynkiewiczowi za zbudowanie rurociągów. Ale wiele innych monumentów powinno powędrować na cmentarz. Roboty w tej sprawie jest jeszcze dużo. Secesyjną dzielnicę Śródmieście, należałoby odbudować na ogromnych terenach okupowanych teraz przez pałac nie z naszej bajki. Będzie to jednak najwyraźniej możliwe dopiero w innym gronie.
Polska doczeka się wreszcie, choć niestety długo to trwa, sławy i chwały. Chała i srom spłyną Wisłą. Tak ani chybi w końcu będzie. Choć – cholera – nie wiadomo jeszcze dokładnie kiedy. Musimy sobie w tym dziele sami pomóc. Najlepiej zacznijmy od razu. Od przywrócenia powszechnego poboru do wojska, od odbudowy przemysłu, od wykorzystania rzek. Będziemy potrzebować nie tylko dobrych samorządowców, parlamentarzystów wynagradzanych w złotych i w Euro. Ale przede wszystkim fachowców, którzy uczą się teraz dzielnie know-how wygnani za chlebem. Podpatrzcie jeszcze co trzeba i wracajcie wraz z waszymi wspaniałymi żonami i chętnie rodzonymi tam dziećmi.
Albion niech przyjmie Afrykańczyków, których tak bezlitośnie wykorzystywał przez wieki. Francuz – podobnie, choć zobowiązania ma również wobec wyznawców Islamu. Niemiec może mieć kłopoty z własnym obywatelstwem, znaczy społeczeństwem, któremu pomieszały się płcie i wyznawcy LGBT straszą teraz na wiecach coraz bardziej przerażonych hetero: „wasze dzieci będą takie jak my”. Czy to kara za grzechy dziadków, czy degrengolada moralna wynikająca z rozleniwienia po podarkach pana Marshalla – trudno przesądzić. Trochę naszych wyeksportowaliśmy za Odrę. Powinni pomóc. Bo Polacy to litościwy naród. Choć czasem nóż się w kieszeni otwiera.
U siebie też musimy zrobić porządek. Może nie w stylu niemieckim ani w żadnym innym obcym. Trzeba tylko wybrać do tej roboty odpowiednich ludzi. Mamy ich na pewno. Na początek wyślijmy pajacy do cyrku, złodziejom zabierzmy to co ukradli (no, przynajmniej połowę). Trzeba pogonić sprzedajnych pismaków i radiowo-telewizyjne papugi. Wyzwolić od kłamstwa. Zaprzestać zabawy w pseudo prokuratorstwo i sądownictwo. Nie piterzyć, nie sekulić, ani struzić, grasić i tuskować. A Buzek – na wózek. Może ten po Gierku się przyda. Złe popuści, bo musi pofolgować.
Ale najpierw rodacy do urn. I proszę głosować mądrze. Niech zstąpi mądrość i rozsądek, żeby przestało być jak jest, a zaczęło być jak się niektórym wydaje, że jest. To jest nadal duży kraj – choć mocno już rozkradziony. Dowiedzieliśmy się ostatnio z szacownej prasy, że jednak jeden PGR ocalał i ma się dobrze. Pan Balcerowicz to sprawny biegacz niech sobie teraz pobiegnie gdzieś daleko. Już wystarczy tego liberalizmu bez ludzkiej twarzy. Pańskie oko konia tuczy. I chociaż ona chuda – to jednak to nasza szkapa. Wio!
12.05.2014 Stefan Truszczyński
P.S. Redaktorzy przestańcie się kłócić. Jeszcze prawie przez dwa tygodnie możecie solidnie zająć się kandydatami na brukselczyków. A potem będą rychło następne wybory. Roboty więc huk.
