O stalinowskich złogach w wymiarze (nie)sprawiedliwości dyskutowaliśmy w warszawskim Klubie NOT (Naczelnej Organizacji Technicznej). Pretekstem była książka Macieja Marosza „Resortowe togi” , wydana przez Piotra Jeglińskiego w Editions Spotkania. Książka bardzo „na czasie”.

Najmłodszy z delegatów Oddziału Warszawskiego SDP na zjazd krajowy wykonał niebagatelną pracę – opisał mutacje powojennego sądownictwa od roku 1944 do „przedwczoraj”.

Ważna jest nie tylko charakterystyka prezentowanych postaci (ponad 1100 osób w Indeksie), ale przede wszystkim ukazanie ciągłości działania sędziowskich koterii. Mocnych słów użył w tej materii Niezłomny Mec. P.J.Ł. Andrzejewski.

Wtórowali mu nad-redaktor Marcin Wolski oraz wydawca Piotr Jegliński. Piotr orzekł: Dopóki nie zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci bł. Jerzego Popiełuszki, dopotąd nie mamy prawa mówić , że żyjemy w tzw. Państwie prawa!

 

Nieobecny na spotkaniu Wiesław Johann, sędzia Trybunału Konstytucyjnego (w stanie spoczynku)  napisał na okładce „Resorowych tóg” [czytaj > Sędziów<] takie oto słowa -

 „My sędziowie nie od Boga” mawiali o sobie stalinowscy ludzie od wymiaru sprawiedliwości. Niewiele zmieniło się w latach następnych, a wymownym przykładem było sadownictwo stanu wojennego.

O stalinowskich „złogach” w postpeerelowskiej rzeczywistości jest książka Macieja Marosza „Resortowe togi”, książka niezwykle interesująca i pełna ciepłych aktualności – niczym „gorący ziemniak wyciągnięty z ogniska”. Sędzia Ma..G . winna otrzymać egzemplarz autorski – z dedykacją!

/ BJK/

 

Maciej Marosz

Od prawej mec. Piotr Łukasz Julian Andrzejewski, Maciej Marosz, Piotr Jegliński

Fot. Bogdan Krawczyk

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl