Bingo! Tak mi się wyrwało, kiedy usłyszałem, że papież Benedykt XVI ogłosił swoją rezygnację. Oczywiście nie był to okrzyk radości z powodu rezygnacji z najwyższego urzędu w Kościele wspaniałego człowieka, kapłana i intelektualisty. Chodziło mi o strzał w dziesiątkę na strzelnicy dziennikarskiej.

Już od zeszłorocznej wigilii chodził mi po głowie tekst, w którym przedstawiłbym listę papabili - potencjalnych kandydatów na natępnego papieża. Jednak naczelni gazet z którymi współpracuję kręcili nosami i uważali, że za wcześnie rozmawiać o nowym papieżu.

W zeszym tygodniu postanowiłem jednak ponownie zgłosić propozycję napisania takiego tekstu, ale tym razem do nowego szefa tygodnika Uważam Rze - Jana Pińskiego.

Ku mojemu zaskoczeniu Piński chętnie zaakceptował temat i pozwolił napisać go na 14 tys. znaków. Bardzo mnie to ucieszyło, po pierwsze dlatego, że cholernie nie lubię pisać krótkich niusowych komentarzyków, a po drugie konklawe i tematyka watykańska  było od zawsze moim małym idee fixe.

Jakież jednak było moje zdumienie, kiedy czytając w poniedziałek świeżutkie jak ciepłe bułeczki wydanie najnowszego Uważam Rze i sprawdzając czy dobrze wydali mój tekst, kontem oka zobaczyłem w telewizji zdjęcie papieża z podpisem ,,Benedykt XVI abdykuje".

Trafiłem na dziennikarskie bingo i to raz na 2000 lat. Nie przesadzam! Sprawdziłem! Nikt tego dnia nie pisał o przyszłym konklawe czy stanie zdrowia papaieża.

Nie sądzę także, żeby w czasach Celestyna V - papieża, który ok. 700 lat temu ogłosił swoją abdykację - udało się to jakiemuś dziennikarzowi, a to z dwóch zasadniczych przyczyn: nie było gazet i dziennikarzy.

Przejrzałem Interenet, wiadomości agencyjne i wszytkie dotępne newsy, ale nikt na świecie tego dnia nie napisał o nowym konklawe i kandydatach na papabili.

Po kilku minutach zadzwoniłem do Jana Pińskiego w innej prawie, ale pierwsze co usłyszałem to: ,,no gratuluję, wstrzelił się pan w dziesiątkę".

Zastanawiam się czy nie powinienem grać w gry losowe, które całe życie ze wstrętem omijałem, ponieważ podobny przypadek miałem już w 2001 roku.

10 września 2001 roku nowojorski Nowy Dziennik opublikował mój artykuł o terroryzmie islamskim. Tekst ten kończyłem ostrzeżeniem, że wkrótce możemy się spodziewać zamachów terrorystycznych na niespotykaną skalę, które zmienią nasz świat. Następnego dnia runęły wieże World Trade Center, a świat zmienił się nie do poznania.

Dwa razy trafiłem więc dziennikarskie Bingo i to nie w sprawie plotek wokół ewentualnej ciąży Katarzyny Cichopek, orientacji seksualnej naczelnego Playboya czy wyników programów typu ,,Jak oni tańczą", ale w kwestii zmieniającej historię. I dwa razy był to tylko mój udział.

Czy znaczy to, że miewam wizje przyszłości, jetem Nostardamusem XXI wieku czy sawantem potrafiącym odgadnąć wynik sześcioliczbowego losowania w Lotto. Niestety nie!

Chciałbym, żeby tak było ale nie jest. Szkoda, pieniędzy nigdy za wiele, szczególnie w życiu konserwatywnego publicysty-humanisty na polskim za....u. Pozostaje tylko taka mała satysfakcja, że na kilka godzin przed historyczną abdykacją papieża ja jako jedyny dziennikarz na świecie opublikowałem pierwszą listę kandydatów na jego zastępstwo.

Z proroczym pozdrowieniem!

Paweł Łepkowskiwink

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl