- Puść pan tego pawia - niech się ptak nie męczy.
... bez komentarza.
Cieszy się gość w studio, bo go redaktorek zaprasza co i rusz. Bogdan R. łaskawca dla Kalisza, Kłopotka, Kalinowskiego i - dla ozdoby - dla Kurskiego. To wieloletni serial - ci sami, te same komunały i miny. Owszem - spopularyzował panów K., ale jest i druga strona medalu: buźki się opatrzyły do cna, reakcje i dowcipy zawsze te same, podobnie jak i demagogia. Raz tylko było inaczej gdy eks-pisowski Jacek K. przyniósł do studia gitarę. I zaśpiewał. Redaktor pozwolił. Wyszło ładnie.
Co powiedzą w telewizji panowie i panie z Sejmu i Senatu nietrudno zgadnąć. Od biedy można tego słuchać jeśli nadają rzadko. Ale gdy powtarzają bez przerwy to samo cała gadanina jest dla nich samych antyreklamą. Do tego dochodzi jeszcze powtarzany repertuar tych samych min i gestów.
Podsumowanie uczynił związkowiec Piotr Duda: oni Was oszukali, a w nagrodę chcą do Brukseli. Przewodniczący Solidarności a za nim "Tygodnik Solidarność" (ostatni numer bardzo ciekawy) mają rację. Ale niestety zasięg periodyku jest limitowany. Oczywiście publiczne media, które mają największe oddziaływanie, nie widzą słuszności podjęcia akcji. A byłaby to dla nich szansa. W archiwach TVP ma wszystkie obiecanki. Ci co wygadywali słowa bez pokrycia są tam uwiecznieni po stokroć. Ale archiwa - choć to społeczna własność - dostępne są jedynie za ciężkie pieniądze.
Do wyborów 25 maja zostało już mało czasu. Niewiele da się zrobić. Będą jednak głosowania następne. Ważniejsze. Proszę otworzyć składy informacji. Nie trzymać ich bezczelnie tylko dla siebie, ciężką łapą ograniczając dostęp innym. Dziś telewizja polska jest w dyspozycji rządzących. Niech zrobi jednak powtórkę z najnowszej historii wszystkim. Będzie ciekawie. Pod warunkiem, że nie będą wybierać Kraśko i Lis.
Jawność i transparentność. Pani Julia Pitera wjechała na tym do Sejmu. Też obiecywała co to ona nie zrobi. Skończyło się na obietnicach i pustej gadaninie. Teraz też, jak kilku innych, chce uciec do Brukseli. Przewodniczący Duda przypomina o tej pustej gadaninie i żąda rozliczenia.
I jeszcze jedna sprawa do wyjaśnienia.
Dobrze by było wiedzieć kto konkretnie wymyślił w partiach kanapowych celebrytów jako lokomotywy wyborcze. Onegdaj - pamiętamy - jak to Jacek Kurski wykopał z niemieckich archiwów tuskowego dziadka z Wehrmachtu. Teraz gdy wydało się gdzie nasz eks-prezydent zarabia, krzyczenie na Gerharda Schroedera nie robi już wrażenia. W ogóle coraz trudniej jest kogokolwiek lansować, bo albo wygrzebią mu kompromitującą teczkę, albo koleś się spije, kogoś pobije lub oszuka. Bardzo boli prezesów partii, że kurczy się lista kandydatów. Ci byli idole mediów są już tylko popularni w wąskim gronie.
Ciekawe jak długo jeszcze ludzie wytrzymają pustosłowie tych samych wypróżnionych z wiedzy, etyki i bez gustu facetów. Wprawdzie prawie wszyscy wbili się teraz w garnitury od Armaniego. Ładnie wyglądają, ale to trochę za mało. Zlikwidowaliśmy - niestety - obowiązkowy pobór do wojska i mundurki już nie w modzie. Wprawdzie jeden pan przebrał się w damskie ciuszki, ale jeszcze bardziej straszy. Poza tym te cholerne, wysokie obcasy. Duża mężczyzna strasznie się w nich męczy. Nawet bardzo ładna pani Małgorzata Kidawa-Błońska wystąpiła na konferencji prasowej w łapciach. Może było to dla zmyłki. I rzeczywiście chyba nie słuchano jej wówczas, patrzono ze zdumieniem tylko na nogi w bucikach na bardzo płaskim obcasie.
Puść pan tego ptaka - ... niech będzie to za komentarz.
20 V 2014 Stefan Truszczyński
P.S.: Tak więc, jeśli panowie K-K-K nie załapią się do Europy, niech podziękują Redaktorowi Rymanowskiemu.
