Piotr Kraśko nie poradził sobie z Antonim Macierewiczem w TVP Info. „Cztery główne podejścia, wiele pomniejszych prób i brak konkretów (…) Rozmowa na antenie TVP Info była jednym z tych niewielu wywiadów, w których prowadzący nie usłyszał odpowiedzi na zadane pytania. Dodajmy: ani jedno” – napisała „Gazeta Wyborcza”.

Dla portalu sdp.pl komentuje dr Krzysztof Grzegorzewski, medioznawca z Uniwersytetu Łódzkiego, specjalista od retoryki politycznej:

- Moim zdaniem Antoni Macierewicz jest wyjątkowym mistrzem w uciekaniu od tematu i koncentrowaniu się na swoim przesłaniu. Ale Piotr Kraśko jest mało profesjonalny. Dziennikarz nie dał się politykowi wypowiedzieć do końca w niektórych kwestiach, co obnażyłoby ucieczkę Antoniego Macierewicza od argumentów. Pokazywał niepotrzebnie swoją złośliwość, mówiąc na przykład:  - Jak ja się za panem stęskniłem, panie pośle. Jak mnie pana brakowało.

To jest syndrom dziennikarzy ze świecznika, zwanych gwiazdami, którzy bardzo szybko się irytują mając w rozmowie trudnego przeciwnika. Jedyne co mogą zrobić, to ujawnić swoje zdenerwowanie i próbować naciskać zadając te same pytania. Albo wzorem Konrada Piaseckiego z RMF FM - jak w przypadku wywiadu ze Zbigniewem Ziobro - przerwać rozmowę, ale z tego nic nie wynika.

Co do samej metody, jak udzielić wywiadu i nie odpowiedzieć na żadne pytanie, opisałbym ją tak. Rozmówca zmienia temat, czyli przekierowuje spór na zupełnie inne tory. Albo używa argumentu ad hominem, dotyczący człowieka lub środowiska, na temat którego toczy się spór. Tak było ze stwierdzeniem Antoniego Macierewicza: „Myślałem, że pan w imieniu głównego nurtu, mainstreamu przeprosi Polaków. A przede wszystkim pana prezydenta Dudę za skandal, jakiego autorem jest Monika Olejnik”. Wiadomo, że Kraśko i Olejnik wywodzą się z podobnego środowiska, choć reprezentują inne stacje.

Kolejnym sposobem unikania odpowiedzi na pytania jest stosowanie „mostów”, językowych konstrukcji od pytania do przesłania, jakie chciałby przekazać polityk. Cytuje się albo wyrywa z kontekstu fragmenty z pytania dziennikarza i wykorzystuje się je składniowo, aby nie odpowiadając na pytanie powiedzieć tylko to, co chce się wypowiedzieć. Na przykład: „Dobrze, że pan dotknął tego tematu, widzowie nie wiedzą o co chodzi, więc ja wyjaśnię” i mówi o czym innym.  Czwarty sposób: argumentum ad absurdum, czyli wprowadzanie argumentów do absurdów. Za tym idzie szyderstwo, ironia, kpina i sarkazm. Dalej: co zrobić, aby zmienić temat i wydać się sympatycznym? Sprawiać pozory na poziomie języka i składni, że się rozmówca z dziennikarze zgadza. Ale tak naprawdę za pomocą zgrabnej formuły składniowej przejść od pytania do przesłania. 

Co zrobić, aby zaatakować dziennikarza, aby telewidz to zobaczył? Zastosować metody dyskredytacji manipulacyjnej. Osobistej, używając argumentów ad personam albo dyskredytować sztandar i środowisko. Że dziennikarze są niewiarygodni, bo … zaliczyli jakąś wpadkę, nie lubią danej partii politycznej, a ona nie lubi ich itd. Szerzej o dyskredytacji manipulacyjnej pisze prof. Mirosław Karwat z Uniwersytetu Warszawskiego w książce „Sztuka manipulacji politycznej”.

Zanotował: tor

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl