Z Krzysztofem Skowrońskim o statutowym zjeździe SDP, pomysłach na dłuższą kadencję i oddzielenie dziennikarstwa od działalności politycznej rozmawia Kajus Augustyniak

Krzysztof Skowroński, ur. w1965 r. dziennikarz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ukończył filozofię na UW. Pracę w mediach rozpoczął w roku 1990 w Radiu Zet, gdzie prowadził programy: „Gość Radia Zet”, „Śniadanie z Radiem Zet”, „Koktajl Mołotowa”, „Jazda Polska”. Po odejściu z Zetki w r. 2000 współpracował z radiową „Trójką”, gdzie prowadził codzienne rozmowy z politykami w porannym programie „Salon polityczny Trójki”. W lipcu 2006 r. został dyrektorem „Trójki”. Odwołany został z tej funkcji w lutym 2009 r. Współpracował także z telewizją: WOT – „Rozmowa dnia”, TVP1 -,,On czyli kto?” i ,,Gość Jedynki”, Telewizją Puls - „Rozmowa Dnia”. W  Polsacie prowadził m.in. „Wywiad Skowrońskiego” oraz cotygodniową debatę „Biały kot czy czarny pies”. Założyciel i prezes internetowego Radia „Wnet”. Współautor (wraz z T. Lisem i M. Ziomeckim) książki „ABC dziennikarstwa”. Od 1 października 2011 jest prezesem SDP. Laureat dziennikarskiej nagrody im. Dariusza Fikusa za 2006 r.

W sobotę zaczyna się zjazd nadzwyczajny, statutowy SDP.  Czy można spodziewać się jakichś istotnych zmian w statucie, czy to będzie raczej kosmetyka?

Wszystkiego można się spodziewać. Zarząd SDP nie proponuje kosmetyki, tylko uporządkowanie pewnych zapisów, ale rzeczywiście nie mamy żadnego rewolucyjnego wariantu. Ciężko pracowaliśmy nad tym, żeby mieć zwykły, funkcjonalny statut, który parę spraw uporządkuje.

Priorytety chyba się nie zmienią. Zazwyczaj mówiło się, że chodzi o wolność słowa i sprawy bytowe?

To się absolutnie nie zmienia. Stowarzyszenie ma i historię, i cele. Cele to oczywiście ochrona wolności słowa, niezależności dziennikarskiej i wszystkiego, co się z tym kojarzy oraz jako drugi cel – pomoc w trudnych czasach, które nastają.

W przedzjazdowej dyskusji jednak parę propozycji zmian się przewija, w tym pomysł przedłużenia, obecnie trzyletniej, kadencji władz Stowarzyszenia?

Po moim rocznym doświadczeniu, sądzę, że czteroletnia będzie lepsza. Pierwszy rok to wystarczająco dużo, żeby rozpoznać i wiedzieć, co można zrobić, dwa kolejne lata na realizację i ostatni rok na dokończenie spraw i przygotowanie raportu końcowego. Myślę, że czteroletnia kadencja stworzy lepszą funkcjonalność związku. Nie bez powodu zresztą kadencje różnych władz zazwyczaj trwają cztery lata. Oczywiście prawo nie działa wstecz – moja kadencja trwa trzy lata, czteroletnia może dotyczyć następnego prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

A co z propozycjami zmian sposobów wyboru władz SDP?

Myślę, że tutaj będzie jedna z dwóch największych dyskusji. Chodzi głównie o to, żeby cała procedura wyborów w miarę sprawnie przebiegała i była klarowna oraz o to, by nie wygrywał mniejszościowy kandydat, aby  taką możliwość wykluczyć w ordynacji, zarówno jeśli chodzi o prezesa SDP, jak i zarząd główny i komisję rewizyjną. Przedstawimy  projekt takiej ordynacji. Udało nam się wypracować w miarę spójny i logiczny system głosowania.  To zresztą też nie będzie rewolucja, po prostu będzie trochę lepiej, sprawniej i nie będzie wątpliwości co do tego, w jaki sposób procedujemy.

Warszawski oddział SDP podobno zaproponuje powszechne wybory prezesa Stowarzyszenia?

Warszawa na razie nie dała nam szansy na zaznajomienie się z tym pomysłem, więc nie będę go komentował. Prezes wybierany jest przez zjazd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i taka jest też nasza propozycja.

A druga propozycja mogąca wywołać spore dyskusje to…

Proponujemy zapis mówiący, że funkcje we władzach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nie mogą być łączone z funkcjami w jakichkolwiek ciałach partyjnych. To na pewno wywoła dyskusje, będą propozycje korekty tego punkty, pojawią się inne pomysły, jak rozgraniczyć działalność dziennikarzy od działalności w organach partyjnych i okołopartyjnych. To zresztą jest trudne do zdefiniowania.

Na stronie internetowej Stowarzyszenia można było przeczytać o pomyśle na wprowadzenie płatnej funkcji dyrektora generalnego SDP.

Dyrektor biura SDP to jest funkcja płatna, więc nie ma tu wielkiej zmiany, poza zmianą nazwy, uposażenia i być może kompetencji. Mogę wyrazić nadzieję, że niezależnie od rozmaitych nastrojów w pierwszej kolejności uchwalimy nowy statut SDP, czyli wykonamy swoją pracę. Reszta nie musi być milczeniem, może być treścią rozmowy, ważne tylko, żeby to było „po” a nie „przed”.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl