Z Bogumiłem Łozińskim o opiniotwórczości „Gościa Niedzielnego” rozmawia Błażej Torański.
Jaki tygodnik jest najbardziej opiniotwórczy w Polsce: „Newsweek” czy „Gość Niedzielny”?
Oba tygodniki mają swoich czytelników i wpływają na ich sposób myślenia.
Ale najnowsze dane ZKDP – z lipca - przyniosły zaskakującą zmianę w rankingu sprzedaży tygodników opinii: po raz pierwszy od dawien dawna „Gość” wyprzedzony został przez „Newsweek” Tomasza Lisa. O 700 egzemplarzy, ale jednak. Co Pan poczuł, kiedy wyprzedził was tytuł słynący z pedofilskich, aborcyjnych, Al-Kaidowskich okładek?
W wakacje - w lipcu i sierpniu - „Gość” co roku gorzej się sprzedaje. Ale jestem przekonany, że wkrótce znowu będziemy pierwsi. Już za kilka miesięcy zmieni się kolejność.
A co decyduje o opiniotwórczości: sprzedaż czy cytowalność?
Zawartość pisma, na ile w danym tygodniku są formułowane jasne, klarowne opinie. Przy dużej sprzedaży te opinie docierają do większej grupy osób.
W rankingach cytowalności mediów „Gość Niedzielny” zajmuje odległe pozycje. Ciekawsze wydaje się: z czego wynika lekceważenie was przez konkurencję w analizach opiniotwórczości? Jeszcze „przed Hajdarowiczem” pominął was w takim rankingu magazyn „Uważam Rze”, a całkiem niedawno - tygodnik „wSieci”. Z zazdrości?
Nie jest to kwestia zazdrości, lecz wynika z konkurencji i trwa o wiele dłużej, aniżeli historia tygodnika „wSieci”. Po prostu każdy z tygodników chce być pierwszy, prezentować się jako najbardziej poczytny. W związku z tym wydawcy dokonują różnych zabiegów, nie do końca uczciwych, aby pokazać się z jak najlepszej strony. „Gość” jest wygodny do pomijania, ponieważ jest tygodnikiem o bardzo sprofilowanym formacie, trafia do ściśle określonych odbiorców i przez to jest niesłusznie skazywany na inną kategorię. Mówi się, że to nie jest tytuł opinii, tylko tygodnik religijny, katolicki. Tymczasem „Gość” jest jednym z najbardziej wyrazistych tygodników opinii, bo prezentuje bardzo jasno określony światopogląd i nie kryje tego. Wyrażamy jednoznaczne spojrzenie na świat. Kiedy jeszcze nie było „Uważam Rze” ani „wSieci” konkurowaliśmy o pierwsze miejsce z „Polityką” i branżowy serwis press.pl już wtedy – nie wiadomo dlaczego – „Gościa” nie uwzględniał. „Polityka” też nas w takich analizach pomijała. W tym przypadku była to kwestia ideologiczna. Lewicowym, liberalnym pismom wygodnie jest wypierać katolików z przestrzeni publicznej, traktować ich, jako gorszych, aniżeli konkurować z nimi.
Przemilczają was nie tylko konkurenci. Kilka lat temu ZKDP podjął próbę zmiany systemu liczenia średniej sprzedaży, wbrew waszym interesom. Czy była to również próba wypchnięcia was z rankingu opiniotwórczych tygodników?
Być może był nacisk ze strony innych tygodników, aby znaleźć odmienną metodę naliczania, żeby zepchnąć nas z pozycji lidera. Ale jak widać nie udało się. Ten mechanizm działa też w drugą stronę, bo niektóre tygodniki są przez ZKDP oskarżane o sztuczne zawyżanie nakładów. Walka o pierwsze miejsce jest brutalna. Nie jest bowiem uczciwe niedostrzeganie tytułu, który od dawna jest na czele rankingu. Po ostatnich wynikach ZKDP, kiedy „Newsweek Polska” przeskoczył nas w lipcu, napisaliśmy o tym notatkę w „Gościu”. Nie mamy z tym problemu.
A może pomijają was dlatego, że „Gościa” łatwiej się sprzedaje? Większość waszego nakładu rozchodzi się w kościołach, poza tradycyjnym systemem kolportażu, jak kioski i prenumerata?
To jest kolejny argument, aby nas w rankingu opiniotwórczości nie uwzględniać. Byłby zasadny, gdyby czytelnicy byli przymuszania do kupowania „Gościa”. Ale nasz tygodnik sprzedawany jest na wolnym rynku. Rzeczywiście, przy kościołach i w budkach parafialnych, ale tam też jest konkurencja. Są inne tygodniki, jak „Niedziela” czy „Idziemy”. Nie ma przymusu kupowania „Gościa”. Zaległy nakład jest odsyłany do wydawnictwa. ZKDP honoruje to jako normalną formę sprzedaży. Nikt nie zabrania „Newsweekowi” czy „Polityce” tworzenia własnych systemów sprzedaży. Skoro „Newsweek” coraz więcej treści adresuje do gejów, to niechaj sprzedaje się w klubach gejowskich.
Ale „Polityka” czy „Newsweek” nie mają szans na to, aby – jak napisał ironicznie w felietonie Piotr Legutko - spowiadający ksiądz odpuszczał grzechy w zamian za kupno kilku egzemplarzy „Gościa”.
Było to, jak pan zauważył, ironiczne. Nie spotkałem się jeszcze z taką pokutą.
Z czego wynika silna pozycja „Gościa” wśród tytułów katolickich?
Nie tylko katolickich, ale wszystkich innych. Wielu czytelnikom odpowiada prezentowany przez nas, w atrakcyjny sposób, katolicki punkt widzenia. Gdybyśmy drukowali wyłącznie homilie Papieża nie bylibyśmy tak popularni. „Gość” prezentuje wysoki poziom edytorski i merytoryczny. Mamy szerokie spektrum publikacji: od religijnych po polityczne. Reportaże ze świata, artykuły problemowe, silny dział nauki. Piszemy o tym, czym żyją ludzie. Nie mamy cenzury tematów. Jeśli idzie o zawartość merytoryczną „Gość Niedzielny” jest jednym z najlepszych tygodników w Polsce. Mamy także wybitnych autorów, laureatów konkursów, w tym SDP czy Press. To jest pierwsza liga polskich dziennikarzy.
