Tej wiosny minął drugi rok mojej “norweskiej egzystencji”. Przez ten czas, niejednokrotnie miałam okazję przyjrzeć się rodowitym mieszkańcom i ich zwyczajom. Odsuwając na bok stereotypy, chciałabym podzielić się swoją opinią, która powstała tylko i wyłącznie na bazie własnych doświadczeń. Chciałabym przedstawić typowego Norwega na wesoło…
Zacznijmy od tego, że wszystko co norweskie jest NAJLEPSZE - norweskie produkty są najchętniej wybierane przez Norwegów, czy chodzi o odzież, czy chociażby ogórki hodowane w tutejszych szklarniach. Norwedzy bardzo rubasznie celebrują każdy dzień, który wiąże się z ich kulturą, tradycją i historią. U każdego w szafie wisi bunad (norweski strój ludowy), który od święta przyodziewa, wsiada do swojego dopieszczonego camaro z lat osiemdziesiątych (oczywiście w cabrio) i z dumą jeździ po ulicach. Tak, Wikingowie kochają stare amerykańskie wozy, za to ich żony szydełkowanie i sportowe buty. Obok bunadu znajdziemy bawełniane rajtki na zimową porę, w garażu biegówki , w kuchni blender do robienia domowych shake, a w przydomowym ogródku zawsze stoi trampolina. Dwa urządzenia Apple w domu to podstawa, a trzymanie któregokolwiek minimum dwie godziny dziennie, to obowiązek.
Jeżeli widzisz Norwega z kawą to znaczy, że ma przerwę w pracy, albo… właśnie pracuje. Nałogowi pijacze kawy, których ‘narodowym daniem na szybko’ jest pizza Grandiosa i makrela z puszki. W każdym domu, w każdej lodówce znajdziemy ukochane parówki, które przynajmniej dwa razy w tygodniu goszczą na talerzach. Norwedzy są też wielkimi fanami wafli (gofrów) z typowym brunost (słodkim, brązowym serem) i dżemem, a jeżeli mowa o słodyczach….. Zajadają się lukrecjowymi żelkami i czekoladowymi batonikami kvikklunsj.
Rodowici mieszkańcy Norwegii zawsze mają na wszystko czas, nigdzie nie ma pośpiechu, oni zawsze zdążą - wszędzie i ze wszystkim. Jeżeli zdarzyło się coś niespodziewanego, wykraczającego poza ramy codzienności - det går bra, ingen stress (wszystko w porządku, bez nerwów). Nieważne, czy ktoś niechcący upuścił paletę słoików, wjechał tirem na czyjeś podwórko, zamontował zlew do góry nogami, czy przy policyjnej kontroli, zorientował się, że zapomniał prawa jazdy. Przecież stres szkodzi zdrowiu, a Norwedzy bardzo dbają o zdrowy tryb życia i aktywne spędzanie czasu. Uwielbiają rowery, a jeżeli rower, to obowiązkowo kask! Są przeczuleni na punkcie bezpieczeństwa - zawsze po zmroku mają kamizelki odblaskowe, a kaski na głowach nawet przy pilotowaniu hulajnogi, po którą chętnie sięgają też dorośli.
Weekendy, dni wolne od pracy spędzają w górach, gdzie mają swoje hytty - drewniane, przytulne domki letniskowe, w których odpoczywają od zgiełku. Co do hytt… Jedna zasada im głębiej w las, tym lepiej. Chatka z trawą na dachu, w głębi puszczy byłaby idealna.
Norweg przede wszystkim szanuje swoje zdrowie, komfort psychiczny i wygodę. Nie szuka problemów, tam gdzie ich nie ma. Jest pogodnym i uśmiechniętym miłośnikiem sportu i różnego rodzaju aktywności, które umożliwiają bratanie się z przyrodą. Entuzjasta, który szanuje swoją kulturę i tradycję, ale musi być na bieżąco z nowinkami technologicznymi.
Norweska mentalność i niektóre, charakterystyczne cechy są odzwierciedleniem ‘codzienności’, z którą spotykamy się w Norwegii, a która dla przeciętnego Polaka może być po prostu czymś niewyobrażalnym.
