Już minęło sporo czasu, kiedy to wysłałem prywatny list do Krzysztofa Skowrońskiego dot. jego telefonicznej interwencji u mnie, w sprawie przyjęcia w poczet Członków SDP pewnej znanej dziennikarki, która w tym momencie już była przyjęta zresztą. Telefon był niepotrzebny i interwencja również, nie mówiąc o tym, że była po prostu nie na miejscu. List był prywatny, ale prezes uznał, że jest inaczej i list opublikował na stronie SDP, w zakładce "Nasze sprawy" (choć sprawa była tylko jego i moja). OK. Jego wola. Myślałem, że na tym koniec. Nie! Ni stąd ni z owąd, ni z gruszki ni z pietruszki, głos w sprawie zabrał sekretarz ZG komentując mój list do prezesa Skowrońskiego i w imieniu zarządu zabierając głos w sprawie tegoż listu, który to list do zarządu bynajmniej skierowany nie był, choć tak zrozumiał sekretarz, nie czytając nagłówka listu. Ciekawe dlaczego w ogóle czytał skoro nie był do niego adresowany - ale to inny już temat. No ale skoro prezes ma sekretarza, to może i jego, tego sekretarza rola taka, by za prezesa odpowiadać w imieniu całego zarządu, do którego skierowałem "arogancki list". Odpisałem sekretarzowi komentarzem do jego listu (tylko raz udało mi się zalogować pod felietonem i go skomentować, niedopatrzenie administratora strony chyba. Innych felietonów komentować nie można. Nie ma takiej technicznej możliwości). Liczyłem na odpowiedź. Cisza. Później, jakiś czas temu, ale niedawno, zauważyłem pewną nieprawidłowość w dokumentacji OW SDP, czyli dopisane referencje, post factum, do deklaracji nowych członków odrzuconych zreszta przez Zarząd OW. To już bardzo nieprzyjemna sprawa się porobiła. Grzebać w cudzych dokumentach, z lekka je fałszując? Nie uchodzi. Opisałem to w kolejnym komentarzu, pod tym dotyczącym mego listu do prezesa. I co? Cisza. Może to dlatego, że mało kto czyta naszą stronę, a już na pewno nie zainteresowani. Ponieważ nie dostałem odpowiedzi postanowiłam to opisać tu, na blogowisku. Pewnie też nikt nie przeczyta, ale może... Jeśli tak to odsyłam do zakładki "Nasze sprawy", a tam już podlinkowany jest felieton sekretarza i moje dwa teksty. Wnioski nasuną się Wam same po przeczytaniu tych tekstów. Ciekaw jestem, czy zainteresowany odpowie, czy będzie milczał dalej. Może i lepiej jak będzie milczał... Polecam lekturę - Stefan Zubczewski
