Miesięcznikowi "Wiadomości", gazecie krakowskiej dzielnicy Podgórze stuknęło 20 lat. Dziś ma 7,5 tysiąca nakładu i co najmniej kilkakrotnie więcej czytelników. Co odbiorcy z południowych dzielnic miasta chwalą najbardziej przy okazji jubileuszu?
- To, że tyle lat wytrwaliśmy, mimo zawirowań i permanentnych zmian także na rynku medialnym. Jest w "Wiadomościach" ciągłość, jest tradycja. Czytelnicy cenią też wypracowaną jakość przekazywanych informacji, ich różnorodność mimo niedużej liczby stron. Jesteśmy opiniotwórczy!
- Po co właściwie podgórskim dzielnicom, w sporej mierze ogromnym blokowiskom - sypialniom miasta własna gazeta? Co takiego przynoszą im "Wiadomości", czego nie znajdą np. w regionalnym "Dzienniku Polskim”?
- Gazeta codzienna wymusza inne tempo pracy. "Wiadomości" są miesięcznikiem, więc działamy w spokojniejszym rytmie. Staramy się zachować równowagę, aby przekazać informacje dotyczące różnych rejonów Podgórza i równowagę tematyczną, by było coś interesującego z każdej dziedziny. Są u nas sprawy bieżące, interwencje, ale też kultura, ekologia, sport, publicystyka społeczna. Dbamy, by zainteresować czytelnika w każdym wieku. Drążymy gruntownie wiele tematów, więc w pewnej mierze uzupełniamy ofertę dzienników. Ale są też sprawy lokalne, o których teksty znaleźć można tylko u nas. Są dla mieszkańców Podgórza równie ważne jak te „ogólnokrakowskie”.
- To bezpłatne wydawnictwo, w dodatku od 1998 roku przestało być gazetą samorządową. Z czego się zatem utrzymujecie i jaka jest cena niezależności od władz lokalnych?
- Utrzymujemy się wyłącznie z reklam i ogłoszeń. Część reklamodawców to już przyjaciele "Wiadomości". Ale wciąż jest ich za mało. Gazeta jest dostępna dla każdego, czytelnicy przekazują ją sobie z rąk do rąk. Był moment, że przymierzaliśmy się do wydawania gazety płatnej. To być może dodałoby nam skrzydeł - można by przygotować więcej stron i zwiększyć nakład. Tyle że wtedy rosną również koszty związane z administracją i miejscami pracy, które paraliżują w naszym kraju sporo inicjatyw. Poza tym nadszedł moment „zwijania się” tradycyjnych mediów, likwidowania tytułów, co oznacza, że pomysł kolejnej gazety płatnej, nawet symbolicznie, mógłby nie wypalić. Mieszkańcy Podgórza przyzwyczaili się do darmowych "Wiadomości". Cenimy swoją wiarygodność, choć czasem to ona oddala nas od pewnych źródeł dofinansowania. Bo te źródła stawiają warunki, a my przecież staramy się kształtować społeczeństwo obywatelskie, a nie działać na płatne zlecenie. Brzmi górnolotnie, może trochę utopijnie, ale dajemy radę. Zatem czekamy wciąż na idealnego sponsora. Zapraszamy serdecznie!
- Z jakich akcji podejmowanych przez redakcję jest Pan szczególnie dumny?
- Ponad siedem lat patronowaliśmy walce o Park Duchacki. Teraz patronujmy walce o Park Rzeczny Drwinki – i to przynosi efekty. Walczyliśmy też o Muzeum Podgórza. Władze miasta i dzielnic chcąc nie chcąc, działają pod presją mediów. Nie przeceniam oczywiście roli "Wiadomości", bo współpracujemy z innymi redakcjami. Ale to do nas zwykle mieszkańcy Podgórza zwracają się o patronat i pomoc. Tak było np. w przypadku jubileuszu 650-lecia Woli Duchackiej czy 800-lecia Bieżanowa. Jestem więc dumny, że zyskaliśmy uznanie i szacunek, wpisaliśmy się w tożsamość Podgórza. Gdy jednak niektórzy poklepują mnie dziś po plecach, myślę sobie, czy to na pewno pomoże "Wiadomościom" przetrwać kolejne lata?...
- Do redakcji lokalnej gazety przychodzą na praktyki studenci. Co z nich wynoszą?
- Przychodzą, bo wiedzą, że u nas można się nauczyć zawodu. Jasne, tłumów nie ma, ale trafiają tu ludzie nieprzypadkowi. Od razy wrzucam ich na głęboką wodę, daję kredyt zaufania, a oni starają się to odwzajemnić. Zawsze korzystam z okazji, aby uświadomić im, na czym polega praca dziennikarza, jaki jest jego kodeks. Część praktykantów odchodzi potem do innych zawodów, bo my nie mamy dla nich etatów. Są jednak tacy, którzy pracując w innych miejscach, nadal piszą do "Wiadomości". Traktują to jako ciąg dalszy rozpoczętej kiedyś przygody, jako wypełnianie pewnej misji. Tak jest od lat. To nas łączy, dzięki temu tworzymy prawdziwy zespół.
