‭    ‬Znałem pewnego zawistnego cenzora.‭ ‬Ba,‭ ‬wszyscy z piszących przed‭ ‬40‭ ‬laty go znali.‭ ‬Był zajadły i przyczepiał się upierdliwie.‭ ‬Pewnego dnia stała się rzecz straszna.‭ ‬Jego mały synek został przygnieciony betonowym blokiem na osiedlu.‭ ‬Chłopczyk zmarł.‭ ‬Ojciec zaczął szukać sprawiedliwości.‭ ‬Chodzić od urzędu do urzędu i udowadniać,‭ ‬że to wina administracji i budowlańców.‭ ‬Najpierw wysłuchiwano go i grzecznie starano się odprawić z kwitkiem.‭ ‬Złość i bezsilność w facecie narastała.‭ ‬Poszedł do dziennikarzy,‭ ‬ale i ci niewiele pomogli.‭ ‬Myślał jeszcze,‭ ‬że jest kimś ważnym,‭ ‬bo decydował o artykułach.‭ ‬Ale nie był.‭ ‬Gdy to dotarło do rozgoryczonego człowieka zapałał nienawiścią do władz,‭ ‬ustroju.‭ ‬Jak to się skończyło‭ ‬-‭ ‬nie wiem.‭ ‬Bo wyleciałem‭ ‬z‭ ‬obiegu‭ ‬13‭ ‬grudnia.

    ‬Kilka dni temu rozgoryczony syn mojego sąsiada odwoził wieczorem ojca do szpitala.‭ ‬Jego tata przewrócił się i doznał bolesnej kontuzji w stawie biodrowym.‭ ‬Spotkałem chłopaka,‭ ‬właściwie młodego mężczyznę,‭ ‬na naszym podwórku.‭ ‬Strasznie klął.‭ ‬-Czekałem z wyjącym z bólu ojcem‭ ‬12‭ ‬godzin na przyjęcie przez chirurga.‭ ‬W szpitalu na Wołoskiej był tylko jeden.‭ ‬I tłum ludzi.‭

    Mój znajomy to emerytowany wybitny lekarz.‭ ‬Przez kilkadziesiąt lat pracował jako specjalista w‭ ‬swojej dziedzinie w międzynarodowych organizacjach.‭ ‬Był nawet w skali świata jednym z kilku najważniejszych autorytetów.‭ ‬Na pomoc w Warszawie w najlepszym ponoć niegdyś szpitalu czekał kilkanaście godzin.Pamiętam jeszcze,‭ ‬że kilka lat temu razem znaleźliśmy się w lokalu wyborczym.‭ "‬Na Tuska,‭ ‬na Tuska‭" ‬-‭ ‬podszeptywał mi do ucha.
‭‬Oczywiście nie powiem teraz:‭ ‬chciałeś chłopie‭ ‬-‭ ‬to masz.‭ ‬I tak‭ ‬nie mamy wszyscy‭ ‬-‭ ‬ani służby zdrowia,‭ ‬ani jakiejkolwiek innej.‭ ‬Bo nawet te‭ ‬tzw.‭ ‬służby‭ ‬specjalne nie spisały się ostatnio.‭

    No więc jak to teraz dalej będzie.‭ ‬Na co my,‭ ‬obywatele jeszcze czekamy.‭ ‬Mniej mnie obchodzi gaworzenie Belki z Sienkiewiczem niż zupełny brak planu wyjścia z tej spirali,‭ ‬w którą wpadliśmy.‭

    A paranoja się rozwija.‭ ‬Redaktor,‭ ‬który ujawnił taśmy sam jest pod pręgieżem.‭ ‬Czy ten były kryminalista stanie się z dnia na dzień bohaterem narodowym prześladowanym przez agencje do zwalczania przestępstw za ujawnienie prawdziwego oblicza naszych polityków‭? ‬Who are you mr.‭ ‬Latkowski‭?

    Jeśli dziennikarza leją‭ (‬oby niezbyt mocno‭) ‬to powinien się cieszyć,‭ ‬bo zaraz wszyscy‭ ‬-‭ ‬i słusznie‭ ‬-‭ ‬będą go bronić.‭ ‬Trzeba być niewąskim idiotą,‭ ‬żeby wysyłać‭ ‬agentów do redakcji.‭ ‬Kto‭ ‬trzymałby tam bombę z tlącym się lontem.‭ ‬Te ileś‭ ‬tam set godzin na pewno jest‭ ‬jeszcze‭ ‬gdzieś indziej,‭ ‬no i‭ ‬na pewno są duplikaty.‭

    -‭ ‬Niemce mnie biją‭ ‬-‭ ‬wrzeszczał jak ranny łoś poseł z Krakowa w germańskim samolocie.‭ ‬I tylko narobił sobie kłopotów.‭ ‬Redaktor Latkowski jest dużo sprytniejszy.‭ ‬Tak czy owak obywatele chcą wysłuchać pełnej ministralnej paplaniny.‭ ‬Mają do tego prawo.‭ ‬I na pewno wysłuchają.
‭    ‬Łańcuchowe media jeszcze warują pod budą.‭ ‬Minister Graś obwarował się w szkopskim domu,‭ ‬którego pilnuje,‭ ‬ale wielu już myśli jakby tu dać drapaka.‭ ‬A trzeba się decydować,‭ ‬bo za chwilę może już być po PO.
‭    ‬Mądrej sowie dość dwie słowie.‭ ‬A jeśli są jeszcze pomocni przyjaciele,‭ ‬to żaden królik się nie wywinie.‭ ‬Tak‭ ‬to już jest.‭ ‬Były już hieny cmentarne,‭ ‬jest ciągle przyczajony i mściwy Schetyna,‭ ‬prezydentowi podoba się być dalej prezydentem‭ ‬-‭ ‬więc robi się coraz poważniejsza sytuacja.‭ ‬W Brazylii nam nie dokopią,‭ ‬bo nie pojechaliśmy,‭ ‬ale w kraju wyciągnięto już wszystkie możliwe czerwone kartki.‭ ‬Czas na decyzje.‭ ‬Dymisja‭? ‬Wybory‭?

    Opozycja wydaje się być nieco zaskoczona gwałtownym rozwojem wydarzeń.‭ ‬Ludowcy jak zwykle siedzą jak zając pod miedzą.‭ ‬Tylko ich przewodniczący szczerzy zęby.‭ ‬Szczęście mu sprzyja.‭ ‬Ten‭ "‬chłop‭"‬,‭ ‬który woli się obnosić z mieszczańskim rodowodem,‭ ‬nie ma specjalnego poparcia.‭ ‬Ale wobec kompromitacji Pawlaka i innych nie ma konkurenta.‭ "‬Zieloni‭" ‬potrafią zawsze w niebezpieczeństwie zewrzeć szeregi i współpracować w imię wspólnych interesów.‭ ‬Nie potrafili‭ ‬jednak‭ ‬wypromować nowych liderów i paplają się ciągle w tym samym sosie.

    ‬Czy więc idą zmiany‭? ‬Może i idą,‭ ‬ale powoli.‭ ‬Namaszczeni i wymedalowani bredzą o interesie kraju i pchają nadal wóz w przepaść.‭ ‬Rozsiadło się i roztyło to całe towarzystwo i samo nie odpuści.‭ ‬Kłamczuszki i kłamczuchy,‭ ‬lizuski i lizuchy mają nadal monopol.‭ ‬Media prawdziwe nie mogą konkurować‭ ‬-‭ ‬zbyt małe pole rażenia.‭ ‬Ale tak jak kropla drąży skałę,‭ ‬szala goryczy wypełni się i przeważy.‭ ‬Co będzie punktem zapalnym.‭ ‬Można,‭ ‬okazuje się,‭ ‬nie dostrzec belki w oku,‭ ‬ale‭ ‬pra-pra-wnuczek pisarza‭ ‬nie powie teraz‭ "‬ku pokrzepieniu serc‭"‬.

    ‬Powiedziane jest:‭ ‬jeśli masz coś robić‭ ‬-‭ ‬to rób to dobrze,‭ ‬albo wcale.‭ ‬Ale to wcale nie może trwać wiecznie.‭ ‬Za kordonami ochrony,‭ ‬murami i firankami ukrywa się władza.‭ ‬Co oni tam robią‭? ‬Te ich namysły nie mogą być‭ ‬tabu.‭ ‬W Indiach‭ ‬(na przykład‭) ‬któregoś dnia‭ ‬-‭ ‬po prostu z głodu‭ ‬-‭ ‬lud połknie nagle wszystkie swoje święte krowy.

    ‬I‭ ‬nie ma takiego miejsca na ziemi i takiej nory,‭ ‬by w końcu złodziejom sprawiedliwość nie mogła dobrać się do skóry.‭ ‬Żydzi‭ "‬lekkim‭" ‬bojowym oddziałem‭ ‬porwali i‭ ‬dowieźli przed sąd Eichmanna.‭ ‬U nas mamy sporo dziarskich chłopców,‭ ‬których na razie się ogłupia‭ ‬i wyekwipowano ich w śmieszne czapki‭ (‬BOR‭)‬.‭ ‬-‭ ‬Ale spoko‭! ‬Spoko,‭ ‬dziadku‭ ‬-‭ ‬jak mówi mój wnuczek.‭ ‬To się w końcu zmieni.

    ‬Chodzę piechotą przez Warszawę i co rusz natykam się na tych‭ "‬byłych‭"‬.‭ ‬Mają dużo czasu,‭ ‬bo pracują na nich ich własne teraz szpitale,‭ ‬zakłady i szkoły.‭ ‬Dorobili się w trymiga.‭ ‬Mają świadectwa od krupierów z Cannes i kontrolerów finansowych.‭ ‬Ślepa Temida im wierzy.‭ ‬Co innego ludzie.‭ ‬Ale ci głosu nie mają.‭ ‬Tylko przy wyborach.‭ ‬Wtedy‭ ‬jednak‭ ‬obowiązuje partyjna układanka.‭ ‬To błędne koło,‭ ‬bo wybrani w ten sposób nic nie będą chcieli zmieniać.‭ ‬Im tak dobrze.‭ ‬Trochę na Wiejskiej,‭ ‬trochę na brukselskiej ulicy.‭ ‬Politycy z Bożej łaski i naszego bezrozumnego przyzwolenia mają się dobrze.‭ ‬„Armani‭”‬ też się cieszy,‭ ‬bo popyt jest.


‭                ‬26‭ ‬czerwca‭ ‬2014‭ ‬r.‭ ‬Stefan Truszczyński

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl