Wchodzę na stronę, a portal, a tam natychmiast reklama, rozwija się napis „zwiń/rozwiń”, z góry spada deszcz banerów z miłymi minkami, z boku wywijają się wstążki z nazwami towarów, nadpływają, wybuchają gejzerki z reklamą, a nawet blogerów na wielkich blogowiskach namawia się, by pisali za pieniądze z reklam (o ile je sobie sami załatwią, dodajmy). Widzę ciekawy tekst zza obrazka, a nad obrazkiem jest nawet znak x, żeby skasować reklamę, ale nie przeczytam, bo nie trafię w ten x, klikniesz wiele razy, zanim ci się to uda. Klikanie popłaca właścicielom, kogo obchodzi, że nic się nie da przeczytać ani obejrzeć, tekst jest nieważny.
Przestałam wchodzić na takie strony, ale inni wchodzą. „Oni chcą po prostu zarobić”, tłumaczą mi młodzi ludzie, gdy opowiadam o nieustannym, wszechobecnym oszustwie, wciskającym się wszystkimi porami do naszego życia, mediów, internetu i w końcu do mentalności.
„Ta sałatka jest wyjątkowo dobra, naprawdę – szepcze w sklepie starsza ekspedientka, na oko pełna godności. – Synowa tylko ją kupuje.” Sałatka kosztuje dwa razy drożej niż każda inna, około 30 zł, ale większość jej składu to gotowane kartofle (1.70 zł za kilogram) i sporo marchwi (1.50 zł za kg). Oni chcą po prostu zarobić! To nowa odmiana oszustwa „na wnuczka”. Jedna trzecia substancji leczniczej w tabletce, bo oni chcą po prostu zarobić. Stara książka w nowej okładce, buty za 250 zł na tekturze, bo tak się zarabia, antyalergiczny krem za 300 zł, który uczula, że wzrok można stracić, ale oni chcą zarobić. Przeceniony w Niemczech odrzut z zagranicznej firmy, u nas za pełną cenę, „bo oni chcą zarobić”. Droga kiełbasa, a sam tłuszcz, bo oni chcą zarobić.
Doszło do tego, że zaczynam odróżniać zwykłe oszustwo i oszustwo patologiczne. Zwykłe, czyli uczciwe? No dobrze, jest mniej za tę samą cenę, ale przynajmniej tego samego. Wezmę trzy tabletki a nie jedną, dodam swojego groszku i majonezu do sałatki. Patologia to dopiero wtedy, gdy myje się i na nowo paczkuje zgniłe wędliny, przestemplowuje się datę ważności. Zauważyli Państwo, że nie podają od dawna nigdzie daty produkcji, tylko datę ważności? A tę ustala producent, który na tym zarabia. To wszystko tworzy patologiczną mentalność. Mentalność dentysty, który boruje zdrowy ząb, bo chce zarobić. Rekord patologii to jak na razie wiadomość o amputowaniu nóg zamiast palców stopy. Oni chcą tylko po prostu zarobić.
Z mentalnością jest źle. Sprzedawca oszukuje, klient pokornie godzi się na to i w końcu sam zaczyna oszukiwać. Dziennikarz oszukuje, bo tak chce właściciel i tego żąda wydawca. Widz ogląda dziennik, pełen kłamstw i manipulacji, i on już je nawet widzi. Widzi, że „Wiadomości” w telewizji publicznej pokazują potyczki na Ukrainie tak, jakby tam były naloty samolotów... NATO. On już rozumie, że wszystko robi się dla kasy i dla kasy zrobi się wszystko – posada prezydenta, posłowanie w parlamencie, to tylko dla kasy. Ważne, kto tę kasę dostanie, lepiej ja niż on. No tak, Putin też chce zarobić, trudno, żeby nie próbował anektować Ukrainy. A Ameryka? Oni zawsze tylko dla kasy, proszę, gaz z łupków chcą w Europie sprzedawać, chodzi im tylko o forsę!
Co się stało z naszą klasą, klasą i godnością ludzi uczciwych? Co się stało z naszą solidarnością? Ludzi ufających innym, bo doświadczających uczciwości? Wychowało się pokolenie ludzi, akceptujących fakt, że inni chcą zarobić nawet za cenę oszustwa. Oni się już na to godzą. Ludzie wychowani w galeriach handlowych i supermarketach umieją tylko zazdrościć – ach, żebym to ja mógł się do tej kasy podłączyć. Czy myślicie, że to odbieranie bez powodu dzieci rodzinom to dla idei, dla innej koncepcji wychowania, życia? To podejrzewacie w tych środowiskach ideowość? Złudzenie. Tym razem chodzi o inną wartość - to przede wszystkim kasa dla swoich, na posady dyrektorów i wychowawców, utrzymanie państwowych ośrodków wychowawczych, gdzie można okraść dzieci z pieniędzy na żywność, to kasa na granty dla organizacji pozarządowych, na życie dla okropnych bab, które „zaopiekują się” cudzymi dziećmi. Doszło do tego, że księża podczas mszy reklamują książki i płyty pana, który za chwilę będzie je sprzedawał przed kościołem. Wartości? Ależ tak, forsa to konkretna wartość. Co nas pchało, by wyjść z niewoli komunistycznej? Perspektywa złotych gór, złote cielce, zarobki na oszustwach? Naprawdę o te „wartości” szło? Bardzo szybko tamte wartości zostały zapomniane.
Dreszczy można dostać, gdy czyta się biblijną historię złotego cielca. „Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im Pan nakazał, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: <Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej>". Wiadomo, jak się to skończyło. Sprawiedliwi wzięli miecze i zabili wesołków sprzed złotego cielca, a Mojżesz po raz drugi musiał wyryć tablice z Dekalogiem. Wszystko musiało się zacząć od początku.
