Z Krzysztofem Luftem członkiem KRRiT o zamianie abonamentu na opłatę audiowizualną i miejscu dla programu religijnego na multipleksie rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.

 

 

Krzysztof Luft (rocznik 1958). Obecnie członek KRRiT. Absolwent warszawskiej Szkoły Teatralnej. W latach 1990 – 1998 dziennikarz i prezenter TVP, w latach 1999 – 2001 rzecznik rządu Jerzego Buzka, 2008 – 2010 dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Sejmu.

 

Minister kultury Bogdan Zdrojewski zapowiada zastąpienie dotychczasowego abonamentu opłatą audiowizualną. Co Pan sądzi o takim rozwiązaniu?

To jest jedno z rozwiązań mogących zagwarantować dopływ środków, które są niezbędne do właściwego funkcjonowania mediów publicznych. Takie rozwiązania funkcjonują w niektórych krajach europejskich, więc z pewnością można by je zastosować także w Polsce. Obecny sposób pobieranie abonamentu jest anachroniczny. Był stworzony w innych warunkach i dziś okazuje się nieskuteczny. Przede wszystkim dlatego, że podstawą do egzekwowania abonamentu jest zgłoszenie Poczcie Polskiej faktu posiadania odbiornika a większość ludzi, niestety, tego nie robi.

Jest jednak problem, bo to lub inne nowe rozwiązanie miałoby wejść w życie dopiero za dwa lub trzy lata, a sytuacja finansowa mediów publicznych już teraz jest fatalna. Jak mają przeżyć te trzy lata?

Mam nadzieję, że jest to perspektywa krótsza niż trzy lata, jednak na pewno tworzenie ustawy i wprowadzenie jej w życie to proces, który wymaga czasu. Krajowa Rada nie ma inicjatywy ustawodawczej, więc stara się maksymalnie wykorzystywać te przepisy, które aktualnie istnieją i mobilizować instytucje uczestniczące w pobieraniu abonamentu do działań skuteczniejszych niż dotąd. To przynosi już pewien efekt. Wiele wskazuje na to, że ten rok będzie pierwszym od lat, w którym spadek przychodów abonamentowych będzie zahamowany, a nawet, że wpływy będą nieco większe.

Trochę lepiej, ale w niczym nie będzie to przypominać wpływów z przed lat dziesięciu, więc to nie rozwiązuje problemu.

Oczywiście, że tak, ale możemy działać tylko w oparciu o przepisy, które są. One dają pewne możliwości, niestety są to możliwości ograniczone, ale tylko takie instrumenty obecnie mamy. Poczta Polska i urzędy skarbowe  zaangażowały się w sprawę ściągania abonamentu i jak mówię, pewien pozytywny efekt jest.

Wiosną premier obiecał, że nowa ustawa znajdzie się w Sejmie już w sierpniu. Podobnie deklarowali minister Boni oraz Zdrojewski i nic takiego się nie stało. Teraz ministrowie mówią, że nowa ustawa wejdzie w życie około roku 2015…

…ja przypomnę, że rzecznikiem rządu byłem, ale 11 lat temu. (śmiech)

A mnie chodzi o coś wręcz przeciwnego. Czy KRRiT nie powinna ostro skrytykować rząd za dość nonszalancki stosunek do rozwiązywania problemów finansowych mediów publicznych, będących przecież własnością Skarbu Państwa?

Przeciwnie - wobec braku własnej inicjatywy ustawodawczej z nadzieją patrzymy na trwającą debatę i na zapowiedzi tych organów, które taką inicjatywę mają. W tym wypadku jest to ministerstwo cyfryzacji i ministerstwo kultury. To tam ten proces musi się zrealizować, a my chętnie i na każdym etapie będziemy się w to włączać, służąc wiedzą ekspercką jaką KRRiT dysponuje. Poza tym uchwalenie ustawy to nie tylko napisanie projektu, ale także zdobycie dla niej koniecznej większości w parlamencie i przeprowadzenie całego procesu legislacyjnego, a to nie jest prosta sprawa.

Czyli to będzie trwać. Tymczasem niedawno rozmawiałem z dwoma prezesami regionalnych spółek radia publicznego i oni oficjalnie mówią, że w 2013 lub 2014 roku część tych spółek zbankrutuje.

Trochę jestem zdziwiony, bo ja nie słyszałem tego od żadnego z prezesów. Sytuacja regionalnych spółek radiowych jest trudna, ale nadal w ponad 50 procentach są finansowane z abonamentu. To nie jest najgorszy rezultat, chociaż na pewno bardzo utrudnia realizowanie zadań misyjnych. Jednak aż takiego niebezpieczeństwa, o którym Pan mówi, na razie nie widzę.

Mówili mi o tym w wywiadach dla sdp.pl prezesi z Katowic i Krakowa. Obie firmy sprzedają nieruchomości, żeby dopiąć budżet.

To, że jakaś spółka sprzedaje jakąś nieruchomość to zupełnie inna sprawa. Jeśli spółki posiadają składniki majątku, które nie są im potrzebne do realizacji statutowych celów to nie ma powodów, żeby nie mogły się ich pozbyć. A przecież te nieruchomości to nie są obecne siedziby rozgłośni. Wiem natomiast, że część spółek ma zgromadzone środki zapasowe pochodzące z lepszych czasów, gdy wpływy z abonamentu były lepsze.

Jednym z pomysłów pojawiającym się w debacie o przyszłości mediów publicznych jest likwidacja regionalnych rozgłośni jako osobnych spółek. Czy to Pańskim zdaniem dobry pomysł?

W naszej strategii zwracamy uwagę na ewentualne możliwości innego, być może bardziej racjonalnego, ukształtowania struktury spółek medialnych. Wspominamy też, że można przemyśleć kwestie, o której Pan mówi, ale tak naprawdę żadna poważna dyskusja na ten temat jeszcze się nie zaczęła. Różne rozgłośnie w jednej strukturze organizacyjnej, to model istniejący w krajach, w których media publiczne mają się dobrze i doskonale realizują misję publiczną, więc nie ma powodu, aby takie rozwiązania z góry odrzucać.

To na koniec – jakie szanse ma TV Trwam na uzyskanie miejsca na multipleksie w zapowiedzianym ponowny procesie koncesyjnym?

Taką samą szansę jak wszyscy inni nadawcy, którzy się zgłoszą. Chociaż mogę powiedzieć, że  wynik przeprowadzonych konsultacji, a także wiele sygnałów świadczących o zapotrzebowaniu na program katolicki skłania nas ku temu, aby jedno z miejsc będących przedmiotem konkursu przeznaczyć dla programu o charakterze społeczno – religijnym. Oczywiście, również w drodze otwartego postępowania koncesyjnego.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl