Na zdjęciach z kamer CCTV na lotnisku Gatwick widać pięciu młodych ludzi z plecakami,  zmierzających do odprawy celnej,  lecących do Turcji. Potem – surprise, surprise! – znależli się w północnej Syrii. Nie minęło kilka miesięcy, a jeden z nich Mashudar Choudhury został, po powrocie  do Wielkiej Brytanii, oskarżony o udział w konflikcie syryjskim, drugi, Muhammad Rahnan – zabity w walkach tamże. Przed wyjazdem opowiadali, że „wyjeżdżają do Turcji na urlop”. Inne wersje, które  dżihadyści serwują  brytyjskim mediom oraz filmowcom - patrz:  „Na tym świecie” znanego reżysera Michaela Winterbottoma - to „wesele kuzyna”, „odwiedziny krewnych”, „pielgrzymka do kraju przodków”. W BBC, Channel 4 czy Guardianie, adwokaci i  rodziny  oskarżonych o  dżihadyzm taki właśnie powód wyjazdu na Bliski Wschód, podają najczęściej.  I mimo, że już wiadomo, iż egzekucji na Jamesie Foleyu dokonał Brytyjczyk z akcentem ze wschodniego Londynu, MI6 czyli wywiad podał do wiadomości, że w Państwie Islamskim  walczy ok. 500 terrorystów brytyjskiego pochodzenia, to  minister spraw wewnętrznych Theresa May wciąż twierdzi, że Home Office robi bardzo wiele, aby zapobiec ich wyjazdom  do Syrii i Iraku. 

     Ale prasa konserwatywna, część partii Davida Camerona i zwyczajni obywatele upierają się, że rząd  robi za mało, aby tym „pielgrzymkom do kraju przodków” zapobiec. A BBC została właśnie oskarżona o to, że „godzi się na rolę zabawki terrorystów”, bo udzieliła  czasu antenowego jednemu z powracających, który powiedział, że zarzynanie wrogów islamu jak James Foley jest przez islamskie prawo dozwolone, a „jedynym powodem, dla którego wrócił do Wielkiej Brytanii jest plan podłożenia kilku bomb w paru zatłoczonych miejscach”.  Atakowana ze wszystkich stron BBC broni się, że nie zaoferowała platformy wypowiedzi dla poglądów ekstremistycznych, czego zabrania Królewska Karta, „lecz  aby dać prawo wypowiedzieć się i drugiej stronie”. Czy  ktoś słyszał kiedyś większą i bardziej niebezpieczną bzdurę?
 

   Kilka dni temu świat obiegł  dokument, na którym zarejestrowano okrutną śmierć  dziennikarza amerykańskiego Jamesa Foleya, współpracownika agencji AFP i Global Post. A potem umieszczono w Internecie pn. „News for the United States” z inwokacją mordercy, aby USA przestały bombardować Państwo Islamskie, bo jeśli  nie, zabiją kolejnego amerykańskiego dziennikarza, Stevena Sotloffa. Kilka dni przedtem zażądano za amerykańskich zakładników 80 mln dolarów, które miały wesprzeć fundusze  Islamic State. Podobno zaproponowano także wymianę Foleya na „Lady Al Kaidę”, Afię Siddiqui, absolwentkę świetnej uczelni Massachusetts Institute of Technology, która pracowała nad planami skonstruowania bomby bakteriologicznej masowego rażenia.  Ani Ameryka ani Wielka Brytania nie odpowiedziały na te apele, ale cztery europejskie kraje – owszem. Wypłacony w ub. roku wynosił w sumie 24 mln funtów, które zasiliły kasę  terrorystów. 

    Na Wyspach – zamieszanie. MI6 wykonało szereg specjalistycznych analiz filmu z egzekucji i  uznało, że  to najprawdopodobniej mieszkaniec wschodniego Londynu, który zamieszkuje – od East Endu do Dagenham East – ogromna  wspólnota  muzułmańska. Premier Cameron przyznał, że „istnieje duże prawdopodobieństwo, iż to Brytyjczyk poderżnął gardło Amerykaninowi”. Minister spraw zagranicznych Philip Hammond ostrzega, że brytyjscy dżihadyści wracają do Wielkiej Brytanii, aby tu dokonywać kolejnych zamachów.  Liderzy  wspólnot muzułmańskich zostali oskarżeni, że nie dość stanowczo potępiają działalność grup terrorystycznych na terenie kraju. A  Theresa May, która wciąż  obiecuje zaostrzenie prawa w celu likwidacji brytyjskiego terroryzmu,  została zakrzyczana przez partyjnych kolegów, że „upłynęło już wiele wody w Tamizie odkąd słyszy się tę obietnicę”. Bo co z tego, że dokonano zatrzymania 150  islamistów, skoro  MI5 i MI6 twierdzą, że do Syrii i Iraku  pozwolono wyjechać  pod lada  pretekstem 500 – 600 brytyjskim wojownikom Allaha?  Podobno połowa z nich już powróciła do kraju.  A poseł z ramienia labourzystowski Khalid Mahmood, a mamy prawo przypuszczać, że jest dobrze poinformowany, sądzi nawet, że „jest to raczej około 2000 ludzi”.  I jeśli, jak twierdzą służby,  połowa „wycieczkowiczów” do Syrii i Iraku  powróciła do kraju,  na  terenie Wielkiej Brytanii może być aktualnie ok. 1000  wyćwiczonych  i dobrze przygotowanych do walki  terrorystów! Sporo już wiadomo o takich obozach treningowych, znajdujących się w „centrach kultury islamskiej”  przy meczetach, albo w idyllicznym Crowborough, gdzie wspólnota muzułmańska wykupiła budynki po opustoszałym klasztorze, gdzie odbywały się „wykłady” z takimi pomocami szkolnymi jak kałasznikow .  A potem „studenci” wyjeżdżają do Syrii  lub Iraku - albo też zostają „uśpieni”, słynni sleepers, w każdej chwili gotowi do uderzenia.
 

  Służby specjalne potwierdziły, że brytyjscy dżihadyści pełnią w  wojnach o Państwo Islamskie prominentna rolę. A Shiraz Maher z londyńskiego King’s College, gdzie znajduje się Międzynarodowe Centrum Studiów nad Radykalizacją Islamu powiedział BBC, że „tutejsi  rekruci  charakteryzują się wielkim okrucieństwem”, i nie ma powodu, żeby mu nie wierzyć.  Dziś  Daily Telegraph  podał wiadomość, iż  jest prawdopodobne, że to właśnie kilku muzułmanów ze wschodniego Londynu uformowało gang, specjalizujący się w uprowadzeniach i żądaniach okupu,. Nazwali się Beatlesami, i  to prawdopodobnie oni stoją za porwaniem obu amerykańskich dziennikarzy Jamesa Foleya. Były szef MI6, wywiadu Richard Barrett  zapewnił  w sobotę w BBC  Radio 4, że „morderca amerykańskiego dziennikarza zostanie zidentyfikowany i prędzej czy póżniej przewieziony przez służby specjalne z Syrii do Wielkiej Brytanii”.  I że „z pewnością wspólnota, z której ten człowiek pochodzi – a przecież miał wielu krewnych, przyjaciół i znajomych – będzie chciała, żeby ten człowiek został osądzony”. O, święta naiwności!  

    Bo kto mieszka na Wyspach dłużej niż miesiąc wie, że wspólnota muzułmańska nie powie  ani słowa o tym gdzie bandyta się znajduje, a na pewno nie należy oczekiwać wyrazów potępienia.  A gdyby się nawet ktoś taki się znalazł, zanim przekaże informację, jego ciało zostanie znalezione gdzieś w opuszczonych dokach Tamizy, albo na wysypisku śmieci w dzielnicy Stratford. Terroryści, powracający z Islamic State stanowią wielkie  zagrożenie dla Wielkiej Brytanii, dla całej  Europy - bo przecież z podobnymi problemami borykają się Niemcy, Francja, Holandia i państwa skandynawskie. I jest to niebezpieczeństwo daleko wykraczające poza to znane dotąd Europejczykom.  Rządy tych krajów już o tym wiedzą, ale jeszcze się do tego nie przyznają, bo nie mają mglistego pojęcia, co z tym zrobić.

    A enklawy muzułmańskie w Wielkiej Brytanii rosną jak na drożdżach: coraz więcej meczetów i centrów islamskiej kultury, sklepów,  restauracji i suków. Już drugie, a czasem trzecie pokolenie pobiera wszystkie możliwe zasiłki, dla siebie, dla rodziny, korzysta z bezpłatnej opieki lekarskiej, grantów do szkół prywatnych i na uniwersytety, zdobywa sojuszników w Westminsterze i mediach. Boi się ich  rząd Davida Camerona i Policja Metropolitalna, wielką pobłażliwość wykazują brytyjskie sądy wszystkich instancji – dla „zbrodni honoru”, gangów złodziei samochodów, handlarzy żywym – i oczywiście – białym towarem, imamów, głoszących mowę nienawiści oraz zwykłych złodziei  i rzezimieszków.  Muzułmanie z Pakistanu, Somalii czy Gambii czują się dziś w Wielkiej Brytanii jak u siebie w domu - tylko lepiej, zasobniej i wygodniej. Zawiodły rządy, także ostatni konserwatywny, który nie potrafi chronić swojej 56 mlnowej większości przed 1.7 mlnową mniejszością, zawiodła połowa mediów z BBC na czele, zawiódł system. Kilka eksplozji w Londynie 7/7, atak na brytyjski konsulat w Ankarze, brytyjski żołnierz zaszlachtowany w Woolwich, teraz tutejszy  islamista podrzynający gardło chrześcijańskiemu dziennikarzowi. Ile jeszcze  trzeba horrorów, żeby Wielka Brytania, Europa  zrozumiała, co znaczy ten krwawy spektakl, który właśnie rozegrał się przed nami?
                                                                                                   Londyn, 25 sierpnia 2014 roku
     
    

   

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl