Przy czytaniu „Ekspresu reporterów”, autorstwa głośnych przed kilkoma dekadami reportażystów*, ze wzruszenia łza w oku się kręci. Bo myślałem, że również ten gatunek podzielił los innych i został pochłonięty przez Internet, w którym każdy może pisać wszystko o wszystkim i jak chce, lekceważąc wszelkie rygory, nade wszystko umysłowe....
Dziś satyra w wolnym kraju, bez cenzury, prawie sczezła. Staliśmy się bowiem, po przejściach ostatnich siedemdziesięciu lat, narodem osobników ponurych....
Wstydzę się, że muszę tu pisać o własnej książce „Zmagania z Ojczyzną staroświeckiego Polaka”, przecież była ona omawiana na tym portalu piórem Anny Malinowskiej 10 listopada br. Doprawdy, można mnie posądzić o pychę, nieposkromioną megalomanię.
Ale przywołuję tę książkę, ażeby przedstawić garść spostrzeżeń, mówiąc górnolotnie, o kul....
Temat studiów dziennikarskich przykuwa uwagę społeczną od co najmniej stu lat. I niepotrzebnie, bo do uprawiania naszego zawodu wcale nie jest potrzebna akademicka rozległa wiedza zawodowa....
Coraz bardziej Donald Tusk przypomina Edwarda Gierka, podobnie bowiem jak pierwszy sekretarz KC PZPR w latach 1971-1981 epatuje opinię publiczną, polityków i swych współpracowników zaskakującymi bonmotami.
Jest wszelako jedna istotna różnica.
Gierek mamił nas rozkwitającą i nadchodzącą wielkością, że zajmujemy dziesiąte miejsce wśród krajów najbardziej rozwiniętych gospodarczo, że Polska rośnie w siłę, a my będziemy żyć dostatniej (sic!). Nie było jeszcze wtedy tzw. pi-aru, toteż nikt mu nie powiedział, że należy w tym sloganie używać przysłówka bez stopniowania – „dostatnio” - wszak owo „dostatniej” aż zionęło krętactwem, dostatniej bowiem wobec czego? Nędzy przedwojennego Polesia? Biedy za Bieruta i Ochaba? Siermiężności Gomułki? Cukru na kartki, które zresztą sam Gierek wprowadził w roku 1977 zapominając widocznie, że w tych dziesięciu najbogatszych krajach, do których wedle niego należeliśmy, nie było żadnych kartek.
Gierek jednak nie kłamał, wierzył jak dziecko, że jego wizje się spełniają. Przypomnijmy sobie, zapominając od razu o jakości tych inwestycji: mały fiat, zrekonstruowany Zamek Królewski, Trasa Łazienkowska, tzw. droga szybkiego ruchu z Warszawy do Katowic, Huta Katowice, Dworzec Centralny. Istny Eugeniusz Kwiatkowski Polski zniewolonej.
Donald Tusk natomiast nie olśniewa nas bonmotem o życiu „dostatniejszym”, ale żebyśmy wszyscy mieli stale ciepłą wodę w kranie. Widocznie w młodości mył się tylko zimną wodą i teraz ciepła, w dodatku z kranu, nie ze studni, jest w jego mentalności miarą osiągnięć cywilizacyjnych. Ciekaw jestem, jak politycy zachodni zareagowali, jeżeli w ogóle zauważyli tę deklarację, na taki program rozwoju gospodarczego kraju bądź co bądź należącego do prześwietnej Unii Europejskiej. Ale ostatecznie potraktujmy to wyznanie jako lapsus polityka owładniętego żądzą władzy, wszechwładzy, i dlatego zagubionego w meandrach polityki.
Wszelako 14 sierpnia br., w związku z aferą Amber Gold i powiązaniem z tą firmą syna premiera, powiedział on w „Wiadomościach” telewizyjnych, że nie każde oszustwo jest przestępstwem!
No to już ponad wszelką wątpliwość wiemy, kto rządzi Polską. I już przestajemy się dziwić, że tuż przed ostatnimi wyborami, kiedy Andrzej Czuma, przewodniczący komisji do sprawy nacisku służb specjalnych na członków gabinetu sprzed 2007 r. oświadczył, że nie było nacisków, politycy Tuska natychmiast stwierdzili, że tak, nacisków wprawdzie nie było, lecz… była presja.
Oszustwo może nie być przestępstwem, brak nacisków może być presją. Tusk może być premierem, premier może być krętaczem. Politycy polscy i ich rodziny, biznesmeni, peerelowskie indywidua z wysokich szczebli partyjnych oraz z aparatu przemocy mogą być skorumpowani do granic ostateczności, kłamać i kręcić do woli. Polska może być krajem oszustów, którzy nie są przestępcami.
Był u schyłku PRL nakręcony dość udany filmy kryminalny. „Wielki Szu”. ów wielki szuler ma swoisty urok osobisty, ludzie z jego otoczenia bardzo go lubią, a i u widza wywołuje sympatię. Jednakże niespodziewanie i przypadkowo ktoś odnajduje jego ciało na śmietniku...
Są śmietniki prawdziwe i śmietniki w przenośni, na przykład śmietnik historii. Odkryjemy w nim niebawem Wielkiego Szu, który tymczasowo rządzi naszym krajem, gdzie oszustwo nie jest przestępstwem, a brak nacisków jest presją. Na razie więc nadal oszukujmy się wzajemnie, politycy nas, my polityków i samych siebie. Jak długo jeszcze?
Przydałby się ktoś, kto by przyśpieszył przeniesienie naszego Wielkiego Szu do lamusa dziejów.