Prawnicy i ich pisma fachowe zajęły się retro dysputą o pani Gorgonowej. Rzeczywiście bardzo to ciekawe - winna kobieta, czy nie? Wolałbym jednak, by środowisko zostało zagadnięte o inną panią - np. o Sawicką albo o kontrowersyjne wyroki kilku innych sędziów. A może o pracę prokuratury nad Amber Gold, albo o śledztwa w sprawie Papały, Olewnika...
Ale nie bardzo jednak mogę przyganiać palestrze, bo i na naszym podwórku rzecz ma się podobnie. Czcza gadanina o zegarku Nowaka, ex ministra, rozwija się w najlepsze. A bidakom - dziś (choć przed podjęciem pracy przy budowie dróg - poważnym przedsiębiorcom) nadal nie wypłacono należnych im pieniędzy. Skandal budowlany nr 2, a może nawet nr 1, z budową gazoportu rozkwita. Drugi ex, tyle że to były premier, pan Buzek opowiada się za ustanowieniem prezydenta - premiera - kanclerza (wszystko jedno jak zwał) Unii Europejskiej, i że "ambitna polityka klimatyczna Unii może uczynić jej energię niekonkurencyjną". A gdzież Pan był dotychczas w tej sprawie. Po co obywatelowi B. i innym nasz mandat? Do kolekcji? Dla tych marnych 50 tysięcy miesięcznie?
Kurski z Ziobrą wymyślili sobie boksera Adamka. Głupi wyborcy się nabiorą. Kurski dodatkowo pokrywa swoją podobizną całe wielkie płaszczyzny na ścianach bocznych bloków w Warszawie. Pomysł niezły, ale chyba kosztowny. Czy oby nie zlicytują biedaka.
Mierz siły na zamiary. W lubelskiej prasie lokalnej pretendenci na listy do Unii z dwóch największych partii mają po kilkadziesiąt procent głosów. Reszta - wyniki żałosne. I gdzie się to towarzystwo pcha? Może jednak jacyś ogólnie uznani mężowie zaufania (elektorzy) winni typować kandydatów. Partyjniacy nie wyjdą chyba nigdy poza schemat wymyślony i stosowany przez partię nieboszczkę.
A przecież mamy mędrców. Aż strach włączyć telewizor. Wyskakuje bowiem na ekran gromada besserwisserów. I choć jeden drugiego nie słucha mówią i mówią - wzdłuż i wszerz i na okrągło. W dodatku język polski - oczywiście przepiękny - nie jest tak skrótowy jak np. angielski. Wszystko trwa więc godzinami. Wprawdzie większość naszych krajan do pracy się nie spieszy. Bo albo jej nie ma, albo jest na samozatrudnieniu i zawsze można dać sobie wolne. Tyle, że dużo przez to zużywamy prądu. No ale przynajmniej Niemcy sobie zarobią. Choć nie bardzo muszą, bo całą naszą elektrykę kupili przecież tanio. Poza tym nie ma co się spieszyć. Czekają spokojnie: przedsiębiorstwa, fabryki a nawet lasy - będą coraz tańsze. Podobno już nawet - pod Warszawą - sprzedano kawałek rzeki? Panta rei!
Wojsko i lokalni zarządcy wystawiają na sprzedaż coraz większe obiekty. Albo też dzielą się po połowie z potencjalnymi dzierżawcami.
W "Dzienniku Gazeta Prawna" już w marcu panowie Robert Biskupski i Cezary Pyros napisali, że LOT nie jest nam potrzebny, a ten okropny przewoźnik wciąż trwa i trwa.
Podobnie jest z koleją. Owszem robi bokami. Ale ma tajną broń - no, Pendolino - na razie przemyślnie ukrytą w krzakach w okolicy Olszynki Grochowskiej. Jak nas ruskie zaatakują - powtórzymy obronę na grobli. I ciekawe tylko kto zastąpi księcia Pepi. Jeśli taki się w końcu znajdzie może mieć nawet ubranko w pepitkę.
Wspaniałych publicystów mamy dziś wielu. Można by wystawić niejedną sotnię. Ostre to pióra i języki. Sęk w tym, że całej tej gadaniny coraz mniej ludzi słucha. Podobnie jest z pisaniną. No, gazetę to jeszcze będzie można zabrać na plażę. Nie tyle żeby ją czytać, ale usiąść na niej.
Może by i czytało się to i owo gdyby więcej było niepokornych. To wprawdzie uciążliwe. Taki np. redaktor Cezary Gmyz zamiast spokojnie nauczać zasad gotowania, co mu świetnie idzie, zaczął dobierać się do agentów i szpiegów. No to teraz nie wychodzi z sądów. I nie wiadomo jak to się skończy. Czy znowu nie będziemy musieli prosić Państwa (nie państwa-kraju, tylko Państwa Dobrodziejstwa) o pomoc. Konkretną. Na ratunek koledze. Bo wprawdzie dodatek do "Gazety Prawnej - Prawnik" (z 14.IV) donosi : "Polowanie na niepokornych sędziów właśnie się rozpoczęło". Ale myślę, że zanim trafią w sędziego lub prokuratora to wystrzelają niejednego żurnalistę. Oczywiście nie z tych co to "pokornie dwie matki ssie".
14.V.2014 Stefan Truszczyński
