Ósmy numer Nowych Mediów zaskakuje. Wydawało się, że już po wydaniu 3-4 numerów trudno będzie o nowe tematy, tymczasem Erykowi Mistewiczowi bez problemu udało się poszerzyć formułę pisma. Dziś zawiera ono nie tylko artykuły o Twitterze i jego pobratymcach, ale porusza się po szerokim spektrum zagadnień medioznawczych od prawa prasowego poprzez analizę gatunków, do rozważań o cyberzagrożeniu, medialnym fundamentalizmie, nowych mediach w Kościele, czy o kodeksach dziennikarskich w krajach dojrzałej demokracji.

W niniejszym omówieniu skoncentruję się na dwóch artykułach z czołówki numeru poświęconych dokumentalistyce i reportażowi. O reportażu znowu głośno, bo jedni uważają, że upada, inni zaś, że się odradza i  wkrótce będzie lepszy niż dawniej. Oba punkty widzenia zależą – jak to najczęściej bywa – od punktu siedzenia. Inna jest perspektywa autorów piszących dla Dużego Formatu lub publikujących w nienajniższych nakładach książki reporterskie, a inna reportażystów, którzy musieli zarzucić uprawę tego gatunku z przyczyn jak najbardziej przyziemnych: braku zamówień z redakcji, nieposiadania sponsorów, czy niemożności sprzedania swoich „produktów”, tłumaczącą się brakiem zainteresowania ze strony wydawców. Dlatego, biorąc to wszystko pod uwagę, ciekaw byłem perspektywy reportażu zarysowanej w Nowych Mediach.

Na reportaż jako dokument patrzy Marek Miller, który szkicuje definicję dokumentalistyki, dziedziny - jak zauważa Eryk Mistewicz – przeżywającej swój renesans w nowych mediach, przybierającej postać reportaży multimedialnych, reporterskich aplikacji i w marketingu narracyjnym. Miller wierzy, że dokumentalistyka to złota żyła, ale - od razu ciśnie się pytanie – w jakim sensie? Przyjrzyjmy się stworzonej przez niego procesualnej definicji (Miller mówi o jej „kroczącym charakterze”).

Nazwa dokumentalistyka pochodzi od słowa dokument, czyli należy rozumieć, że jest to przedmiot będący dowodem (relacje, publikacje, rękopisy, archiwalia, itp.), stwierdzającym prawdziwość określonych faktów czy stanów rzeczy. Dokumentalistyka – definiuje Miller – to „dziedzina rejestrująca rzeczywistość mającą wagę, znaczenie i wartość dokumentu”, a dokumentalista to „autor (np. dziennikarz, reżyser filmowy, scenarzysta, dramaturg), którego twórczość ma cechy dokumentu”. Jest to coś z pogranicza nauki i sztuki, dziedzina zajmująca się rejestracją i interpretacją tego, co miało miejsce.

Miller wyróżnia sześć aspektów dokumentalistyki: historyczny, opisowo-wyliczający, normatywny, psychologiczny, strukturalny i genetyczny. Wyodrębnia również dwa typy dokumentalistyki; typ pierwszy, w którym dominuje autor i autorskość, oraz drugi, w którym na pierwszy plan wysuwa się temat. W dalszej części artykułu omawia filozofię dokumentalistyki, jej istotę jako sztuki, jako nauki, relację ze wspólnotą, stosunek do mitu, metodę i miejsce. Artykuł zakrojony jest bardzo szeroko, a jego streszczenie w kilku zdaniach nie jest możliwe. Myślę, ze warto z tego powodu zajrzeć do Nowych Mediów, by zrozumieć koncepcję dokumentalistyki według Marka Millera jako międzykulturowego tłumacza.

O jednym z najbardziej oryginalnych doświadczeń związanych z nowymi mediami, czyli o tzw. reportażu interaktywnym, pisze redaktor naczelny Dziennika Zachodniego Marek Twaróg. Najpierw  był tekst, do którego dziennikarze postanowili dodać krótkie video, potem dodali muzykę, więcej zdjęć i głos bohatera. Produkcja takiego reportażu odbywa się na platformie Creativist.com, która pozwala użyć wszystkie te elementy i złożyć je w spójną całość. Nie będę przytaczał całego technologicznego przebiegu produkcji, zainteresowanych odsyłam do NM, jednak dla mnie podstawowe pytanie dotyczy sensu takich kreacji. Czy jest to tylko sztuka dla sztuki, czy rzeczywiście nowe narzędzie pozwalające tworzyć nową formę dziennikarstwa? Autor artykułu odpowiada, że jest to próba uatrakcyjnienia reportażu i przyciągnięcia większej ilości odbiorców poprzez taką nowatorską formę. Taka innowacyjność pozwala również na przedefiniowanie samej marki Dziennik Zachodni, tworząc szyld kreatywnej i interaktywnej gazety.

Za mało widziałem/czytałem/słuchałem interaktywnych reportaży, żeby je jednoznacznie ocenić. Nie wydaje mi się jednak, żeby to był pierwszy tego typu pomysł w Polsce. Wiele lat temu rozmawiałem o takim reportażu z Tomaszem Patorą, wówczas jeszcze współpracującym z Gazetą Wyborczą. Co więcej, co prawda tylko w ograniczonej do tekstu, zdjęć i filmu formie tworzyliśmy takie reportaże wraz z nieżyjącym już redaktorem Wojciechem Słodkowskim na zajęciach ze studentami Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. W 2013 roku w pełni profesjonalny reportaż interaktywny opublikował na Interaktywna. Wyborcza.pl Jacek Hugo-Bader. Zatem, zgoda, rzeczywiście żadna redakcja w Polsce nie zajęła się tak kompleksowo reportażem interaktywnym, jak Dziennik Zachodni, ale z tezą o pierwszeństwie w tej dziedzinie raczej byłbym ostrożny, choć oczywiście – przy wszystkich obiekcjach typu jak i po co, i czemu to ma służyć – polecałbym zainteresowanie się nową formą, bo z pewnością ma ona przed sobą przyszłość.

W ósmym numerze Nowych Mediów jest kilkanaście artykułów, z którymi warto się zapoznać. Piszą w nim m.in. Eryk Mistewicz, Michał Kleiber, Piotr Legutko, Ewa K. Czaczkowska, Szymon Hołownia, Marek Kacprzak, Elżbieta Olechowska, Aleksandra Sowa, Tomasz Aleksandrowicz, Michał Boni i Wojciech Engelking, a z autorów zagranicznych Clay Shirky i Jean-Paul Oury. Na pewno wielu zainteresuje mapa 100 polskich dziennikarzy usytuowanych w zależności od poglądów na osiach lewica-prawica, elitaryzm-egalitaryzm, ale nie będę zdradzał, kto gdzie trafił. Są niespodzianki!


Marek Palczewski

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl