Eliminacja oszczerstwa
Dziennikarz w roli oszczercy? Nie, to niemożliwe! – Jeszcze niedawno tak skonstatowałby każdy poważny człowiek z legitymacją prasową w portfelu. Dziś natomiast wystarczy spojrzeć na programy publicystyczne prywatnych telewizji, aby dojść do przeciwnego wniosku.
Wyjaśniając tę sytuację można argumentować słowami: aby mówić o oszczerstwie zajmijmy się raczej tymi, którzy dziennikarzy w świństwo pakują. Czynią to skutecznie, skoro zgraja oszczerców napiera całym frontem zarówno w mediach elektronicznych jak i papierowych. To prawda, namnożyło się, Tym pilniej więc dziennikarstwo musi znaleźć radę na głosicieli fałszywych informacji. Nie dostrzegam zbyt wielu takich starań. Nie znam kolegi wykładowcy, który kandydatom na dziennikarzy powiedziałby ile szkód i jakie krzywdy wyrządzi oszczerca. – Przecież byłoby co wykładać, bo oszczerstwo stanowi temat niezliczonych opracowań teoretycznych oraz różnych innych produkcji uczonych etyków i prawników uniwersyteckich. Multum kazusów. Jest karalne z art. 212 §1 kk jako zniesławienie. Zarówno oszczercę jak i osobę poprzez milczenie przyjmującą czy tolerującą jego działania potępia katechizm kościoła katolickiego. Oszczerstwo występuje w blisko dwustu wersjach synonimicznych.
Świadome czy nieświadome głoszenie oszczerstw nie mieści się w normach cywilizacyjnych. Zawsze czyni krzywdę. A jest go wyraźnie coraz więcej. Niektórzy wydawcy oszczercom hołdują. Więc ono ma się dobrze chociaż męczy i zniechęca. Chociaż zwodzi a nawet rani wielu ludzi, nie tylko bezpośrednich adresatów, ale całą opinię publiczną. Deformuje oceny i jak piasek sypany w tryby marnuje efektywność. Nic dziwnego. Oszczercom na ogół o to chodzi. Umieją psuć. Nad metodami pracowali przecież wynalazcy strategii dezinformacyjnych niejednej służby. Jednak dziennikarstwo to inna służba.
Prędzej czy później musimy się zająć eliminacją tak szkodliwej deformacji obowiązku i praktyki dziennikarskiej. Nazwijmy dziennikarzy oszczerców niegodnymi ich zawodu. Paru najgorszych mianujmy hienami, nie wystarczy jedna hiena roku. Ich szkodliwość eksponujmy w szkołach. Może niech zawisną na czarnej liście pospołu sprawcy bezpośredni i pośredni. Potrzebujemy nowych impulsów obronnych. Trzeba przykręcić kurki redakcjom tolerujących hieny nad Wisłą. Niech problem stanie w trakcie obrad na Zjeździe Programowym SDP zanim autobus wywiezie delegatów z pięknego Domu Dziennikarza.
Jan Forowicz
leg.SDP 3043
