Ze Szczepanem Sadurskim o dopuszczalnych granicach satyry po dramacie „Charlie Hebdo" rozmawia Błażej Torański.
Która z okładek tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” była najbardziej bulwersująca?
Nie śledzę kolejnych numerów. Jeśli odpowiem, że wszystkie albo żadna to też będzie dobrą odpowiedzią.
Nie oszczędzali nic i nikogo. Deptali wszelkie wartości. „Głupota i złośliwość były doprowadzone do absurdu, ocierały się o prymitywizm. Gazeta weszła za bardzo w rutynę obrażania religii" – tak o "linii redakcyjnej " „Charlie Hebdo" mówi Jerzy Szygiel, były współpracownik pisma. Gdzie jest dopuszczalna granica satyry?
Każdy profesjonalny satyryk ma taką granice w sobie. Ona wynika z domu rodzinnego, wychowania, kultury, religii. Inaczej na to samo reagują katolicy czy muzułmanie.
Ale te okładki były obrzydliwe. Na jednej Papież trzyma zamiast hostii prezerwatywę. W dymku napisano: „To jest ciało moje”. Na innej Papież spowiada arcybiskupa Paryża mówiąc mu: „Zacznij robić filmy, tak jak Polański...". W tle napis: „biskupi-pedofile”.
Obrzydzenie jest mocnym słowem. Nie zgadzam się z takimi wypowiedziami satyrycznymi. „Charlie Hebdo" nie uznawała żadnych świętości. Wedle zasady: każdego można wdeptać w ziemię. Satyra ponad wszystko.
A może nie chodziło o satyrę, tylko o kasę? Przecież nie każdy satyryk idzie po bandzie.
Kontekst jest szeroki. Prasa wymiera, a „Charlie Hebdo", jedno z setek czasopism na rynku francuskim musi zarabiać. Jeśli będzie bardzo grzeczne albo będzie pisać jak inni – nie zarobi, bo niczym się nie wyróżni. Dlatego wydawca i dziennikarze wymyślili sobie, aby deptać wszystkie wartości i ideały, bo jeśli nawet źle o nas będą mówić i pisać, to zrobi nam to tylko reklamę.
Zwłaszcza, że pismo znalazło się ostatnio w złej kondycji finansowej.
Tak, ostatnio mieli nakład 45 tys. Po dramacie wydawca zapowiada wydanie najbliższego numeru w milionie egzemplarzy. Myślę, że się sprzeda, bo jest tak silne oburzenie, skandal nieporównywalny z niczym innym. Media francuskie już deklarują pomoc czasopismu, aby nadal się ukazywało. Pamiętajmy, że tygodnik „Charlie Hebdo" wychodzi od 1970 roku i w pewnym sensie jest kontynuatorem kultowego pisma „Hara-Kiri”.
Czym różni się francuska satyra od polskiej. To zupełnie inny świat?
Tam więcej można, także pod względem obyczajowym, seksualnym. Tego nie da się porównać z tym, co kiedykolwiek ukazało się w Polsce.
Na jednej z okładek prezydent Francois Hollande jest przedstawiony z wyciągniętym penisem, który "mówi": „To jest mój prezydent”. Wyobraża Pan sobie podobną karykaturę prezydenta RP? To jeszcze satyra czy już pornografia?
Gdyby coś takiego się ukazało, nie tylko prawicowe i katolickie media wdeptałyby w ziemię takie czasopismo, ale z pewnością zajęłaby się tym prokuratura z powodu obrazy władzy, najważniejszej osoby w państwie. Żyjemy w innym klimacie obyczajowym. Francuski prezydent porzucający żonę dla kochanki uznawany jest za wzorzec faceta, prawdziwego mężczyzny i wspaniałego kochanka, a nie fajtłapę na miarę Felicjana Dulskiego. Tymczasem w Polsce piętnuje się teraz Janusza Korwin-Mikkego za nieślubne dzieci.
Powszechnie ocenia się, że atak na redakcję był zamachem na wolność słowa. Ale czy nie był to – szerzej – zamach na prymitywne, ale jednak poczucie humoru?
To jest szersze zjawisko. Satyra, karykatura, to nie tylko wolność słowa.
Polscy satyrycy mogą spać spokojnie?
Polscy, profesjonalni satyrycy nie narażą się terrorystom, bo mają inną wrażliwość na obyczajowość, religijność, system wartości. Satyra może być ostra, ale nie pozbawiona finezji. Powinna ocierać się o sztukę, mieć drugie dno. Zresztą polska satyra rysunkowa od lat cieszy się renomą na świecie. Polacy zdobywają nagrody.
Szczepan Sadurski, rocznik 1965, satyryk, rysownik, karykaturzysta, dziennikarz. Wydał ponad 6 tysięcy rysunków i ilustracji w ok. 200 tytułach prasy polskiej i zagranicznej. Obecnie publikuje w Polsce, w USA, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Niemczech, Turcji i RPA. Wystawy, m.in.: Nowy Jork, Kapsztad, Moskwa, Wilno, Barcelona, Ateny, Newcastle upon Tyne, Warszawa. Jest założycielem i przewodniczącym Partii Dobrego Humoru, liczącej niemal 4 tys. członków na wszystkich kontynentach. Kieruje międzynarodowym projektem satyrycznym Wesoły Wieżowiec, prowadzi w Internecie portal satyryczno-rozrywkowy Sadurski.com.
