Czas na zmiany w Stowarzyszeniu Dziennikarz Polskich. Kończy się bowiem kadencja obecnych władz. Oddziały przeprowadzają wybory delegatów na walny zjazd sprawozdawczo-wyborczy, który odbędzie się 25 – 26 października br.

Warszawa już wybrała swych reprezentantów na owo zgromadzenie. Walne zebranie dziennikarzy Oddziału Warszawskiego dobyło się 10 września. Było trochę nietypowe, nawet jeśliby ktoś się uparł, mógłby rzec, że kuriozalne. Otóż do Oddziału Warszawskiego należy ok. 1600 koleżanek i kolegów. Tymczasem zebrało się nas 118. Lecz nie wszyscy uczestniczyli w wyborach. Kiedy do nich doszło, okazało się, że uprawnionych i chętnych do oddawania głosu jest 82, a delegatów ma być 83. Wybralibyśmy więc, można rzec, samych siebie; jeden mandat nie został obsadzony. Piszę to nie bez ironii.

Podczas zebrania spisano 12 postulatów skierowanych do Walnego Zjazdu Delegatów, który wyłoni nowe władze. Wśród owych dezyderatów dwa są, moim zdaniem, ważne, gdyż mogłyby zaktywizować dużą część, dotychczas bierną, naszego środowiska. Chodzi o rozszerzenie stratyfikacji członkowskiej – przyjęcie do SDP młodych dziennikarzy, którzy nie są nim zainteresowani. Może dlatego że nie dostrzegają w przynależności doń żadnych korzyści prestiżowych ani materialnych. Gdyby przeto następny postulat o rozważenie możliwości pozwalających SDP w pewnym zakresie spełniać także funkcje związku zawodowego – młodzi żurnaliści doszliby do wniosku, że warto wstąpić w nasze szeregi. Czyli po prostu SDP musiałoby dokonać nader istotnych zmian statusu i w statucie. Wymagałoby to wielomiesięcznych czy nawet, zważywszy na biurokrację administracyjną, wieloletnich działań legislacyjnych.

Ale sam pomysł, pomijając trudności czy wręcz niemożliwości pragmatyczne, jest cenny, bo pozwoliłby naszej organizacji wrócić do korzeni… Otóż SDP powstało, jak wiemy, na początku lat pięćdziesiątych i mimo iż skupia dzisiaj pracowników pióra, mikrofonu czy kamery w większości o wspaniałych postawach, nieskażonych peerelowskim serwilizmem, to jednak ów okres stalinowski powołania SDP może rzucać pewien cień na naszą organizację. Tymczasem po 1918 r. z inicjatywy Stefana Żeromskiego ukonstytuował się wspólny związek zawodowy pisarzy (literatów) i dziennikarzy. Oczywiście nie znam jego ówczesnych kompetencji. Lecz skoro był związkiem, to na pewno musiał mieć jakiś wymiar syndykalizmu, a więc dbał również o sytuacją materialną tych, którzy doń należeli. Interesujące, jak walny zjazd delegatów odniesie się do propozycji nadania stowarzyszeniu chociażby tylko pewnych prerogatyw związku zawodowego.

Jest także sformułowany postulat przedyskutowania apolityczności SDP. To czysta retoryka. Co to bowiem oznacza „apolityczność władzy SDP”? Że wszyscy ją reprezentujący mają wyznawać te same poglądy polityczne? Przecież dziennikarze decydując się na pracę w mediach narzucają sobie nakaz piętnowania każdej nieuczciwości i błędu władz państwowych czy administracyjnych. Uczciwość jest jednak, niestety, w pluralistycznym społeczeństwie normą względną Albowiem jej ocena zależy od wyznawanych hierarchii wartości. Dla dziennikarzy pracujących w gazecie „X” poczynania rządu są właściwe, pracujących w medium „Y” niewłaściwe, a w „Z” wręcz szkodliwe.

Czy więc dziennikarze o tak różnych przekonaniach nie mogą należeć do wspólnego stowarzyszenia i wyłonić władzy również poglądowo zróżnicowaną? Właśnie mogą – i na tym polega owa zredagowana w uchwale enigmatyczna konieczność „odpolitycznienia” władz SDP. Zdumiewa, że różnorodność postaw i poglądów należących do władz naszej organizacji niektóre nasze koleżanki i koledzy pojmują, i owo pojmowanie narzucają innym, sobie nie, jako piętno. Przecież nie możemy wszyscy wyznać tej samej aksjologii i pisać, jak w Polsce ludowej, pod jeden strychulec, tylko dlatego że należymy do tego samego SDP. Przynależność jest apolityczna, a poglądy dziennikarzy, które wyrażają w mediach, to są rzeczywistości niemające żadnych korelacji i sugestia, że współoddziaływają na siebie jest przejawem ignorancji bądź insynuacją. Przez ponad trzydzieści lat SPD, w ogóle dziennikarze, musiało być wierne tzw. linii partyjnej. A kiedy świadomie przestało, uległo rozwiązaniu. Następnie zostało wskrzeszone z tradycją pluralizmu, z powodu którego władza je zamknęła. Toteż, powtarzam, zdumiewa treść uchwały podpisanej przez czworo osób, która ma być in extenso przedłożona Walnemu Zjazdowi SDP; oto jej ma treść: „Uchwała Walnego Zebrania OW SDP z dnia 10 września 2014 r. (…) Zjazd sprawozdawczo-Wyborczy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wzywa koleżanki i kolegów pracujących w mediach bezpośrednio lub pośrednio będących własnością partii politycznych oraz te koleżanki i tych kolegów, którzy pracują lub współpracują z mediami dotowanymi przez partie polityczne do ustąpienia z funkcji wybieralnych w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich i od powstrzymania się od kandydowania do władz SDP.”

Współczuję delegatom, którzy będą musieli się zająć tą uchwałą, gdyż jest ona tak ogólnikowa, że zapewne nie będą wiedzieć, o co konkretnie chodzi. Jakie media, w których pracujemy czy z którymi współpracujemy, są bezpośrednio albo pośrednio subsydiowane przez partie? Owszem, są: telewizja i radio publiczne, które z definicji należą do państwa, a państwem rządzi Platforma Obywatelska, dla zachowania większości (i pozorów) w koalicji z inną. Kto z władz esdepowskich pracuje w organach partyjnych, jawnych lub ukrytych? Czy Radio Maryja jest partią? Czy Telewizja Republika, dzienniki „Nasza Polska” „Nasz Dziennik” oraz periodyki „Do rzeczy”, „W sieci” „Gazeta Polska” etc. czerpią finanse z kasy jakiejś partii? A „Gazeta Wyborcza” lub „Polityka” na łamach których drukowane są teksty o diametralnie odmiennej od wymienionych wymowie polityczno-moralnej, utrzymują się z partyjnych zasobów finansowych? A we władzach naszego stowarzyszenia, Zarządu Głównego i oddziałów, zwłaszcza warszawskiego, są koleżanki i koledzy z tych pism zantagonizowanych; jak również z publicznych Radia i TV. Czy ci ostatni wedle autorów tej uchwały, muszą złożyć mandaty? Jeśli tak – to zacznijmy od Oddziału Warszawskiego…

Hasło (zarzut, postulat?) „apolityczności” władz SDP stało się dla koleżanek i kolegów ukształtowanych moralnie i umysłowo przez znane ideologie partyjne stereotypem, którym posługują się ustawicznie, jakby był zgoła instrumentem teoriopoznawczym.

Wszyscyśmy wyrośli w jakimś systemie wartości. A naganne jest formułowanie zarzutów (tym bardziej niedopowiedzianych, niekonkretnych, co brzmi już niczym kalumnia) z przesłanek nieempirycznych i nieracjonalnych. To są po prostu metody z propagandy PZRR; nie godzi nimi się posługiwać dziennikarzom III Rzeczypospolitej, chyba że chcą powrotu do czasów sprzed 1989 r.

A no, niedługo przekonamy się, jak zjazd delegatów poradzi sobie z tym stereotypem? Czy starym zwyczajem zbagatelizuje go, schroniwszy się w identyczne pustosłowie, lecz o innym znaczeniu?

Jacek Wegner

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl