Dwa lata czekałam na ten film, a na to, że ktoś odkryje tę historię – chyba całe życie. „Sugar Man” – film dokumentalny produkcji brytyjsko-szwedzkiej Malika Bendjelloula z 2012 roku pyta o to, jak świat muzyki i świat mediów mógł przeoczyć talent, porównywalny z tymi, których w tym samym czasie spotkała sława.

Sixto Rodriguez z Detroit, gitarzysta-samouk, wokalista i autor niebanalnych tekstów mógł być gwiazdą, lecz nie był. Film opowiada o drodze, jaką przeszedł bez echa. Rodriguez żyje do dziś, mieszka wciąż pod tym samym adresem. Pracował na budowie i nie wiedział, że na drugim końcu świata ma status gwiazdy, że powinien mieć z tego duże pieniądze. Mógł tak wiele, ale świat, za wyjątkiem RPA, o nim nie słyszał.

Czekałam na ten film, bo kiedy okazało się, że historia artysty jest autentyczna, chciałam wiedzieć, dlaczego tak potoczyło się jego życie i dlaczego ciągle dla kogoś gdzieś toczy się ono podobnie. Dlaczego media nie dostrzegły i nie doceniły Rodrigueza wtedy i dlaczego teraz, choć już nie wątpią w talent, nadal okazują zainteresowanie co najmniej oszczędne? Może gdyby miał 30 lat, a nie 70?... No tak, kiedyś 30 lat miał i nic…

Oto co czytam teraz w blogu Przemka Rudzkiego (odkrywam to przypadkiem na hasło „Suger Man” i dziękuję przypadkowi, bo pisze za mnie ten tekst): „Gwiazdy, celebryci, pogodynki – zajmijcie się sprzedawaniem butów albo parzeniem kawy. Zróbcie coś pożytecznego dla świata. Wymyśliłem sobie kiedyś początek książki, która pewnie nigdy nie powstanie. Celebryci przyjeżdżają na wielki bal – podświetlony budynek, czerwony dywan już rozwinięty – będą sobie wręczać nagrody za swoje wielkie dokonania – czytanie z promptera, zapowiadanie pogody, opowiadanie o tym, że pietruszka jest zdrowa i takie tam. Ale, co za zaskoczenie!, nikt na nich nie czeka. Nie ma fotoreporterów, nie ma dziennikarzy. Nikt się nimi nie interesuje. Wybucha rewolucja intelektualna, która spycha ich do podziemia. Pogodynka sprzedaje czosnek na bazarze, a piosenkarka od siedmiu boleści zapowiada pociągi na dworcu. Świat ma te miernoty w głębokim poważaniu. W programach telewizyjnych zasiadają ludzie mądrzy, od których możemy się czegoś dowiedzieć. A jeśli artyści, to skromni w duchu, nie na pokaz. Tacy jak Sixto Rodriguez. To koniec świata celebrytów, początek nowej ery.”

Jeszcze nie czuję nowej ery, w której o treści mają mówić nie wiek i plastikowa uroda. Dlatego czekałam na ten film jak na tekst o niebieskich butach, które też znam (w swojej małej skali) z własnego doświadczenia. Sixto Rodriguez śpiewa: „Rób wszystko na co masz ochotę, ale kochanie, odczep się od moich butów. Nie nadepnij na moje zamszowe niebieskie buty”.

Świat nie rozumie niebieskiego koloru.

Elżbieta Mierzyńska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl