W Domu Dziennikarza SDP w Warszawie przy ul. Foksal 10 grudnia odbyła się konferencja:  Represje wobec pracowników mediów po wprowadzeniu stanu wojennego 13.12.1981 r.

Udział wzięli: Grzegorz Majchrzak, Stefan Truszczyński, Barbara Kęcińska-Lempka, Tomasz Orlicz, Tadeusz Woźniak, Gustaw Romanowski, Justyna Błażejowska, Marcin Gugulski, Wojciech Ciesielski, Jacek Stroka, Zygmunt Gutowski

Prowadzącym w imieniu Fundacji Solidarności Dziennikarskiej – organizatora konferencji był Jerzy Kłosiński, dyrektor Fundacji. Zapowiedział on występujące osoby i podziękował na wstępie Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich oraz Dyrektorowi Narodowego Centrum Kultury za wsparcie dla inicjatywy i tego spotkania.

Krzysztof Skowroński w imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przypomniał, że niezwykle ważne jest, nie tylko dla samego środowiska, przekazanie świadectw o tym co działo się z dziennikarzami 13 grudnia 1981 r. i później.

Krzysztof Dudek – Dyrektor Narodowego Centrum Kultury, podkreślił, że konieczne jest podniesienie poziomu wiedzy o naszej historii zmieniającego się naturalnie wraz z nowymi pokoleniami nie pamiętającymi tamtych zdarzeń. Kwestia świadomości historycznej jest zaś szalenie istotna, ponieważ polska droga do wolności była wywalczona słowem.

    Zygmunt Gutowski zaprezentował następnie zestaw slajdów ze zdjęciami druków, przedmiotów pamiątkowych, dokumentów z okresu walki dziennikarzy o prawdę - od wprowadzenia stanu wojennego do upadku komuny. Wzruszający wszystkich obecnych zbiór pamiątek wraz z nastrojową muzyką przypomniały emocje i symbole tego czasu.

Dr Grzegorz Majchrzak historyk z Instytutu Pamięci Narodowej przedstawił ogólny zarys represji władz PRL wobec dziennikarzy oraz całego środowiska ludzi związanych bezpośrednio lub pośrednio z mediami.

Jak obecnie wiadomo wśród pierwszych kilku tysięcy osób internowanych po 13 grudnia znalazło się ponad 100 dziennikarzy. Z dniem 13 grudnia 1981 r. zawieszono większość tytułów prasowych, audycje radia i telewizji z wyjątkiem dwóch ogólnopolskich gazet, „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności”, szesnastu gazet partyjnych, pierwszego programu radia i telewizji. Ponadto telewizję i radio zmilitaryzowano.

Według oficjalnych danych przeprowadzono ponad dziesięć tysięcy rozmów weryfikacyjnych, nie tylko z dziennikarzami, ale też z osobami z zaplecza, z pracownikami administracji, wydawnictw, drukarń, kolportażu i techniki polskiego radia i telewizji. Według oficjalnych danych około dziesięć procent dziennikarzy zostało zweryfikowanych negatywnie, czyli zostało zwolnionych z pracy. Około dalszych dziesięciu procent było represjonowane, zostało pozbawionych stanowiska, odsuniętych do innej pracy. Odwołano sześćdziesięciu redaktorów naczelnych i niespełna osiemdziesięciu zastępców, oraz prawie sześćdziesięciu sekretarzy redakcji.

Na przykład w prasie w Gdańsku zwolniono prawie jedną trzecią dziennikarzy, we Wrocławiu w „Wieczorze Wrocławia” zwolniono trzydzieści procent dziennikarzy. Co ciekawe, bardzo ostry przebieg miała weryfikacja w prasie Stronnictwa Demokratycznego. Według danych opozycji w „Kurierze Polskim” z pośród pięćdziesięciu osób zwolniono czternaście, zawieszono dalszych siedem, a w „Tygodniku Demokratycznym” na dwadzieścia jeden osób zwolniono dziewięć.

Trzeba też przypomnieć, że niektóre tytuły prasowe zostały po 13 grudnia zlikwidowane. Na przykład „Kultura” czy „Gazeta Handlowa”. Wiadomo, że początkowo zostało zawieszone, a później rozwiązane Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Za weryfikację odpowiadały centralne i wojewódzkie sztaby informacji i propagandy to one powoływały komisje weryfikujące.

Jakie były pytania zadawane przesłuchiwanym dziennikarzom?

O stosunek do kierowniczej roli partii, o stosunek do działalności Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, o stosunek do działalności Solidarności, o stosunek do działalności Komitetu Obrony Robotników, Konfederacji Polski Niepodległej i innych ugrupowań opozycyjnych, do działalności Stefana Bratkowskiego Prezesa SDP. W Radiu i Telewizji pytano dodatkowo o stosunek do uchwały nr 185 dotyczącej zakazu strajku.

Te rozmowy nie zawsze decydowały o losie dziennikarzy, bo bywał on przesądzony już wcześniej w oparciu o dane Służby Bezpieczeństwa. Były to materiały dotyczące postawy poszczególnych osób, ale również ich życia prywatnego. Tak więc rozmowy były często bardzo krótkie kilkominutowe a czasem nawet ograniczały się do wymiany jednego pytania i odpowiedzi.

O tym, że weryfikacja miała charakter czysto polityczny świadczą chociażby uzasadnienia, na przykład: lakoniczne „internowany”, „działalność na terenie komisji zakładowej Solidarności, która zmierzała do zmiany statusu Komitetu do spraw Radia i Telewizji” czy też „Ze względu na postawę polityczną nie może pracować w Radiokomitecie”.

Weryfikacja odbywała się dwustopniowo. Najpierw weryfikowano kadrę kierowniczą, a przy jej udziale weryfikowano podwładnych. W skład komisji weryfikacyjnych wchodzili przedstawiciele PZPR, MSW, wojska, oraz osoby z Głównego Urzędu Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk.

Jak określali to przedstawiciele władz PRL celem weryfikacji było uzyskanie jednoznacznej informacji o postawie dziennikarzy wobec kierowniczej roli partii i WRON. Uznano, że cel ten został osiągnięty.

W praktyce zaś było wiele działań absurdalnych w ramach których sprawdzano na przykład wydawnictwa dziecięce lub pracowników technicznych nie związanych z obiegiem informacji (w telewizji zwolniono pracownicę stołówki zakładowej).

Bardzo ważne jest przypomnienie, że po negatywnej weryfikacji szedł zakaz nie tylko zakaz pracy dziennikarskiej a często jakiejkolwiek pracy. Dziennikarze ratowali się podejmowaniem prac typowo rzemieślniczych.

Stefan Truszczyński (Warszawa) przypomniał zasługi autora prezentacji multimedialnej Zygmunta Gutowskiego zwłaszcza wspólną z nim pracę w Studio Solidarność w 1989 r. Wspominał także osobiste przeżycia 13 grudnia, kompletne zaskoczenie wprowadzeniem stanu wojennego oraz niezwykle krótką formalną weryfikację w 1982 r. zakończoną oczywiście negatywnie, czyli zwolnieniem z pracy.

Barbara Kęcińska-Lempka (Poznań) reporter „Expressu Poznańskiego” i działaczka „Solidarności” wspominała:

Stan wojenny zastał mnie w autobusie, w drodze do Gdyni. Redakcja wydelegowała mnie na rejs „Batorym” po Bałtyku. Wyjeżdżaliśmy z Poznania w nocy z 12 na 13 grudnia. Dworzec Morski był obstawiony wojskiem. Większość uczestników wycieczki przerażona została w autobusie, ja wyszłam, oglądając z bliska chmary uzbrojonych żołnierzy. „Batory” oczywiście nie wypłynął. Do Poznania wróciliśmy pod wieczór. W poniedziałek poszłam do redakcji (opisuję to w dzienniku) i dowiedziałam się, że aresztowano dwóch naszych kolegów, członków zakładowej „Solidarności”: Michała Łuczaka (wieloletniego dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego”) i Wojciecha Dolatę (też z „Głosu”).W połowie stycznia odbyła się weryfikacja, była obrzydliwa – starano się wymuszać deklaracje, skłaniać do samokrytyki. Zostałam zwolniona. Żeby przeżyć szyłam maskotki,  i między innymi pracowałam jako pomoc kuchenna w klasztorze w Zakopanem. Po „Okrągłym Stole” wróciłam do pracy w poznańskiej prasie. Natomiast większość negatywnie zweryfikowanych nie powróciła do pracy w zawodzie. Już w wolnej Polsce nigdy nie doczekaliśmy się przeproszenia i oficjalnego przyjęcia z powrotem. Akta okazały się być zniszczone a śledztwo w sprawie bezprawnego zwolnienia z pracy zostało umorzone.Barbara Kęcińska-Lempka zakończyła wystąpienie celnym cytatem z „Zapisków z martwego domu” Fiodora Dostojewskiego:

„... ile młodości pogrzebano w tych murach na próżno, ile wielkich sił zginęło tu nadaremnie. Bo trzeba już powiedzieć wszystko, przecież ci ludzie byli ludźmi niezwykłymi. Przecież to może ludzie najzdolniejsi, najwybitniejsi, z całego naszego narodu. Ale na darmo przepadły potężne siły, przepadły nienormalnie, bezprawnie, bezpowrotnie. Ale kto temu winien? Otóż to: kto winien?”

Tomasz Orlicz (Wrocław) wspominał, że początek jego problemów z władza PRL miał miejsce w 1978 r. po nieudanej próbie zwerbowania na konfidenta SB. Scharakteryzował skalę zaangażowania w działalność związkowa na Śląsku, ponad 500 dziennikarzy oraz bardzo aktywne poziome struktury partyjne nazywane „poziomkami”. Krajowa Komisja Pracowników Radiokomitetu miała siedzibę właśnie we Wrocławiu. Tomasz Orlicz w jakiś czas po internowaniu podpisał zgodę na emigrację z intencją niedotrzymania tej wymuszonej umowy. Do zawodu wrócił w 1989 r. pracując w Studio Solidarność. Tomasz Orlicz powiedział, że w 2005 r. IPN wszczął postępowanie wobec konkretnych osób z komisji weryfikacyjnych, jednak po dwóch latach dziwnych manewrów (wielokrotne dzielenie pokrzywdzonych na rożne grupy) śledztwo zostało umorzone ze względu na przedawnienie sprawy.

Tadeusz Woźniak (Gdańsk) wspominał, że z prawie 400 dziennikarzy na Pomorzu  około setka znalazła się po weryfikacjach poza zawodem. On sam wraz z żoną został metaloplastykiem i pracował w typowym rzemiośle, pomogło mu także środowisko hodowców gołębi. Stan wojenny rozbił środowisko dziennikarskie i stan ten utrzymał się do dzisiaj. Tadeusz Woźniak podsumował, że weryfikacja określana jako zbrodnia komunistyczna uległa przedawnieniu zaś państwo ściga za bardzo nawet drobne wykroczenia. Dobrze by było, żeby Polska była krajem bardziej przyjaznym swoim obywatelom.

Gustaw Romanowski (Łódź) Około 60 osób przeznaczono do zwolnienia a weryfikowali koledzy dziennikarze ze środowiska łódzkiego. Rozmowy krótkie 5 minutowe. Dopiero w 2006 r. w IPN okazało się, że była jakaś Wojewódzka Komisja Weryfikacyjna. Gustaw Romanowski wspominał także o koleżance zajmującej się kolportażem wydawnictw podziemnych, która zaginęła w tajemniczy sposób. Sprawa do dziś nie wyjaśniona, prokurator z IPN odmówił przyjęcia sprawy. W grudniu 2004 r. miał miejsce oficjalny wniosek o rozpoczęcie śledztwa w sprawie weryfikacji. Proces jaki miał miejsce był farsą – prowadzili go bardzo młodzi sędziowie bez znajomości tamtych czasów. Zakończyło się to arbitralnym wnioskiem prokuratora z IPN o umorzenia na podstawie amnestii (oryginalnie uchwalonej jako pomoc dla ludzi Solidarności po niesłusznych wyrokach).

Justyna Błażejowska (historyk z IPN) mówiła o prasie związkowej, na początku przypominając Jerzego Zieleńskiego redaktora naczelnego Tygodnika Regionu Mazowsze, który popełnił samobójstwo 13 grudnia 1981 r.  i jest także symbolicznie pierwszą ofiarą stanu wojennego. Niestety nie ma kompletnej listy internowanych dziennikarzy, jest to liczba około 90-100 osób. Justyna Błażejowska przedstawiła statystykę internowanych z poszczególnych miast i wspomniała wiele osób z kierownictw rożnych pism i wydawnictw. Przypomniała także, że represjami objęto około 30 pracowników technicznych z telewizji. Nikt nie otrzymał na piśmie decyzji o zwolnieniu, a z zawodu odeszło prawie 2000 osób. Większość nie miała szansy na uzyskanie jakiejkolwiek oficjalnej pracy.

Marcin Gugulski (Warszawa) przedstawił skalę dziennikarstwa związkowego i scharakteryzował to środowisko. Redaktorami byli często działacze „S”, którzy akurat zajmowali się z powołania prasą, ale wcześniej nie byli zawodowymi dziennikarzami.  Omówił sytuację w prasie związkowej Regionu Mazowsze po wprowadzeniu stanu wojennego. Znacząca część osób pracujących w mediach związkowych przeszła do prasy podziemnej, a później niektórzy związali się z dziennikarstwem zawodowo już po 1989 r..

Wojciech Ciesielski (Olsztyn) przypomniał kreatywność dziennikarzy w przekazywaniu wiadomości przed stanem wojennym. Były to poza drukami także audycje nagrywane na kasetach i odtwarzane w różnych radiowęzłach zakładowych oraz tablice z wiadomościami. Mówił o osobistych dramatycznych przeżyciach z 13 grudnia 1981 r. gdy samochód z aresztowanymi specjalnie jechał w kierunku cmentarza, potem wraz innymi przeprowadzany był przed ustawionym karabinem maszynowym. Internowany był w jednym z najcięższych więzień w Iławie. Po zwolnieniu z internowania zaangażowany w wiele inicjatyw podziemnych, zarabiał na życie pracując jako ślusarz.

Jacek Stroka (Małopolska) przypomniał przede wszystkim czas „Festiwalu Solidarności” oraz rolę Jana Pawła II. Nie przeszedł przez komisję weryfikacyjną, ale z pracy go zwolniono.

Zygmunt Gutowski (Warszawa) zadał pytania podsumowujące dla niego czas stanu wojennego i walki do 1989 r. Co straciłem? Co zyskałem? Straciłem ciągłość pracy i stawkę emerytury, możliwość doskonalenia i budowania pozycji zawodowej, spokojne życie rodzinne. Zyskałem świadomość przyzwoitości, prawdziwe przyjaźnie, ciekawe kontakty zawodowe po 1989 r.

Konferencję zakończyła dyskusja. Janusz Głuszkiewicz – w osobistym wspomnieniu mówił o nadawaniu planszy z informacją o strajku generalnym 27 marca 1981 r. na tle pasów kontrolnych w telewizorze. Było to przedsięwzięcie niezwykłe ze względów technicznych i z powodu ryzyka.

Elżbieta Królikowska-Avis – mówiła o życzliwości kolegów umożliwiającej powtórne przyjęcie do tygodnika „Film” w okresie  legalnej „S”, po okresie prześladowań przez SB w latach 70 za działalność opozycyjną. Przede wszystkim zaś o ciągłym poczuciu zagrożeniu w okresie stanu wojennego zwolnieniem  i bezustannym dylemacie: jak w tych okolicznościach być człowiekiem przyzwoitym?

Łukasz Korwin – wspomnienie o 13 grudnia 1981 r. oraz o nietypowym fakcie odczytania w Katowicach w jednej z redakcji telewizyjnych zeznań dziennikarzy ich kolegom, jako środek zastraszenia i upokorzenia. Ta redakcja jako zespół kompletnie się rozpadła.

A.W. Kaczorowski – wspominał o sytuacji dziennikarzy prasy PAX w okresie stanu wojennego i po nim.

Zygmunt Gutowski -  wspomnienie o dziennikarzu Andrzeju Warchałowskim po internowaniu zmuszonym do wyjazdu z Polski. Zacytował też apel z jego listu: „Oczekuję od Prezydenta Andrzej Dudy i polskiego rządu woli politycznej szybkich zmian na rynku medialnym” co zyskało aplauz obecnych.

Jerzy Kłosiński zamknął konferencję podziękowaniem obecnym za przybycie, zaangażowanie i zaproszeniem do współpracy z Fundacją Solidarności Dziennikarskiej.

 

Bartłomiej Binder-Frycz


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl