Oblał się Pan już wodą z kubła, panie Mirku?
Nie, nikt mnie nie wyzwał (śmiech). Ale gdyby mnie ktoś wyznaczył, nie wziąłbym w tym udziału.
Powód?
Taki, jak Joanny Brodzik. Odmawiając powiedziała, że nie o to chodzi, aby robić widowisko. Ona pomaga, ale bez takiego cyrku. Też mam niesmak obserwując, jakich kształtów ta akcja nabrała.
Ludzie robią z siebie małpy?
W tym znaczeniu, że idą z nurtem, który się rozprzestrzenia drogą wirusową w mediach społecznościowych. To, co się dzieje, jest oderwane od pierwotnego pomysłu.
Akcja zgubiła ideę pomocy chorym na stwardnienie zanikowe boczne? Wykorzystywana jest wyłącznie do fejmu, medialnej popularności?
Porównałbym to do targowiska próżności. Mam wrażenie, że tego typu akcje są pretekstem dla ludzi, którzy chcą się lansować, wykorzystując szczytną ideę, która jest w tle. Nie oglądam wprawdzie programu Kuby Wojewódzkiego, ale czytałem o tym, że polewali się wodą, a Wojewódzki nie wspomniał nawet o chorych na stwardnienie zanikowe boczne. Po prostu chodziło o to, aby przyłączyć się do świetnej zabawy, w której uczestniczą wszyscy znani, lubiani, dobrze zarabiający oraz sławni.
Modelka Anja Rubik też nie wspomniała o szczytnym celu akcji.
Nie chcę jej krytykować, ale mogła nawet nie wiedzieć, czemu to służy, bo akcja oderwała się od pierwotnego zamysłu amerykańskiego biznesmena, projektodawcy. Nie pamiętam jego nazwiska.
Corey Griffin. Na stwardnienie zanikowe boczne choruje jego przyjaciel, baseballista Pete Frates.
Ale przykład Anji Rubik, który pan powołał dowodzi, że zagubiona została szczytna idea. Pozostała celebrycka zabawa.
Specjalizuje się pan w mediach społecznościowych, będących targowiskiem próżności. To w nich Ice Bucket Challenge najlepiej się przyjęła.
Zgadzam się. Nowe media – Facebook, Twitter, czy szerzej You Tube, Instagram, wszystkie mobilne aplikacje – są kanałami komunikacji uzupełniającymi tradycyjne media.
Krzyżówki Pudelka z Plotkiem?
Przygotowując się do rozmowy z panem wrzuciłem w google nazwę choroby ALS i fundacji, która z nią walczy. Okazało się, że jest to kategoria tematyczna w ... serwisie Pudelek. To znamienne, że poważna choroba stała się częścią sensacyjnych, plotkarskich, celebryckich mediów. Zabawa.
Przypomina spam, łańcuszek św. Antoniego. W jego treści jest prośba lub polecenie, aby rozesłać wiadomość do jak największej liczby odbiorców. Ten spam zapycha łącza internetowe, blokuje serwery.
Mechanika jest podobna. Jest też szantaż moralny w stosunku do wyzwanego. Zakłada się, że jeśli ta osoba odmówi, to nie zachowa się w porządku, odmówi pomocy chorym. Ale są odważni ludzie, którzy mówią tej zabawie „stop”, jak wspomniana Joanna Brodzik.
Albo Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK, który wpłacił pieniądze, ale się nie oblał. Zachował się godnie. Z klasą.
No właśnie. Ale w akcji biorą też udział „mikrocelebryci”, gwiazdy Internetu, blogerzy, którzy chcieliby dołączyć do celebrytów pełną gębą. Dlatego też oblewają się wodą. Pokazują to na Facebooku, Twitterze, a mają nieco większe zasięgi, aniżeli przeciętni użytkownicy mediów społecznościowych.
Działa mechanizm psychologii tłumu.
Owczego pędu i lemingozy (śmiech). Ale nie jest to szczególnie szkodliwe. Przejaw współczesnej subkultury, pusty blask, skoro ludzie zapominają, w jakim celu się polewają.
Ice Bucket Challenge to efemeryda? Szybko przeminie?
Oczywiście, że tak. Przeminie, jak każda moda. Zaraz pojawią się nowe memy. Internet musi się karmić ciągle czymś nowym. Jak media tradycyjne, które się tabloidyzują. Spirala sensacji stale jest nakręcana. Za chwile celebryci będą grać w salonowca i kopać się po tyłkach. Ważne, aby machina medialna się kręciła.
