Pozwy, żądania usunięcia komentarzy, bezzasadne wnioski o sprostowania – takie formy wywierania nacisku na lokalne media stosują wójtowie, burmistrzowie lub właściciele miejscowych firm. Po kilku miesiącach funkcjonowania Pogotowia Dziennikarskiego mogę powiedzieć z satysfakcją – nasze działanie ma sens.
Kiedy wiosną rozpoczęło działalność Pogotowie Dziennikarskie, nie szczędzono nam słów krytyki – a to, że chcemy wyręczać dziennikarzy wbrew ich woli, a to, że nasza pomoc nie jest im wcale potrzebna. Gdy takich argumentów już brakowało, próbowano podważać sens przedsięwzięcia uderzając personalnie w osoby zaangażowane w funkcjonowanie Pogotowia. Wszystko na nic – projekt i tak się udał.
A właściwie udaje, bo – zgodnie z jego założeniami – trwać będzie do końca września przyszłego roku. Tym niemniej, po kilku miesiącach działania przyszła pora na pierwsze podsumowanie, którym chciałabym się z całą dziennikarską społecznością podzielić.
Grzyby i fotomontaż
Otóż – co najważniejsze - uruchomiliśmy nasz projektowy portal – www.pogotowiedziennikarskie.pl, który jest dostępny w sieci już od sierpnia. Jest to platforma skierowana zarówno do dziennikarzy lokalnych, jak do osób niezwiązanych z mediami, ale zaangażowanych w działalność społeczną na swoim terenie. Portal, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Szymborski, poruszył już wiele tematów dotyczących sytuacji dziennikarzy, w tym także toczących się wobec nich procesów. Opisaliśmy między innymi sprawę sporu między portalem MojaOleśnica.pl, a lokalną firmą. Redakcja została pozwana, bo ujawniła, iż w Oleśnickim Centrum Biznesu Feniks mogły pojawić się niebezpieczne dla zdrowia ludzi grzyby. Ponieważ obiekt wykorzystywany jest przez wielu najemców, pojawiła się obawa, że przebywanie w budynku może negatywnie oddziaływać na ich zdrowie. Z zamówionej przez najemców ekspertyzy wynika, że w budynku znajduje się ponad 20 gatunków grzybów, z których część może powodować choroby płuc, nerek i wątroby. Próby pozyskania przez dziennikarza – Piotra Paszkowskiego – komentarza do tej sytuacji od firmy, która gospodaruje obiektem, kończyły się fiaskiem. Mimo to jego artykuły na MojejOlesnicy.pl zaowocowały procesami sądowymi. Efekt? Dziennikarz zamiast nadal śledzić sprawę grzybów w budynku, zajmuje się teraz odpowiedziami na pozwy, a w razie przegranych procesów będzie musiał zapłacić 30 tys. zł grzywien oraz pokryć koszty przeprosin w lokalnych mediach. (link do artykułu: http://www.pogotowiedziennikarskie.pl/niezalezna-informacja-lokalna/artykuly/komu-zaszkodza-grzyby)
Inna, opisana przez nas historia, dotyczyła Gazety Regionalnej z Żar. Dziennikarki poruszyły bulwersującą sprawę uboju zwierząt na terenie lokalnego Ośrodka dla Dzieci z Wadami Słuchu i Mowy i podawania mięsa, bez jakichkolwiek badań weterynaryjnych, w posiłkach dla dzieci. Wszystkie przytoczone w tekście informacje były prawdziwe, więc dyrektor placówki nie mógł ich podważyć. Postanowił jednak nie dać za wygraną i wytoczył dziennikarkom proces z art. 212 Kodeksu karnego za tytuł publikacji i fotomontaż do niej, bo te – jego zdaniem – znieważyły go w oczach opinii publicznej. Z tym poglądem zgodził się Sąd Rejonowy w Żarach, który skazał dziennikarki – Bogusławę Janicką-Klisz i redaktor naczelną Monikę Rabe - Prokopczyk na karę grzywien w zawieszeniu, zapłacenie nawiązki na Ośrodek dla Dzieci z Wadami Słuchu i Mowy oraz opublikowanie treści wyroku na pierwszej stronie Gazety Regionalnej. (link do całości artykułu: http://www.pogotowiedziennikarskie.pl/niezalezna-informacja-lokalna/artykuly/skazane-za-tytul-i-fotomontaz--2)
Podobnych, opisywanych przez nas spraw, jest o wiele więcej – zachęcam do zapoznania się z publikacjami na stronie „Pogotowia…”.
Dziennikarze z charakterem
Sporo uwagi poświęcamy też problemom lokalnym oraz prezentacji sylwetek dziennikarzy, którzy mimo oporu miejscowych władz rzetelnie wykonują swoje dziennikarskie obowiązki. Taką osobą jest na pewno Wiktor Majewski, wydawca i redaktor naczelny portalu nadarzyn.tv oraz od niedawna także „Magazynu Aktualności Nadarzyńskie”. W mediach tych ukazało się kilka artykułów dotyczących planowanej rozbudowy sortowni odpadów przez firmę śmieciową. Oburzeni tematem mieszkańcy zamieścili szereg komentarzy. To najwyraźniej zabolało drugą stronę – posypały się wnioski o usunięcie publikacji. Wiktor Majewski odmówił. Na łamach „Pogotowia…” zamieściliśmy też kilka wywiadów z redaktorami naczelnymi lokalnych mediów, w tym z Janem Zbigniewem Piątkowskim, redaktorem naczelnym „Co słychać”, Maciejem Puławskim - „Stacja Tłuszcz” czy Robertem Nowińskim „Mazowieckie To i Owo”.
Pogotowie tworzy stała grupa dziennikarzy, do której z każdym miesiącem dołączają kolejni. Wśród naszych współpracowników są między innymi: Jadwiga Chmielowska, Stefan Truszczyński, Piotr Legutko, Krzysztof Karnkowski, Andrzej Stawiarski, Maciej Kwaśniewski, Bartosz Szczygielski, Monika Filipowska, Tomasz Nieśpiał, Jerzy Jachowicz, Jarosław Kałucki czy Przemysław Harczuk.
Pomoc prawna dla każdego
Z dużym entuzjazmem dziennikarzy lokalnych i obywatelskich spotkały się także oferowane przez nas konsultacje prawne. Dwaj współpracujący z nami prawnicy – Michał Jaszewski i Artur Wdowczyk – pomagają dziennikarzom w rozmaitych sprawach – doradzają, jak odpowiedzieć na wnioski o usunięcie komentarzy z forów dyskusyjnych, odpisać na pozew, ustosunkować się do wniosku o sprostowanie czy napisać apelację. Nasi prawnicy pomagają też napisać pisma procesowe lub skargi do różnych instytucji. Konsultacje prawne okazały się niezwykle potrzebne – każdego dnia otrzymujemy szereg zapytań i próśb o pomoc. Przykładowo - tylko w ciągu jednego miesiąca – czerwca - udzieliliśmy 18 porad prawnych. Bardzo się z tego cieszymy i mamy dobrą wiadomość – od października – za zgodą operatora naszego grantu, firmy Ecorys Polska, przenosimy część środków z innego działania i przeznaczamy je na konsultacje prawne dla dziennikarzy. Dzięki temu zyskujemy możliwość dodania w każdym miesiącu czterech kolejnych dyżurów prawników. Ponadto, partner naszego projektu – Fundacja Court Watch – obserwuje procesy dziennikarzy i monitoruje przypadki łamania wolności słowa w Polsce.
Są dyżury będą szkolenia i konferencje
To nie wszystko - fachową radą służą także doświadczeni dziennikarze, którzy dyżurują każdego tygodnia. Podpowiadają, jak założyć portal internetowy, wypromować nową gazetę. Co więcej, w ramach ich dyżurów, już od października oferować będziemy szkolenia. Jest to nasza odpowiedź na prośby dziennikarzy, by wyjść do nich z taką ofertą. Aktualnie badamy szczegółowo potrzeby szkoleniowe, na podstawie których opracujemy programy zajęć i zaplanujemy kalendarz na najbliższe miesiące.
Poza tym przed nami szereg kolejnych propozycji dla dziennikarzy lokalnych i obywatelskich – jeszcze w tym roku zorganizujemy pierwszą z trzech planowanych konferencji dotyczących wolności słowa. Spotkania odbędę się w miejscowościach, w których przy naszym wsparciu powstały nowe media. Konferencjom towarzyszyć będą warsztaty dla dziennikarzy i działaczy społecznych, zainteresowanych aktywnością medialną. Na zakończenie projektu (jesień przyszłego roku) planujemy natomiast rozstrzygnięcie konkursu dla dziennikarzy oraz uroczysty kongres dla mediów lokalnych w Domu Dziennikarza w Kazimierzu.
Jak widać więc, czarnowidztwo nieżyczliwych nam osób okazało się tylko wodą na nasz młyn.
Edyta Żyła
