Firma LeasingTeam zapowiedziała, że zwolni Panią dyscyplinarnie. Spełniło się?
Na razie nie otrzymałam oficjalnego potwierdzenia. Jesteśmy na etapie konsultacji ze związkami zawodowymi. „Wizja” odpowiedziała pismami protestującymi, wykazującymi bezprawność takiej decyzji. LeasingTeam ma w zwyczaju przesyłać mejle dotyczące sytuacji zawodowej pracowników – zapowiadające zwolnienia grupowe lub indywidualne – o dwudziestej drugiej, więc wszystko się może wydarzyć.
Z trwogą oczekuje Pani codziennie na dwudziestą drugą?
Oczekuję ze spokojem, bo jestem absolutnie pewna, że LeasingTeam, zwalniając mnie dyscyplinarnie, złamie kilka razy przepisy prawa. Jestem działaczem związkowym, negocjatorem w sporach zbiorowych, podlegam też ochronie ze względu na wiek. LeasingTeam próbuje stosować cenzurę prewencyjną, uniemożliwia swobodę wypowiedzi. Z jednej strony wypowiadam się przecież jako dziennikarz, który ma prawo do krytyki rozleglejszej aniżeli zwykły Jan Kowalski, z drugiej – jako działacz związkowy. Wypowiadam się w związku z tragiczną sytuacją dziennikarzy i twórców wyprowadzonych z telewizji na zasadzie outsourcingu, który, szczególnie ze względu na status prawno-zawodowy dziennikarzy, jest działaniem bezprawnym. Pozornym i obejściowym.
Ale i formą zastraszenia, szantażu ekonomicznego. Okaże się skuteczny?
Ma pan rację. W wielu wypadkach wypowiadałam się publicznie pod swoim imieniem i nazwiskiem, ale mówiłam, co myślą koledzy. Przyjęłam na siebie powinność publikowania tych argumentów, bo nie możemy iść jak barany na rzeź. Jednocześnie chciałam ochronić kolegów, którzy głównie zarabiają na zleceniach. Telewizja jest mściwą instytucją. Dziennikarzom aktywnie występującym przeciwko panoszącemu się w niej bezprawiu realnie grozi utrata pracy. Nie potrafię powiedzieć, czy próba zastraszenia będzie skuteczna. Władze TVP przekroczyły cienką czerwoną linię. Bezprawność ich działania i konsekwentne dążenie do wyrzucenia dziennikarzy poza nawias - nie tylko telewizji publicznej, ale w ogóle z pracy – być może ludzi ośmieli.
Na razie związek zawodowy Wizja wytoczył proces Telewizji Polskiej i LeasingTeam.
17 czerwca rozpoczyna się proces o uznanie umowy, na podstawie której dokonano outsourcingu za nieważną.
Przypadek Pani dyscyplinarki nie jest jedyny. Pierwszy odebrał ją Sławomir Matczak.
Przedkładano mu propozycje ugody, które jeszcze bardziej godziły w jego godność zawodową i ludzką, więc się procesuje. LeasingTeam nie liczy się z prawem. Mają tylko jeden cel i go zrealizują. Wiedzą doskonale, że walka w sądzie potrwa ze trzy lata. A oni sprawę rozwiążą dziś. Zapewne cenę wkalkulują i w przegraną, i w odszkodowania. Cóż zresztą dla nich znaczy odszkodowanie, skoro zawiązali umowę na współpracę z TVP w pierwszym roku na 167 mln, w drugim bodaj – na 86 mln zł.
Było więcej przypadków zwolnień dyscyplinarnych?
Także Agnieszka Ślifirska. Nie wiem, czy znamy wszystkie przypadki zwolnień dyscyplinarnych, bo przecież nie wszyscy, którzy dostali takie wypowiedzenia są członkami Wizji. Pierwotnie próbowano w trybie dyscyplinarnym zwolnić 40 osób, ale z tej decyzji się wycofano.
Uważa Pani to za cyniczną grę prezesa TVP Juliusza Brauna? Za konsekwentnie realizowany scenariusz?
Nie mam co do tego złudzeń. To jest cyniczna, bezczelna gra grupy trzymającej w dłoniach media publiczne. Nie zrobili tego nieświadomie. Nie wytłumaczą się z tego, że zostali wprowadzeni opinią prawną w błąd jakoby outsorcing był normalną metodą funkcjonowania we współczesnym świecie na rynku pracy. Władze TVP były od dawna informowane przez Wizję i przez rozmaitych ekspertów - unijnych i krajowych – oraz wybitnych znawców prawa autorskiego i prasowego, że telewizja publiczna nie ma możliwości oustorcowania z powodu istoty swej działalności operacyjnej oraz szczególnego statusu. TVP nie jest przecież po to, aby zarabiać, ale przede wszystkim po to, by pełnić misję i tworzyć programy i nie przynosić strat. Z całą pewnością reforma TVP SA jest konieczna, poczynając od spłaszczenia struktury zarządczej. To dziennikarze są niezbywalnym ogniwem pracy telewizji. Ale także i przedstawiciele innych zawodów twórczych: montażyści, realizatorzy. Oni są autorami programów telewizyjnych. Sądzę, że niestety Zarząd TVP doskonale wie, co robi. Pozornie chodzi o restrukturyzację finansową telewizji. Gdyby nawet przy okazji chodziło o restrukturyzację – chociaż nikt z nas nie zna jej projektu, nie widzieliśmy biznes planu, nie znamy racji ekonomicznych – to i tak mamy świadomość, że jest to przede wszystkim atak na wolność słowa i swobody dziennikarskie konieczne dla funkcjonowania każdego demokratycznego systemu. Bez wolnych mediów nie ma demokracji. Każdemu przytomnemu dziennikarzowi, który słyszy, że jest outsourcowany i świadczy usługi, musi się zapalać czerwona lampa alarmowa. Jeśli dziennikarz zaczyna świadczyć usługi, to przestaje być dziennikarzem.
Jaki widzi Pani teraz rozwój wydarzeń? 17 czerwca pierwsza rozprawa w sądzie. Na inicjatywę ustawodawczą nowego prezydenta też trzeba poczekać. Tymczasem wkrótce może dojść do reelekcji Brauna, Piwowara i Zalewskiego.
Przypomnę, że Juliusz Braun jest już 67-letnim panem i według poprzedniej, jak i obecnej, ustawy powinien być już na emeryturze. Telewizja publiczna nagłaśniała podczas kampanii prezydenckiej kwestię rzekomego blokowania młodym etatu przez Andrzeja Dudę, niechże tenże Braun usiądzie już na bujanym fotelu i odda się lekturom. Mam nadzieję, że sprawa telewizji i losu dziennikarzy zrobiła się już na tyle głośna, że zatwierdzająca kandydaturę prezesa TVP Rada Nadzorcza nie zaryzykuje powtórki z Brauna. Są wśród kandydatów i młodsi, i lepsi, z aspiracjami, warto ten zaciąg zmienić. Być może jestem naiwna licząc na to. Uważam, że w obecnej sytuacji taki konkurs powinien być unieważniony. Powinno się rozpisać konkurs, który byłby w sposób obiektywnie – i możliwy do zweryfikowania – nadzorowany. Tak, żeby maksymalnie ograniczyć rozgrywki i koterie polityczne. Mówię to na przyszłość. Wierzę, że prezydent elekt - jako prawnik, człowiek wykształcony, podkreślający, że honor jest dla niego ogromną wartością i aspirujący by ożywić w życiu społecznym kanon wartości – zadba, aby telewizja nie stała się znowu politycznym łupem.
Fragment autoryzowanej rozmowy, która w całości ukaże się w najbliższym numerze „Forum Dziennikarzy”.
