Tym razem o odejściu dowiedziałem się z bloga Andrzeja Bobera – odeszła Wioletta Gnacikowska z łódzkiego oddziału SDP, a traf chciał, że list skierowany do mnie (bo jestem w nagłówku tego listu), trafił do Andrzeja Bobera, a redaktor Bober opublikował go na wirtualnych mediach i na facebookowej stronie SDP (każdy może); zrobił to, bo – jak napisał – ZG ukrywa takie informacje.
O odchodzących pisałem już na tym blogu. Pisałem też, że jest mi przykro, że żałuję, że odchodzą, i że my – więc całe SDP – mamy z tym problem: wizerunkowy, ludzki, ideowy. I nadal twierdzę, że musimy na te fakty zareagować, ale jak? Do dyskusji.
Jednak to, że rozumiem motywacje odchodzących, nie znaczy wcale, że podzielam ich opinie, i że pochwalam to, że opuszczają nasze Stowarzyszenie, bo czym innym jest niezgoda na pewne formy działania, a czym innym zabranie swoich zabawek, bo nam się towarzystwo nie podoba, i powiedzenie: „bawcie się sami”. Można się nie zgadzać z uchwałami ZG (sam się też kilkakrotnie nie zgodziłem i przegrałem w głosowaniach 1:12; również ws. nominacji do hieny), ale uznaję, że te władze zostały wybrane w demokratyczny sposób i jeszcze będą miały mandat do sprawowania władzy przez 2 lata. Właściwie, nie ma opozycji wewnątrz ZG i jest on „małopluralistyczny”, ale ktoś tak a nie inaczej zagłosował, co więcej część kolegów odrzuciła możliwość kandydowania do ZG, a część wcześniej wyjechała ze zjazdu z Warszawy (bo mieli ostatni pociąg). Rezultaty są jakie są, a gesty opuszczania SDP są pokłosiem tamtych decyzji. Bardziej demokratyczne są – jako akty sprzeciwu czy niezadowolenia - protesty wewnątrz SDP wobec kierownictwa czy prezesa niż widowiskowe odejścia, których pewnie jeszcze kilka będzie. Ja z SDP nie odejdę - mimo, iż mogę nie zgadzać się w niektórych sprawach z resztą ZG - bo to jest MOJE STOWARZYSZENIE i będę walczył o jego dobre imię, ale demokratycznymi metodami.
Z łódzkiego oddziału, zatem i z SDP w ogóle, odeszła Wioletta Gnacikowska, dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Teraz zwrócę się do Ciebie bezpośrednio, Wiolu.
W ostatniej kadencji władz SDP byłaś członkiem Sądu Koleżeńskiego. Kilka dni temu zarząd łódzki skierował do Ciebie list z przypomnieniem o uregulowanie zaległości składkowych z ostatnich 3 lat. Mogliśmy Cię skreślić z listy członków SDP już 2 lata temu. Nie zrobiliśmy tego, czekaliśmy cierpliwie. Doczekaliśmy się heroicznego listu, któremu nadałaś ogólnopolski rozgłos. Jutro miałabyś czytać na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym sprawozdanie z działalności Sądu Dziennikarskiego. Pytam, co zrobiłaś dla SDP w ciągu ostatnich 3 lat? Wydaje mi się, że NIC. Nowy ZG jest zaledwie od roku; sprawa nominacji do Hieny dla Łazarewicza sięga lata tego roku. Każdy ma prawo do rezygnacji z SDP, tylko niech nie ubiera się w szaty pokrzywdzonego bohatera.
Pisałem, że jako ZG SDP mamy problem i nadal tak twierdzę. Twierdzę, że musimy uwzględniać opinie i postawy WSZYSTKICH naszych członków. Ale - teraz dodam – tych wszystkich, dla których dobro Stowarzyszenia i jego trwałość są ważniejsze od partykularnych interesów i spektakularnych gestów.
Marek Palczewski
21 listopada 2012
