Warszawska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Wojciecha Bojanowskiego, dziennikarza TVN, któremu groziły dwa lata więzienia.
„Rzeczpospolita" podała, że prokuratorzy nie znaleźli informatora dziennikarza, który miał mu przekazać nagranie z paralizatora. Chodzi o słynny, wielokrotnie nagradzany materiał „Śmierć na komisariacie” o Igorze Stachowiaku. Policyjni związkowcy z Wrocławia złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dziennikarza TVN. Zarzucali mu rozpowszechnienie informacji z prokuratorskiego śledztwa i dowodzili, że reportaż TVN spowodował lincz na policjantach i falę hejtu.
Wedle „Rzeczpospolitej" sąd przyjął odwołanie prawnika reportera i "nie uwzględnił wniosku prokuratora z dnia 24 października 2017 r. o zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej". Śledztwo umorzono także w sprawie ujawnienia przez Bojanowskiego materiałów ze śledztwa.
Decyzję śledczych Wojciech Bojanowski skomentował tak: „To rozsądna i racjonalna decyzja prokuratury. Cieszę się, że nie zostałem osobą, która najszybciej ze wszystkich poniosła konsekwencje w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka. Mam nadzieję, że zachęci ona moich kolegów po fachu do ujawnienia bulwersujących i niewygodnych informacji w imię interesu publicznego”.
opr. tor.
Źródło: https://www.rp.pl/Media/308229940-Bojanowski-bez-zarzutow-za-ujawnienie-filmu-z-paralizatora.html
O sprawie Igora Stachowiaka rozmawialiśmy z Wojciechem Bojanowskim na portalu SDP w grudniu 2017 roku:
